Szukaj:Słowo(a): Konsulat Niemiecki Poznań
szukam pracy - Poznań lub okolice
Absolwentka Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu (filologia polsko-słowiańska), a zarazem studentka stosunków międzynarodowych na tej samej uczelni, szuka pracy w której mogłaby wykorzystywać znajomość języka czeskiego oraz poszerzać swoje umiejętności.
W trakcie studiów aktywnie zdobywałam doświadczenie robiąc staże w Polsce oraz w Czechach m. in. w Konsulacie Republiki Czeskiej w Poznaniu oraz w agencji reklamowej w Pradze. Oprócz języka czeskiego znam na poziomie średnio zaawansowanym język niemiecki.
W razie zainteresowania ofertą proszę o kontakt mailowy (bohemistka@poczta.onet.pl).
Pytacie gdzie sie podzialem, otoz jestem w podrozy, mam goscia z Berlina, ona
wlasnie pisze dwie abstrakcyjne ksiazki i maluje sensacyjne obrazy na wystawe
jej instalacji w Kreuzbergu. Namowilem ja zeby odwiedzila Wieliczke i pewnie
kiedys ona tam zawita. Nazywa sie Maria Koehne, rodzina jej pochodzi z pod
Malborka. W czasie wojny wielu z nich stracilo zycie. Ostatnio ofiara byla jej
ciotka zakonnica, zamordowana w Chinach w latach 1960. Ciekawe jak te polsko
niemieckie stosunki ukladaja sie teraz w Brazyli. Jestesmy tutaj jak rodzina,
mamy podobne poglady i zamilowania. A im dluzej tu sie mieszka tym bardziej
czuje sie patriota brazylijskim. Nasz 11 letni niebieskooki Wiktor po pobycie
w Polsce powiedzial ze jest najpiekniejszy kraj jaki zna, i tam chcialby zyc,
ale przywiozl do Krakowa flage brazylijska i wszystkie mecze pilki na telewizji
ogladal z flaga rozwinieta na stole. Na ten tydzien Wiktor przyjezdza do mnie
do Paraty z Belo Horizonte. W Belo ( miasto wielomilionowe) poznalismy
niezwykle milego polskiego konsula - nic dziwnego - nie znam tam zadnych
rodakow, nie mowiac o ukochanych wieiczanach.
Abracos para todos.
kg,
ja znam tylko jednego polaka w Brazyli - jest to polski konsul w Belo
Horizonte, ten pan, bardzo uprzejmy i przyjazny jest zapewne miejscowego
pochodzenia, dziala z pobudek patriotycznych i towarzyskich, i nie wiele ma
czasu na urzedowanie. Oprocz tego znam pare malzestw polsko brazylijsko-
niemieckich, Oni tez nie proboja politicize swojego zycia. W guatemali bylem
miedzy innymi w Coban ( nie mylic piramidy w Copan - Honduras). Otoz tam
poznalem amerykanow, ktorzy mowili mi o palakach z czasu wojny, ktorzy sie tam
osiedlili. Nie mieli latwego zycia i wpadli jak zwykle w alkoholizm i tragedie
rodzinne. Historia europejczykow w Guatemali nie jest wesola. W czasie wojny
byl tam dyktatorem facet gorszy od Hitlera. Byla tam rowniez silna grupa
niemiecka. Amerykanie oskarzyli niemcow o szpiegowanie na rzecz Hitlera, wobec
czego ich wszystkie posiadlosci zostaly pzrejete pzrez ameryaknskie kompanie (
United Food) Niektore z nich pzrejete zostaly przez polskich zolnierzy z II
wojny. Coban, ktore nawane jest szwajcaria srodkowej ameryki ma lagodny klimat,
piekne lasy iglaste, duzo wody, i poniemieckie plantacje, ktore kiedys byly
symbolem dobrej gospodarki, dziasiaj, w rekach US niewiele maja dawnego uroku,
sa miejscem pracy niewoliczej indian. W Guatemali tylko 5% terytorium nalezy
do indian. rzeszta jest wlasnoscia zagranicznych korporacji. Pamietamy ze w
czasie rewolucji zginelo tutaj ponad milion ludzi .
Biedny urzędnik...a policianci są be! tyle miesięcy oddaje się
służbie samorządowej a oni go nie poznali. Nawet ztezygnował
biedaczysko z takiej dobrej roboty w konsulacie, tyle kasy
stracił. Tylko prezydent go docenił ściągając go do tej
okropnej Warszawy (ciekawe tylko czy z Niemiec czy z
Nadarzyna?). Paluszkiem mu pomachali, myślał, że to w takim
geście przyjaznym, a oni go na glebę, dranie, a fe!
A teraz poważnie, ciekawa jestem, ilu jeszcze temu podobnych
osobników grasuje na eksponowanych stanowiskach?
Polskie czy niemieckie nazwy niemieckich miast?
Drobne nieporozumienie sklania mnie do zadania tego pytania. Oraz historyjka,
ktora juz kiedys gdzies indziej opisywalam. Przygodnie poznana mloda Polka
opowiada mi o jakichs paszportowych problemach. Zadaje grzeczne pytanie (jako
ze dopiero co zaczelam w Niemczech mieszkac) - "to wlasciwy dla naszych spraw
konsulat znajduje sie w Monachium?" Panienka patrzy na mnie jak na glupia, po
chwili odpowiada - "Nie, w München". Nie urodzila sie w Niemczech,
przyjechala rok przede mna.
Nie lubie mowienia na Kostancje Konstanz, bo Konstancja to przesliczna nazwa,
znana kazdemu uczacemu sie w Polsce historii. Wkurza mnie, gdy pracowniczka
biura podrozy w Polsce nie wiem, ze Fryburg to polska nazwa miejscowosci,
ktora ma zapisana jako Freiburg (dlaczego???)
To takie moje przemyslenia, ciekawa jestem Waszego zdania. Dodam, ze chodzi o
rozmowy miedzy Polakami, a wiec po polsku. Jesli zas nie myslimy o sobie jako
o POlakach przejdzmy od razu na niemeicki. Albo na slaski, jak chce Plesser.
Dlaczego Szczecin jest taki brzydki?
Moze sie to zmieni jak odrestaurujecie to centrum, te kamienice. A wlasciwie,
to gdzie u was jest centrum, bo nie bardzo wiem, tzn wiem, ze chyba jakos tak
od bramy portowej, po ulice Wojska Polskiego albo po urzad Miejski? Ale moze
jakies inne kierunki? Troche takie rozklapicha to centrum, jak tu sie chodzi
po tym miecie pod wzgledem zakupow? (nie mowie o marketach) Poza tym, gdzie
jest jakies ladne osiedle mieszkaniowe? Nastepna sprawa, to Dabie, co to za
twor, dlaczego tak daleko od centrum, czy to jest praktyczne dojezdzac do
pracy w 1,5 godziny (bo takie chodza sluchy)? Nie macie tam jakiejs szybkiej
kolejki jak Gdansk - Gdynia? A gdzie macie jakies atrakcje typu Aquapark lub
park rozrywki? Albo nawet porzadna sale sportowa? Dlaczego nie ma juz
Konsulatu Niemieckiego? Szczecin byl za maly? Slabo widze to miasto. Lata
biegna, a Szczecin wcale nie ladnieje, a rozwoj pozostawia wiele do zyczenia
patrzac na Poznan czy Warszawe.
Gość portalu: giggs napisał(a):

> Moze sie to zmieni jak odrestaurujecie to centrum, te kamienice. A wlasciwie,
> to gdzie u was jest centrum, bo nie bardzo wiem, tzn wiem, ze chyba jakos tak
> od bramy portowej, po ulice Wojska Polskiego albo po urzad Miejski? Ale moze
> jakies inne kierunki? Troche takie rozklapicha to centrum, jak tu sie chodzi
> po tym miecie pod wzgledem zakupow? (nie mowie o marketach) Poza tym, gdzie
> jest jakies ladne osiedle mieszkaniowe? Nastepna sprawa, to Dabie, co to za
> twor, dlaczego tak daleko od centrum, czy to jest praktyczne dojezdzac do
> pracy w 1,5 godziny (bo takie chodza sluchy)? Nie macie tam jakiejs szybkiej
> kolejki jak Gdansk - Gdynia? A gdzie macie jakies atrakcje typu Aquapark lub
> park rozrywki? Albo nawet porzadna sale sportowa? Dlaczego nie ma juz
> Konsulatu Niemieckiego? Szczecin byl za maly? Slabo widze to miasto. Lata
> biegna, a Szczecin wcale nie ladnieje, a rozwoj pozostawia wiele do zyczenia
> patrzac na Poznan czy Warszawe.
Czesc RADO :DD
Nikodem, nie agituje za zadna z partii ad hoc. jako, ze - poza niemieckim - mam
tez obywatelstwo polskie, wiec teoretycznie moglbym pojsc w niedziele do
konsulatu w monachium na wybory. i nikt - nawet konsul Oleksy (brat jozefa) -
nie moze mi tego zabronic. nie robie tego z przyczyn honorowych: tu zyje, i tu
place podatki, wiec nie wypada. ale: poniewaz osoboscie poznalem wielu polskich
politykow, w tym rokite, tuska, kaczynskich, hgw i jacka kurskiego, i..., wiec
mowie: glos oddany na tuska, to glos na podtrzymanie obecnego, korupcyjnego i
koruptogennego ukladu, ktory znam prawie "od podszewki". dlatego pyskuje na
forum, bo Polsce dobrze, a nie zle zycze. wiecej nie powiem, bo cisza wyborcza.
mowie tylko to, co wiem, a kazdy i tak zrobi, co chce.
.
P.S. Jestem tez - jako tako - zwiazany z Ruchem Odnowy w Duchu Swietym (tak,
jak i hgw). To, co zrobila ostatnio w warszawskim hospicjom, to - wybacz za
oster okreslenie - bezdennie ohydne swinstwo

nikodem123 napisał:

> Czy uważasz, że powinienem na niemickich forach agitować za CDU i przeciwko
> PDS? Przecież to byłoby głupie. Ja przecież tam nie żyję. To są Wasze sprawy.
Wielu Polaków aspiruje na coś czym nigdy nie będą , są Polakami pragnącymi być
Niemcami.
Znam kilku takich snobów których przypadkiem poznałem . Ukradli im w Polsce
auto wraz z dokumentami w których był również dokument niemieckiego wygnańca
z Polski .
O czym się dowiedziałem ponieważ grzecznościowo poproszony przez nich o to ,
że bym był tłumaczem w konsulacie niemieckim dla nich . Taka była ich
znajomość języka niemieckiego .
Przy końcu rozmowy konsul stwierdził z irytowany iż to jest oburzające , ma
bowiem bardzo wiele takich przypadków . Uważają się ci rzekomi wygnańcy z
Polski , za Niemców , a znajomość ich języka niemieckiego jest taka iż
potrzebują do tłumaczenia z polskiego na niemiecki Polaków którzy nie mają
wątpliwości o swojej 100%-towej Polskości . Jest wielu takich rzekomych
wygnańców o niesamowicie płytkiej osobowości i niskim poziomie .
Mają oni również polskie paszporty ,na co zezwala w przypadku wygnańca
niemieckie prawo.
Znam nawet takiego wygnańca który kandydował w Polsce na najwyższe stanowisko
w władzach miejskich , w jednej z miejscowości w Polsce . Uciekając w ten
sposób od ścigających go dłużnikach z za Odry i Nysy .

Alen.
Żałosny mały zazdrośniczek Rifun
Żałosny mały zazdrośniczek Rifun, taki co to mu tatuś studia opłacił i akademik
i teraz myśli, że wszystkie rozumy pozjadał. Prezes jest burakiem bo nie ma
wykształcenia. Prezes napewno by rozłożył tę firmę... ale jakoś jej nie
rozkłada... ba, firma ma dobre wyniki. To się w łebku małego zazdrośniczka
Rifunka nie mieści, bo on przecież wie lepiej. Prezes jest burakiem bo się źle
do pracowników odnosi a zwłaszcza "o zgrozo do kobiet"... A jakież to tam
pracują kobiety?! Tępe posługaczki z wioski które innego języka nie rozumieją...

Świat jest niestety usiany takimi małymi zazdrośniczkami, w których małych
główkach nie mieści się że życie to sztuka dokonywania właściwych wyborów
choćby i przebojem. Mały zazdrośniczek zresztą przyznaje sam że nie ma w życiu
ani krzty inwencji gdy pisze, że nie poszedłby na spotkanie biznesowe w
konsulacie niemieckim... ale Prezes poszedł i zrobił kariere i tego Rifunek nie
potrafi sobie wytłumaczyć...

Ale PO OWOCACH POZNACIE ICH... Rifunek jest nieudacznikiem życiowym do n-tej
potęgi bo mimo, że "wiedział lepiej" jak ten biznes prowadzić to kiedy go
wylali NIE ZAŁOŻYŁ własnej firmy a został ZWYKŁĄ SZMATŁAWĄ BIURWĄ przy trzecim
biurku od lewej czyli "urzędnikiem państwowym"... A to jest najgorsza kategoria
człowieka...

Podsumowując: chyba nie trzeba podsumowywać - koń jaki jest każdy widzi...
sdb napisał:

> slyszalem ze niedlugo te kraje przeniosa do Torunia swoje stolice- ale na
razie
>
> cicho-sza bo to tajemnica ;)
>
W Poznaniu jest obecnie 16 konsulatów ( 15 konsulatów honorowych i 1 Konsulat
Generalny Rosji ). Pierwszy konsulat w Toruniu powstał w 1885 roku , był to
wicekonsulat Rosji . W roku 1906 powstała Agencja Konsularna Stanów
Zjednoczonych .Po I wojnie światowej mieliśmy Konsulat Generalny Niemiec ,
Konsulat Belgii , Konsulat Honorowy Francji i Konsulat Honorowy Peru . Po 1990
roku utworzono Konsulat Peru , Konsulat Słowenii i ostatnio Konsulat Litwy . W
najbliższym czasie ma także powstać Konsulat Austrii.
O tym nie wiedzialem! No proszę.
> W Poznaniu jest obecnie 16 konsulatów ( 15 konsulatów honorowych i 1 Konsulat
> Generalny Rosji ). Pierwszy konsulat w Toruniu powstał w 1885 roku , był to
> wicekonsulat Rosji . W roku 1906 powstała Agencja Konsularna Stanów
> Zjednoczonych .Po I wojnie światowej mieliśmy Konsulat Generalny Niemiec ,
> Konsulat Belgii , Konsulat Honorowy Francji i Konsulat Honorowy Peru .

O tym nie wiedzialem! No proszę.
to tylko honorowe
To tylko konsulaty honorowe, tak więc naprawdę nie ma się czym podniecać.
Zawodowych nie będzie a już na pewno z krajów UE. Powód-większość krajów
ogranicza działalność tego typu placówek. Podobnie postępuje również na świecie
Polska. Stabilizacja w kontaktach bilatelarnych nie sprzyja powoływaniu
większej ilości placówek dyplomatycznych. Nawet te co są obecnie, ulegają
likwidacji lub ograniczeniu ich roli, przykład:Agencja Konsularna USA w
Poznaniu. Tak na marginesie w Bydgoszczy poza "tylko" honorowym konsulatem
Niemiec jest Dom Duński na ul. Kościuszki, który jest placówką Królestwa Danii
i pełni rolę quasi dyplomatyczną. Natomiast przed wojną na Placu Wolności był
konsulat Wielkiej Brytanii. No ale co racja, to racja, w Toruniu są obecnie aż
trzy. Jak na kujawsko-pomorską metropolię i niekwestionowaną stolicę
województwa to dobry wynik. Gratulacje z Bydgoszcz. Pozdrawiam!
bez komentarza
cmmd napisał:
> zwracam sie do Lanius5 - Admina tego forum o wyrazenie redakcyjnej opini oraz
> podjecia stosownej decyzji.....

PRZYJECHAŁ PO ZIEMIĘ Z GROBU BOHATERA

Władimir Kuzniecow - Konsul Generalny Federacji Rosyjskiej w Poznaniu przyjechał
do Kluczborka po garść ziemi z grobu Nikołaja Rigaczina. O ziemię prosił Prezes
Rady Kombatantów Federacji Rosyjskiej Frontu Karelskiego. W uroczystościach
wzięli udział kombatanci oraz burmistrz Kluczborka - Jarosław Kielar. Konsul
generalny wraz z burmistrzem złożyli kwiaty przed pomnikiem znajdujacym się na
cmentarzu. Potem z grobu Rigaczina konsul zabrał garść ziemi i dziękował władzom
za to, że pielegnują cmentarze radzieckie.

Historia wspomina Nikołaja Rigaczina jako bohatera, który uratował życie swoim
towarzyszom zasłaniając własnym ciałem ukryte w piwnicy jednej z kamieniczek w
rynku gniazdo karabinów maszynowych. Gniazdo czyli kilku ukrytych niemieckich
żołnierzy, którzy zaczęli strzelać. W latach '90 pojawiła się inna wersja
dotycząca czynu Rigaczina. Młody żołnierz natknął się na gniazdo karabinów, ale
tylko dlatego że ich nie zauważył, bo był pijany. Dodawano również, że koło
owego gniazda był sklep kolonialny, do którego Rigaczin szedł po alkohol.

Ewelina Bernacka

www.radio.opole.pl/index.php?kat=dalej_news&id=11043
Kombatanci z Poznania, Rosji i Niemiec podczas ...
Kombatanci z Rosji - jak usłyszałem już po konferencji w PAN-ie, w holu, Konsul Federacji Rosyjskiej wyjaśniał komuś, że być może tylko jeden z rosyjskich kombatantów walczył w Poznaniu. Pozostali nie walczyli w Poznaniu.
Nie wiem czy ma sens zapraszanie na tego rodzaju uroczystość akurat "nie tych" kombatantów. A może po prostu wysłano jakichś tam kobatantów "na pokaz". PS. Nie mam zamiaru obnizać niczyich zasług wojennych - chodz mi wyłącznie o np. wręczanie pamiątek z okazji Walk o Poznań kobatantom nie walczącym w Poznaniu. Podczas całej konferencji byłem przekonany, że oni walczyli o Poznań, byłem bardzo zniesmaczony, gdy usłyszałem, że to bzdura! Szkoda, że prasa tego nie zauważyła.
oj, poznali sie, i to jak; przed dwoma laty zaatakowalem - przy pomocy
odpowiednich pism - zarowno monachijska policje, jak i konsulat generalny RP w
Monachium (przde wszystkim konsula prawnego prawnego pana Rosika: a przypomne
ze konsulem generalnym jest niejaki Waclaw Oleksy, brat Jozefa), za to, ze -
bez posiadania dowodow winy, zatrzymano 3 Polki za to, ze ponoc "na czarno"
dbaly´o czystosc niemieckich domow i mieszkan (na marginesie: bez pracy tych
pan, jak tez i innych pan z roznych krajow niemieckie mieszkania/domy
przypominalyby chlew: niemieckie "damy" nie sa sklonne do porzadkow). Najpierw
interweniowalem u konsula Rosika: nie mogl/nie chcial pomoc: bo co
jemu "wielkiemu dyplomacie" do plebsu; napisalem skarge do MSZ, i ow pan musial
sie tlumaczyc); napisalem tez skarge do monachijskiej policji; co odpisali? ze -
ponoc - funkcjonariusze moze popelnili blad, ale te Polki tez pewnie nie
calkiem niewinne; wiec napisalem list do ministra MSW Bawarii, pana Becksteina;
przeprosil, i obiecal ukaranie winych; nie bardzo w to wierze, ale przynajmniej
cos ich zabolalo; wiec mnie tutaj znaja; nie martw sie: nie jestem w ciemie
bity; a jak ktos ciagle przypomina innych, co to jest demokratyczne panstwo
prawa, to sam sobie wysoko stawia poprzeczke; i musi tez te reguly szanowac;
vinc0 napisał:

> Jeszcze sie na tobie nie poznali ,w tym Monachium?
Generalnie z moich obserwacji szkoły polskie w Europie dzielą się na te "przy
konsulacie" i te "przy kościele".
W Monachium moja córka chodziła do szkoły "przy konsulacie" bo grupa Polaków
jaką poznałam po 12 latach niemieckiej emigracji tam miała swoje dzieci.
Dojazd z podbawarskiej wioski był łatwiejszy podzielony na kilka rodzin.
Młoda twierdzi że szkoła nie była najgorsza. Ja wprawdzie miałam swoje anse i
niuanse bo był to mój pierwszy kontakt z Polonią po wielu latach i przeżywałm
szok kulturowy
Natomiast szkołę traktowałam jako szkielet do dalszej pracy domowej. Szkoła
odbywała się dwa razy wmiesiący , pól dnia.
Prace domowe nie zajmowały nam wiele czasu , może razem ze cztery dni w miesiącu.
Ale szkoła dawała dobrą płaszczyznę do pracy w domu z dziećmi.

Córka mojego kuzynostwa uczęszczała do szkól "przy konsulacie" w Sztokholmie i
Kopenhadze.
Bez współpracy domowej samo uczęszczanie do szkoły byłoby bez sensu. Był okres
że Ewa się buntowała ale rodzice byli konsekwetni i wozili Ją do polskich szkół.
Teraz jest dumna że tak pięknie mówi po polsku i że w Polsce jest uważana za Polkę.
W Oslo obydwie szkoły sa do chrzanu. Moje dzieci nie uczęszczały ale na swojej
drodze napotkaliśmy Panią Teresę.
Pani Teresa będzie odskocznią do następnego wątku o prywatnym nauczaniu domowym.
Wstydzę się za Pana, Panie Kotyś! Niemiec dla mnie zawsze to porządny, oszczędny
człowiek, a Pan rozrzuca publiczne pieniądze! Od kiedy to urzędnik polski jedzie
do Niemiec żegnać drugiego polskiego urzędnika, niezależnie od zasług tego
urzędnika dla opolszczyzny. Nie taniej byłoby zaprosić panią konsul do Opola i
wręczyć jej odznakę? Opolanie poznaliby zasłużoną dla opolszczyzny.
No madry wyborca po szkodzie, zamiast ja durny wracac za wszelka
cene z Trewiru do Kolonii na weekend, powinienem byl wziac wlasnie
swistek i pojechac do Luxa.
Ale atmosfera przed konsulatem w Kolonii mimo deszczu byla bardzo
fajna. Poznalem trojke studentow, jeden studiuje na tym samym
uniwersytecie, ktory ja ukonczylem, wiec bylo o czym pogadac, no i
serce roslo, jak czlowiek obserwowal rodakow, stojacych naprawde
przez 1,5 godziny w deszczu a potem pol godziny wewnatrz konsulatu,
by oddac glos w nadziei na uwolnienie naszego kraju od kaczyzmu.
Nieliczni zwolennicy PiSu tylko szeptali miedzy soba, bo bali sie na
glos czegokolowiek powiedziec. Niektorzy jechali ponad 200 km, zeby
zaglosowac i mimo dlugiej drogi staneli w kolejce w deszczu, bo po
prostu czuc bylo determinacje Polonii niemieckiej, ze tak dalej byc
nie moze.
W przypadku zmasowanej ofensywy na zachodzie ZSRR zachowałoby bierność-Stalin
wbrew obietnicom ruszył dopiero wtedy gdy poznał francusko-brytyjskie ustalenia
z Abbeville,zawarł rozejm z Japonią(z którą jeszcze 15 IX RKKA toczyła
walkę),główne siły WP były już rozbiteodcięte przez Niemców którzy poczynili
przygotowania do utworzenia na wypadek dalszej bierności ZSRR państewka
ukraińskiego-10 IX wprowadzili do Polski entuzjastycznie witany przez Ukraińców
Legion Ukraiński płk Romana Suszki mający być zalążkiem jego sił zbrojnych ,zaś
szefem tego państewka miał być prowydnik OUN Andrej Melnyk(w Abwehrze miał
pseudonim "pierwszy Konsul")Przygotowywane było powstanie ukraińskie z pomocą
OUN,formacji Branderburg oraz kolonistów niemieckich z Wołynia które miało
wybuchnąć w razie wkroczenia na Wołyń dywizji niemieckich.
Sprowokowaniu ZSRR do ataku miała służyć m.in podana 8 IX wiadomość o upadku
Warszawy.
Faktycznie wbrew nadziejom Hitlera RKKA walczyła tylko z improwizowaną dywizją
Kobryń która maszerowała na zachód(skapitulowała pózniej pod Kockiem) i wzieła
do niewoli we Lwowie 35 rezerwową dywizje piechoty walczącą poprzednio z
Niemcami.To tyle z zetknięć RKKA w 1939r z Dywizjami WP.
Zrabowane polskie książki
Zrabowane polskie książki wciąż w niemieckich bibliotekach

W niemieckich bibliotekach nadal znajduje się około miliona książek
zrabowanych podczas II wojny światowej - informuje „Rzeczpospolita”.
Część z nich pochodzi z Polski. Nasze MSZ ma zająć się sprawą.

Arno Barnert, historyk i księgarz, sprawdził, co znajduje się na
zapomnianych i zakurzonych półkach biblioteki miejskiej i
uniwersyteckiej w Getyndze. Jak doniósł „Spiegel”, natrafił na
książki pochodzące z Krakowa, Poznania i polskiego konsulatu w
Lipsku. Trafiły tam w czasie wojny ze składnicy Wehrmachtu w
Getyndze.

Pełnomocnik MSZ ds. restytucji polskich dóbr kultury prof. Wojciech
Kowalski powiedział „Rzeczpospolitej”, że sprawa zostanie zbadana.
Dodał, że jeśli chodzi o książki z konsulatu w Lipcu, Niemcy kilka
lat temu przeprowadzili akcję ich poszukiwania, ale - jak
twierdzili - niczego nie znaleźli.

Eksperci twierdzą, że Polska mogła podczas wojny stracić nawet 20
mln książek. Szacuje się, że w niemieckich bibliotekach znajduje się
nadal około miliona zrabowanych książek - nie tylko z Polski, ale z
różnych krajów. Arno Barnert zwrócił uwagę na takie pozycje
kierownictwu getyńskiej biblioteki. Usłyszał, że lepiej, aby się
takimi sprawami nie zajmował, bo... trudniej mu będzie uzyskać etat.
Tak, Olsztyn jest magiczny...
.... choć cztery godziny intensywnego spaceru po mieście to
cokolwiek za mało, by poznać wszystkie jego ukryte i tajemnicze
zakątki.

Piękna jest np. kamienica na rogu Kościuszki i Mickiewicza, w której
siedzibę ma aktualnie PO (na oknach wiszą plakaty popierające
samostanowienie dla Tybetu) - cała w secesyjnych wzorkach. Wrażenie
robi też dawna siedziba konsulatu polskiego w Olsztynie na pl.
Konsulatu, szkoda, że się rozsypuje. Cieszy oczy budynek mniejszości
niemieckiej (zapomniałem nazwę ulicy), okazałe i barwne kamienice na
ul. Dąbrowszczaków, odbudowany dom polski. Ech, dużo czasu zająłby
jeszcze opis wszystkiego, co zachwyca w Olsztynie.
Zydzi za to wracaja i dla Polakow miejsca juz nie ma.

"Kilkanaście lat temu poznałem starego polskiego Żyda z Ozorkowa. Żonę i dzieci
stracił w Oświęcimiu, a sam przeżył Dachau. Bał się jednak pojechać do Polski,
„bo tam taki antysemityzm”. Wcześniejszy konsul (który, jak opowiadał: „był u
Andersa, ale już w Anglii zrobił się Polakiem” radził mu wprawdzie, żeby
jechał, a tylko czapki nie nakładał, ale on się bał mimo wszystko, „bo imię mnie
zdradzi”. A do Niemiec jechać się pan nie boi? – zapytałem wówczas i dodałem, że
Żydzi do Polski przecież wracają. „A tak, proszę pana - on mi na to –ja
słyszałem, że do Łodzi wróciło ostatnio cztery tysiące Żydów i wszyscy dostali
pierwszorzędne państwowe posady”. Mówił też, że organizacja żydowska w Polsce
liczy osiemset tysięcy członków i opowiadał, że w miejscowej gminie jest
towarzystwo skupiające Żydów ortodoksyjnych i inne dla Żydów niewierzących, po
czym dodał: „ja należę do obu”. W ogóle życie nauczyło go pragmatyzmu. Nosił
jarmułkę, „bo by mi tyle nie pomagali”, ale w dni żydowskiego postu podrzucałem
mu po kryjomu świeżą szynkę. Chciał mieć przyjaciółkę Polkę, ale miał Niemkę, bo
„jak bym wziął Polkę, to by mi wcale nie pomagali”"
www.kworum.com.pl/article.php?uid=1477
Typowa mentalnosc, kiedys w Kiszyniowie ....
..rozchorowalem sie i poprosilem o pomoc konsula. Tlumaczyl sie, ze
ma tylko jedna sekretarke. Na szczescie w najblizszej aptece i bez
recepty moglem kupic antybiotyk. Poznalem przy okazji kulisy
dzialania jednej z niemieckich firm farmaceutycznych. W Kiszyniowie
opakowanie kosztowalo ok.1,0 DM. Za takie samo w Niemczech firma
kasowala ok.12,0 DM.
Konsulat USA chce wyprowadzić się z ul. Stolars..
Na Stolarskiej są trzy konsulaty: Francji, USA i NIemiec. Amerykański jest
najmniejszy. W Krakowie jest jeszcze m.in. konsulat Rosji (po przeprowadzce),
Ukrainy, Austrii. Wszystkie śa w podobnej wielkośći budynkach. Ale amerykański
jest najmniejszy. Jeszzce w latach 80tych jak został podniesiony rangi Konsulatu
Generalnego prowadzono już starania o nabycie kamienicy "podrugiej stronie"
czyli od strony Rynku, aby w ten sposób mieć wiekszą pwierzchnie.
Zadania konsulatu jakiekolwiek państwa to nie tylko wydawanie wiz. Czy ktos był
w sali telewizyjnej konsulatu USA? Albo kto był w pomieszczaniach biblioteki?
wtedy łatwo możńa zrozumieć dalczego amerykanie szukają nowego obiektu. W POlsce
USA ma trzy konsulaty (w Warszawie, Poznaniu i Krakowie). Placówka krakowska
jest najmniejszym budynkiem. W POznaniu jest to wolno stojąća willa podobna
wieklkośćią do konsulatu Austrii w Krakowie. Konsulat warszawski jest na ternie
ambasady.
POnadto pracownicy Konsulatu mieszkają w kilku róznych miejscach Krakowa, a to
wcale nie ułatwi im pracy i nie zapewnia bezpieczeństwa. W dawnym konsulacie
ZSRR budynki mieszkalne były na zapleczu.
Stolarska to waska i ciana ulica. CO z tego, ze w prestizowym miejscu, kiedy
nawet samochody konsulatu nie mają miejsca by tam parkowac.
To dobrze, ze wreszcie szukaja. A czy jakby POlska szukała nowej lokalizacji dla
konsulatu w Los Angeles albo Chicago to by kogoś dziwiło? MOżna tylko mieć
nadzieje, ze jak wresczie Amerykanie cóś znajdą to wybuduja coś ciekawszego niż
blok betony i szkła w warszawie, albo gigantyczny schron jak w Bagdadzie.
i ja mam takie wyksztalcenie, ze jak nic ubiegalam sie o prace w konsulacie ;)
wyslalam swoja aplikacje, po polsku i po niemiecku, po czym nie mogac sie
doczekac przez 2 tygdonie jakiejkolwiek reakcji, zadzwonilam tam. Z rozmowy
"dowiedzialam sie", ze zeby pracowac na placowce dyplomatycznej, trzeby bys do
niej skierowanym z Polski, wiec tam powinnam byla wyslac papiery... W liscie
motywacyjnym zaznaczylam, ze interesuje mnie takze podjecie praktyki - ale nawet
na to nie moglam liczyc. "Dziwne" - pomyslalam... Po jakims czasie dostalam
negatywna odpowiedz na moja aplikacje.
Po jakims czasie los sprawil, ze mialam okazje poznac osobiscie kilku
pracownikow konsulatu. Moje wrazenia - takie jak i Twoje, alesko: trzeba byc
krewnym badz znajomym krolika, by dostapic "zaszczytu" pracy w konsulacie.
Zwróć uwagę, że ci "od wieków" zamieszkali
w Polsce Niemcy, których można poznać po niemieckich nazwiskach, wyróżniają się
również tym, że nie wybierają mylących uniwersalnych imion, a wybierają
jednoznacznie polskie, typu Jan, Andrzej czy Piotr. I jeśli są aktywni
politycznie to raczej dla pozoru niż faktycznie w związkach mniejszości.
Poczytaj książki telefoniczne Opola, Wrocławia czy Katowic. Czy chcesz ich na
siłę germanizować, by pasowało do twojego obrazu świata?

I rzecz najważniejsza. Tu nie chodzi o mój czy twój obraz świata ale o zdanie
tych ludzi, o których mówimy. A oni, za pośrednictwem polskich konsulatów,
misji katolickich czy kontaktów z władzami niemieckimi to czynią masowo
przyznając się do tego co jest faktem: są Polakami w Niemczech i przysługują im
z tego tytułu prawa mniejszości narodowej na terenie obcego państwa. Więc nie
mów jak niemiecki urzędnik, że ktoś czegoś potrzebuje czy nie.
noe mowie o scislym sojuszu tylko cos na ksztalt stosunkow rosyjsko -
niemieckich denerwuje mnie to juz polskie oczernianie rosji, tylko my na tym
tracimy i nikt wiecej, moze zamiast nazywac bojownikami o wolnosc bydlakow
islamskich spod znaku basajewa nazywalibysmy ich po prostu terrorystami
mielibysmy wiekszy dosptep do rynku rosyjskiego i tansza o kilkanascie dolarow
rope. rosjanie sa i tak do nas bardzo mcierpliwi znajac ich charakter
pamietacie jak banda debili wtargnela do konsulatu w poznaniu gdzie spalili
rosyjska flage, gdyby do naszej ambasady w rosji wtargneli jacys oszolomi co by
sie w polsce dzialo juz widze odwolanie ambasadorow zerwanie stosunkow ,
pomijam ciagla propagande antyrosyjska niema pozytywnych wiadomosci z rosji
wszystkie sa zle badz przedstawiane w sposob jednostronny dlaczego nie
przedstawia sie rosyjskiego spojrzenia na wojne czeczenska tylko bandytow
islamskich, . Jesli chodzi o demokracje to chyba kazdy wie ze w rosji pelna
demokracja na styl zachodni jest niemozliwa w jej wyniku ten kraj by sie po
prostu rozpadl. Rosyjskie eleity to wiedza a szczegolnie pracownicy wywiadu z
ktorych pochodzi obecna wladza bo tam nie przyjmowali raczej durnych ludzi.
Poptrzcie sobie na sprawe z tym rurociagiem pare lat temu gazociag chcieli
budowac rosjanie przez polske to kazalismy im budowac przez ukraine, zaznaczam
slowo kazalismy to rosjanie beda budowac 4 razy drozej pod dnem morza a my nie
bediemy mieli z tego nic ani miliardow euro za tranzyt ani jakiegokolwiek
wplywu na niego.
ROTARIANIE z naszego Regionu
" Wsparcie rotarian
Sprzęt wartości ponad 1 mln zł przekazali grudziądzcy rotarianie tutejszemu
szpitalowi i domom pomocy społecznej. Jeszcze w tym miesiącu dostarczona
zostanie kolejna partia specjalistycznych łóżek, a zamówiony jest już jeszcze
jeden transport.
Ostatnie 24 łóżka, regulowane przy pomocy pilota, trafiły na Oddział Opieki
Długoterminowej Szpitala Specjalistycznego przy ulicy Mieszka I. Po raz
kolejny darczyńcą był Thomas Isserstedt, dyrektor Senioren und Pfegenheim "Am
Ententeich" (odpowiednik polskiego domu pomocy społecznej).
- W 2003 roku do grudziądzkich placówek trafiły 72 łóżka. Całkowity efekt
działań grudziądzkiego klubu to 200 łóżek - podsumowuje Krystyna Nowak,
prezydent Klubu Rotary w Grudziądzu.
- Już 23 stycznia do grudziądzkiego hospicjum trafi kolejnych 30 łóżek dla
ciężko chorych pacjentów - zapowiada Dieter Christ z grudziądzkiego Klubu
Rotary.
W uroczystym przekazaniu weźmie udział m.in. konsul generalny Niemiec w
Gdańsku Rolf Wagner, sekretarz toruńskiego Rotary Klubu Makary Wiskirski,
władze Grudziądza i dyrekcja szpitala. Darczyńcą ponownie jest "Am
Ententeich" z Erfurtu.
(gw)"

- tak malo wiemy o Rotarianach i Ich szlachetnych dzialaniach,
a szkoda .... bo chcialoby sie jak najwiecej poznac, jak najwiecej uslyszec
i byc moze czegos sie jeszcze od Nich nauczyc ?

radca
Starodruk o Wrocławiu

bm 09-06-2003, ostatnia aktualizacja 09-06-2003 20:00

We wtorek w Konsulacie Generalnym Republiki Federalnej Niemiec we Wrocławiu
zostanie zaprezentowane nowe wydanie piętnastowiecznej Kroniki Miasta
Wrocławia autorstwa Petera Eschenloera. To wielkie wydarzenie, bo poprzednie
wydanie pochodzi z XIX wieku. Obecnym wydawcą jest dr Gunhild Roth z Instytutu
Herdera w Marburgu.
czytaj dalej »
r e k l a m a

Peter Eschenloer był pisarzem miejskim od 1455 roku aż do swojej śmierci w
1481 roku. Pochodził z Norymbergi i do Wrocławia przybył w podeszłym wieku ok.
35 lat. Gruntownie wykształcony, szybko wszedł do miejscowej elity. Ożenił się
z córką wrocławskiego patrycjusza i zgromadził znaczny majątek. Był przykładem
korzystnego importu. Dał się poznać jako doskonały dyplomata i często
reprezentował interesy miasta na zewnątrz. To m.in. on w 1477 roku załatwiał z
ówczesnym starostą wrocławskim Stefanem Zapolyą sprawę bicia monety we
Wrocławiu. Interesujący i zgryźliwy komentator życia miasta. Opowiedział
historię Wrocławia i Śląska w latach 1439-1479. Jak twierdził, "rządy nad
miastem sprawowane są nie na ratuszu, lecz w Piwnicy Świdnickiej i innych
karczmach, a kto głośniej przeklinał i więcej pił, miał też więcej do
powiedzenia w mieście".

Pisał po łacinie (Historia Wratislaviensis), ale sporządził także poszerzoną,
niemiecką wersję kroniki (Geschichte der Stadt Breslau).
Nie traktowałbym raportu poważnie
Chodzi o tę księgę meldunków dowodzącego atakiem na Katowice
oprawioną w czerwoną skórę ponieważ w ten sposób nie wyglądają
meldunki z placu boju.
Ta oprawa oznacza, że zawartość została przeznaczona "Dla
Potomnych" i w rzeczy samej jest odpowiednio spreparowanym
wyciągiem z oryginałów raportów, ugładzonym i wyczyszczonym.
Trzeba pamiętać ,że Niemcy traktowali atak na Katowice jak
odzyskanie własnego chwilowo utraconego miasta.
To pewnie było przyczyną ,że niedokończony gmach muzeum
wystawiony przez polaków usunęli z powierzchni ziemi .
Raport w tej formie miał być zapewne wieczną pamiątką " Z
powrotu miasta do macierzy" a w związku z tym Wehrmacht musiał
być w opisie rycerski zaś polacy podli i tchórzliwi.
Nie jest wykluczone ,że do muzeum miasta miał go darować sam
Hitler .
W zamyśle III Rzesza miała trwać 1000 lat no to jak w takim
raporcie ująć ,że podchodzące do miasta straże przednie zostały
ostrzelane przez dzieciaków i spieprzały aż się za nimi kurzyło
i dopiero artyleria pozabijała obrońców a żołnierze po osuszeniu
spodni z zemsty powyrzucali zwłoki z wieży.
Tak się składa ,że od paru lat mam do czynienia z
introligatorstwem i to na tyle poważnie ,że naprawiam książki
bardzo wiekowe .
Przed laty pracowałem na przepustki w nazwijmy to propagandzie
batalionu.
Wiem z własnego doświadczenia jak preparuje się raporty dla
ogółu który powinien poznać i .. przysposobić sobie nie prawdę
lecz "naszą prawdę".
Dokumentów na temat tego epizodu szukałbym raczej w Moskwie
ponieważ napewno po zajęciu Katowic Armia Czerwona wywiozła
wszelkie papiery z niemieckiego konsulatu .
I jak pisałem wcześniej być może ci harcerze oczekując nadejścia
wroga wydłutowali morsem identyfikatory swoich drużyn w
miękkiej stali konstrukcyjnej wieży.
To jest możliwe - sprawdziłem.
pomozcie
www.men.waw.pl ........ przydatne linki ... adresy olimpiad
Olimpiada Jezyka Niemieckiego przewodniczacy: prof. dr hab. Wlodzimierz
Bialik (Instytut Fililogii Germanskiej UAM) Adres: 60-765 Poznan, ul.
Berwinskiego 1 tel. (0-61) 866-07-13
Komitet Glówny Olimpiady Jezyka Niemieckiego Organizator: Polskie Towarzystwo
Neofilologiczne

Informacje o olimpiadach przychodzą do szkoły pisemnie, eliminacje szkolne są w
okresie październik- listopad. Pani dopiero zaczyna pracę, wszelkie informacje
dot. j.niemieckiego będą docierały przez sekretariat do
pozostałych "zasiedziałych" germanistów, w szczególności do przewodniczącego
szkolnego zespołu przedmiotowego. Nauczyciele początkujący muszą się o wszystko
dopytywać.
Może Pani również zadzwonić do doradcy metodycznego z j.niemieckiego, telefon
uzyska Pani w dawnym Wojewódzkim Ośrodku Metodycznym czyli WOM,
obecnie ..........Centrum Doskonalenia Nauczycieli /u nas MCDN Małopolskie/.
Nie chcę Pani demotywować, ale szanse w olimpiadach językowych mają tak
naprawdę tylko uczniowie po pobycie za granicą. Ale są różne konkursy
organizowane przez konsulaty, ambasady, Polskie Stowarzyszenie Nauczycieli
Języka Niemieckiego www.deutsch.info.pl. Zachęcam do zorganizowania Dni Języka
Niemieckiego /wykłady naukowców, wykłady nauczycieli, wykłady uczniów,
projekcje filmów video, konkurs na plakat, kiermasz folderów o Niemczech
zdobytych w przeróżnych miejscach, spotkanie z kimś ważnym/ . I proszę się nie
przejmować, jeśli ktoś bedzie próbował Panią zastopować i zniechęcić. A jak coś
Pani się uda, proszę nie zapomnieć poinformować dyrekcji.
Jezeli Pan narzeka na prace polskiego Konsulatu w München - to ma Pan WIELKIE
SZCZESCIE, ze Pan nie jest "skazany" na obsluge przez biuro Konsula RP w
Köln!!!!.
DOPIERO by Pan poznal "sprawnosc, organizacje, preznosc i przyjaznosc" polskiej
Placowki Dyplomatycznej! -:))).

Przez 25 lat kolejni Szefowie tegoz KONSULATU zrobili WSZYSTKO by polski
Obywatel (o obcokrajowcach juz nie mowiac!) - szybko uswiadomil sobie ze jest
dla tejze placowki NICZYM! - w najlepszym przypadku MOTLOCHEM i BYDLEM i... tak
jest traktowany!.

W piwnicznej STROZOWCE obok przepieknej i OLBRZYMIEJ willi ("PRYWATNEJ"
siedziby p.Konsula"!!) - przyjmuje sie interesantow stojacych w dlugasnych
kolejkach - gdzie absolutnie niekompetentni, sprawiajacy wrazenie totalnie
przypadkowych ludzi - urzednicy, wyposazeni w polamany olowek (!) i kartke
papieru - "zalatwiaja" sprawy ludzi ktorzy niejednokrotnie zmuszeni sa dojechac
setki kilometrow bo to JEDYNY dla nich wlasciwy Urzad polskiej administracji!.

JEDYNYM sprawnie dzialajacym "okienkiem" jest KASA!

Znajomosc jez.niemieckiego wsrod obslugujacych "zawracajacych glowe"
interesantow - pp.Urzednikow - jest SKANDALICZNIE slaba! i ich kompetencje -
tez! -:(.
P. KONSUL podziwia widoki pieknego ogrodu oddzielajacego Go od motlochu
interesantow a ci.... z wywieszonym jezorem i z obledem w oczach szukaja w
okolicy miejsca na zaparkowanie samochodu - bo to dzielnica villowa,
jednokierunkowe ulice i wszedzie ZAKAZ parkowania!.

Ja - rozumialam ze w czasach "komunizmu" i stanu wojennego - taka sytuacja byla
uwazana za "normalna" - pal licho! - przeszlo minelo!.
W czasach "Wolnej Polski" - nie zmienilo sie NIC! w dzialanosci
tegoz "KONSULATU".....
OPLATY tylko wzrosly! -:).
Gość portalu: HaHa napisał(a):

> Jezeli Pan narzeka na prace polskiego Konsulatu w München - to ma Pan WIELKIE
> SZCZESCIE, ze Pan nie jest "skazany" na obsluge przez biuro Konsula RP w
> Köln!!!!.
> DOPIERO by Pan poznal "sprawnosc, organizacje, preznosc i przyjaznosc"
polskiej
>
> Placowki Dyplomatycznej! -:))).
>
> Przez 25 lat kolejni Szefowie tegoz KONSULATU zrobili WSZYSTKO by polski
> Obywatel (o obcokrajowcach juz nie mowiac!) - szybko uswiadomil sobie ze jest
> dla tejze placowki NICZYM! - w najlepszym przypadku MOTLOCHEM i BYDLEM i...
tak
>
> jest traktowany!.
>
> W piwnicznej STROZOWCE obok przepieknej i OLBRZYMIEJ willi ("PRYWATNEJ"
> siedziby p.Konsula"!!) - przyjmuje sie interesantow stojacych w dlugasnych
> kolejkach - gdzie absolutnie niekompetentni, sprawiajacy wrazenie totalnie
> przypadkowych ludzi - urzednicy, wyposazeni w polamany olowek (!) i kartke
> papieru - "zalatwiaja" sprawy ludzi ktorzy niejednokrotnie zmuszeni sa
dojechac
>
> setki kilometrow bo to JEDYNY dla nich wlasciwy Urzad polskiej administracji!.
>
> JEDYNYM sprawnie dzialajacym "okienkiem" jest KASA!
>
> Znajomosc jez.niemieckiego wsrod obslugujacych "zawracajacych glowe"
> interesantow - pp.Urzednikow - jest SKANDALICZNIE slaba! i ich kompetencje -
> tez! -:(.
> P. KONSUL podziwia widoki pieknego ogrodu oddzielajacego Go od motlochu
> interesantow a ci.... z wywieszonym jezorem i z obledem w oczach szukaja w
> okolicy miejsca na zaparkowanie samochodu - bo to dzielnica villowa,
> jednokierunkowe ulice i wszedzie ZAKAZ parkowania!.
>
> Ja - rozumialam ze w czasach "komunizmu" i stanu wojennego - taka sytuacja
byla
>
> uwazana za "normalna" - pal licho! - przeszlo minelo!.
> W czasach "Wolnej Polski" - nie zmienilo sie NIC! w dzialanosci
> tegoz "KONSULATU".....
> OPLATY tylko wzrosly! -:).
nie bylem nigdy w polskim konsulacie w koeln, ale to biuro w suterynie
przypomina troszeczke berlin.mam nadzieje, ze moze ktos ,kto ma wplyw na
istniejace warunki w polskich placowkach tzw. dyplomatycznych przeczyta nasze
posty i cos zmieni. a moze to tylko choroby mlodej demokracji?
Wlasnie wrocilam po kilku caipirinhach i pakuje swoje rzeczy, jeeeej jaki
bajzel...ale sie nie denerwuje bo pociag mam dopiero o 6:34....teraz zapale
spokojnie i nadrobie zaleglosci....oczywiscie ze mowie po niemiecku,
studiowalam w Niemczech 'Polski jako jezyk obcy' zeby bylo smieszniej;-), a
teraz mieszkam w Wiedniu, stad jestem na tym wlasnie forum :-)
Popatrz, to ze na Uni w USA sa madrzy ludzie to ja nie przecze, to zasluga ich
swietnego systemu wylapywania talentow i dobrego ich prowadzenia, stad sukcesy
tego narodu, tylko ze narod to nie ta garstka noblistow niestety....i powtarzam
po raz kolejny, CI KTORYCH JA POZNALAM mimo, ze studiowali mieli znikoma wiedze
ogolna, choc znam jednego Fryderyka z Los Angeles i on jest ok...:-) choc jest
wlascicielem McDonald'sa na Praterze w Wiedniu :-))))))))))))
JEEEEj ja wiem co to jest South PArk, ale w takich rzeczach czasem
przejaskrawionych wlasnie sa okruchy prawdy...ok, czasem ogladam z nudow MTV i
tam jest taki program Dismissed i po tym chyba mam taka opinie o Ameryce troche
srednio pozytywna....ale musze sie kiedys wybrac do NY, mysle nawet o tej
zimie, ale jak pomysle, ze trzeba isc po wize to mi slabo i juz mysle, ze to
jest dopiero rasizm! Jka moja babcia tam leciala i stalam z nia pod konsulatem
w Krakowie to mi bylo na prawde przykro, ze nas tak traktuja...ale byc moze
sami na to zasluzylismy...no nie wiem.....
No an wakacje to sobie ciezka praca zasluzylam, jade najpierw do Polski a 9-
tego ruszam w Europe, najpierw Drezno, Stuttgart, potem Paris , Londyn i
Szkocja a na koniec Barcelona i wracam do Wiednia, bo pewna wazna dla mnie
osoba bedzie miala 9-te urodziny 2. wrzesnia :-) Niestety zaraz potem ciezka
akcja, tlumaczenia konsekutywne przy zakupie pewnego przedsiebiorstwa w
Polsce....yyy...brrrr, ale co tam....na razie mam problem natury JAKA BEDZIE
POGODA I KTORE BUTY BRAC A KTORYCH NIE, fajnie tak czasem takie miec
problemy....pozdrawiam, milego pobytu w Europie :-))))))))) Ren-freak
Wielu Polaków nie mogło głosować w Berlinie
W lokalu wyborczym znajdującym się w ambasadzie RP w Berlinie panowała
nerwowa atmosfera ze względu na dużą liczbę osób, które nie dopełniły
wymaganych formalności i nie zostały dopuszczone do głosowania w drugiej
turze wyborów prezydenckich. Przewodniczący komisji wyborczej Tadeusz
Śniadecki powiedział, że do wczesnego popołudnia w niedzielę ponad 200
Polakom nie wydano z tego powodu kart do głosowania. Niektóre osoby zachowują
się agresywnie, uważając, że zostało złamane ich prawo wyborcze - dodał
Śniadecki. Alojzy Haczyk, Polak mieszkający od 25 lat w Berlinie,
podniesionym głosem krytykował polskie władze. Jego zdaniem, konsulaty
powinny prowadzić ewidencję Polaków mieszkających za granicą i informować ich
o przepisach wyborczych. Dwa tygodnie temu głosowałem bez problemu w Polsce,
a teraz w Berlinie nie mogę. To skandal - mówił. Twierdził, że gdy w 1990
roku wybierał prezydenta Lecha Wałęsę nie wymagano wcześniejszej
rejestracji.Inna mieszkanka Berlina powiedziała, że gdy dwa tygodnie temu
głosowała w Poznaniu, nikt nie uprzedził jej o konieczności posiadania
zaświadczenia. Teraz ani ja, ani moja 18-letnia córka nie możemy spełnić
swego obywatelskiego obowiązku - mówiła podenerwowana zapowiadając, że zwróci
się ze skargą do mediów. Do godzin popołudniowych w Berlinie poszła do urn
połowa z ponad 2000 uprawnionych do głosowania osób. Był wśród nich
mieszkający w Berlinie od 1989 roku Andrzej Niziński, wiceprezes Polskiego
Klubu Olimpijskiego. Pochodzący z Gdańska lekkoatleta prowadzi w stolicy
Niemiec polonijny klub piłkarski. Uczestniczę w każdych wyborach. Wierzę w
to, że mój głos ma znaczenie i jest w stanie coś zmienić w Polsce -
powiedział. Przecież o wolne wybory walczyliśmy wtedy w sierpniu 1980 roku -
dodał. Niziński był w latach 80. pracownikiem gdańskiego Budimoru i
uczestniczył w sierpniowych strajkach.
Polacy mieszkający na stałe w Niemczech lub przebywający czasowo w tym kraju
mogą głosować w pięciu lokalach wyborczych - w Berlinie, Monachium, Kolonii,
Hamburgu i Lipsku. W całych Niemczech na wybory prezydenckie zgłosiło się
ponad 7 tys. osób, dwukrotnie więcej niż na wybory parlamentarne 25 września.
Podobnie jak w kraju, wszystkie punkty wyborcze na terenie Niemiec będą
czynne od godz. 6 do godz. 20.
Jacek Lepiarz (reb)
Napad na pociąg
Policja polska i niemiecka szuka sprawców napadu na Rosjan i Niemców, którzy
podróżowali wczoraj pociągiem do Berlina

Pociąg relacji Kijów-Berlin bandyci zaatakowali w środę ok. 5 rano. Jeden z
napastników pociągnąl za hamulec awaryjny tuż za Świebodzinem. Rabusie okradli
ośmiu Rosjan i dwóch Niemców. Poszkodowani twierdzą, że stracili 40 tys.
rubli. Tłumaczą, że zadzwonili natychmiast pod alarmowy numer 112, ale nie
doczekali się interwencji polskiej policji. Rosjanie pomoc dostali dopiero po
przyjeździe do Berlina w swoim konsulacie.

Konsul generalny Federacji Rosyjskiej w Poznaniu Władimir Kuzniecow otrzymał z
ambasady Rosji w Warszawie polecenie sprawdzenia okoliczności napadu. -
Zgłosiłem sprawę lubuskiemu i wielkopolskiemu komendantowi. Mam nadzieję, że
wspólnymi siłami uda się złapać złodziei i ich ukarać - mówi konsul Kuzniecow
- To pierwszy taki przypadek napadu na obywateli Rosji w pociągu w ciągu
ostatniego roku.

Po interwencji dyplomatycznej okoliczności napadu zaczęła badać komenda Główna
Policji. Jak się okazało, zgłoszenie odebrał dyżurny policji w Sulęcinie i
wysłał patrol na stację w Rzepinie. Policjanci prawdopodonie nie weszli nawet
do pociągu i nie zauważyli niczego podejrzanego.

- Komendant Główny zlecił Lubuskiemu Komendantowi wyjaśnienie tej sprawy.
Czekamy także na raport Sokistów, funkcjonariuszy Straży Granicznej dlaczego
nie powiadomili policji o napadzie. Wyjaśnimy także dlaczego kierownik pociągu
nie zareagował, kiedy pociąg stanął w szczerym polu - tłumaczy Paweł Biedziak
z Komendy Głównej Policji. Zapewnia, że powołano specjalną grupę
dochodzeniową, która ma złapać przestępców. Osobne postępowanie prowadzi też
policja niemiecka z Berlina, gdzie o zdarzeniu poinformowali pasażerowie pociągu.

- Traktujemy ten sygnał dyplomatyczny z całą powagą. Sprawdzimy też policjanci
faktycznie nie dopełnili swoich obowiązków - tłumaczy Biedziak.
miasta.gazeta.pl/zielonagora/1,35161,3053600.html
Oj Annak, to jest interesujacy artykul:

"Zamek w świetle ramp

Poniedziałek, 10 października 2005r.

W tysiącach można liczyć gości, którzy skorzystali z zaproszenia na powitanie
jesieni w plenerze i wybrali się sobotniego wieczoru na wspólne biesiadowanie.

REKLAMA

Pierwszy w historii zamku Oktoberfest miał międzynarodową obsadę. Nie tylko
bowiem patronat nad imprezą objął niemiecki konsul, Rupert Vogel, ale także
wśród biesiadników zasiedli niemieccy goście z zaprzyjaźnionych z Toszkiem
miejscowości w Niemczech.

Zgodnie z obietnicą – nie zabrakło atrakcji i niespodzianek. Jak na Oktoberfest
przystało, można było stanąć w charakterystyczne dla tej imprezy szranki.
Wybierano więc siłaczy, którzy najwięcej razy podniosą beczkę z piwem, wypiją
kufel jasnego z pianką przez słomkę, albo też – duszkiem. We wszystkich tych
konkurencjach... bezkonkurencyjny okazał się Bartłomiej Burda, 28-letni
mieszkaniec Pyskowic.

– Nie ćwiczę na siłowni, ale od ponad dziewięciu lat pracuję fizycznie, w
łabędzkiej Odlewni Staliwa – tłumaczył Król Oktoberfestu. Podniósł beczkę z
piwem trzydzieści razy. W nagrodę – wraz z Biurem Podróży Oasis Tour – wybierze
się na tygodniową wycieczkę do Tunezji.
Zabawa połączyła wątki rozrywkowe i okazję do poznania historii tej okolicy.

Chociaż panel dyskusyjny zgromadził koneserów i miłośników śląskich zamków,
jego tematyka – „Kultura w obiektach zabytkowych” okazała się przyczynkiem do
dyskusji w kuluarach.

– Oglądając zdjęcia na wystawie i przysłuchując się ciekawostką nabrałem ochoty
obejrzenie wszystkich, śląskich zamków. Nawet tych zrujnowanych, samotnie
stojących na polach – powiedział nam Krzysztof Dubiewicz z Gliwic.

Do wyruszenia na śląski, zamkowy szlak zachęcali Ariana Gano–Kotuli,
konserwator zabytków i architekt, Andrzej Sośnierz, szef Fundacji Zamek Chudów
i zawiadujący Zespołem Pałacowo-Parkowym w Pławniowicach ks. Krystian Worbs.
Zapowiedziano także wystawę „Najszlachetniejsze rody Śląska”.
Organizatorami imprezy byli: Dom Współpracy Polsko–Niemieckiej, Mniejszość
Niemiecka, Miejsko-Gminny Ośrodek Kultury w Toszku."
Konsulaty a zainteresowanie inwestorów ...
Ostanio w Newsletterze pojawiły sie informacje nt. remontu kamienicy przy Pl.
Solnym, tej w której znajduje się konsulat Rumunii.

I właśnie placówką dyplomatycznym chciałbym poświęcić ten topik.

W naszym mieście jest ich za mało. Jesteśmy gorsi od Poznania, Trójmiasta,
Krakowa, lepsi tylko od Łodzi, Szczecina i Konurbacji Miast Górnośląskich.
Biorąc pod uwagę liczbe zagranicznych biznesmenów, delegatów i turystów to
jest bardzo niewiele.

Według mnie inwestycje zagraniczne w mieście przyciągają politykę (a więc
konsulaty), a i na odwrót mechanizm ten też działa (vide: Volvo)
We Wrocławiu mamy konsulaty honorowe:
Niemiec, Francji, Bułgarii, Rumunii, Czech, Holandii, Wielkiej Brytanii,
Danii, Szwecji, Austrii, Meksyku/Peru (nie potrafie rozpoznać małej
sygnarurki)

Brakuje, według mnie Japonii, USA, Korei Południowej, Chin, Hiszpanii, Arabii
Saudyjskiej i ...

Co o tym sądzicie?! Czy liczba placówek dyplomatycznych jest jednym z
mierników atrakcyjności miasta? Czy inwestycje i konsulaty mogą się nawzajem
przyciągać? Czy konsulatów potrzeba więcej, jeśli tak, to jakich państw ?
Dla porównania kilka polskich miast i liczba konsulatów:

Poznań: Czech, Danii, Francji, Holandii, Irlandii, Łotwy, Maksyku, Rosji,
Niemiec, Rumunii, Słowacji, Stanów Zjednoczonych, Turcji, Wegier i Wielkije
Brytanii.
RAZEM 15

Trójmniasto:
Białoruś
Chiny
Dania
Holandia
Łotwa
Niemcy
Meksyk
Rosja
Szwecja
Ukraina
Węgry
Wielka Brytania
Austria
Bangladesz
Chile
Norwegia
Rumunia
Włochy
Francja
Islandia
Peru
RAZEM: 21

Kraków:
Austria
Dania
Francja
Meksyk
Niemcy
Norwegia
Peru
Rosja
Stany Zjednoczone
Turcja
Ukraina
Węgry
Wielka Brytania
RAZEM 13

Poza tym:
Szczecin 6
Katowice 5
Łódź 4

A w Warszawie to rzecz jasna większość państw, z którymi utrzymujemy stosunki
dyplomatyczne, ma swoje AMBASADY. RAZEM 105

Dane: Rzeczpospolita, rok 2002
Ruscy znowu szaleją
Napad na Rosjan w Polsce - reakcje prasy
Informując o napadzie na turystów z Rosji w pociągu Kaliningrad-
Berlin, "Rossijskaja Gazieta" i "Gazieta" zgodnie odnotowują, że napastnicy
nie tknęli dwóch obywateli Niemiec, którzy podróżowali w tych samych
przedziałach co ograbieni Rosjanie.
Żaden z dzienników nie rozwija jednak tego wątku. Według
rządowej "Rossijskiej Gaziety" "poszkodowani nie zgłosili napadu ani polskiej
policji, ani straży granicznej - o incydencie jakoby poinformowali dopiero po
przyjeździe do Niemiec".

Powołując się na konsula generalnego Federacji Rosyjskiej w Poznaniu
Władimira Kuzniecowa, dziennik przekazuje, że "Warszawa podejmuje energiczne
kroki, by wykryć sprawców".REKLAMA Czytaj dalej

"Rossijskaja Gazieta" przypomina też, że kilka lat temu "dochodziło do
masowych napadów na Rosjan, którzy przejeżdżali przez Polskę pociągami i
samochodami". "Jednakże po tym, jak w 2004 roku polska policja rozbiła dużą
bandę, która trudniła się tymi grabieżami, liczba podobnych przestępstw
gwałtownie spadła" - konstatuje.

Z kolei "Gazieta" podkreśla, że "w Polsce poziom przestępczości jest dość
wysoki". "Często ofiarami grup przestępczych padają właśnie zagraniczni
turyści, w tym rosyjscy" - dodaje.

Moskiewski dziennik pisze, że "znane są przypadki napadów na samochody
osobowe, prowadzone przez Rosjan". "Ponadto w ostatnich latach ograbiono
kilka autobusów z naszymi turystami. W jednym z przypadków uzbrojeni bandyci
zatrzymali autobus, ubrawszy się w mundury polskich policjantów" -
zaznacza "Gazieta".

Strona rosyjska podała, że turyści zostali obrabowani w środę rano w pobliżu
Świebodzina. Skradziono im 40 tys. rubli (ok. 1300 dolarów).

Według agencji ITAR-TASS czterech młodych ludzi weszło do wagonu relacji
Kaliningrad-Berlin, przyłączonego w Poznaniu do pociągu z Kijowa. Napastnicy
zamknęli konduktora w przedziale służbowym i ograbili ośmioro Rosjan.
Następnie złodzieje pociągnęli za hamulec bezpieczeństwa, wyskoczyli z
pociągu i odjechali oczekującym na nich samochodem.

Szkoda, że zapomnieli dodać, że za większość napadów na ruskich
odpowiadają.........ruscy :)
dalszy ciag postu, wlasciwie to prawie "wyklad" ;)

teraz przyjrzyjmy sie niemieckiej mniejszosci w polsce. w PRL podobno
twierdzono, ze jej nie bylo. ja twierdze, ze jej naprawde prawie nie bylo.
byli ludzie pochodzenia niemieckiego, tak samo zasymilowani z polska jak
niemcy pochadzacy z polski w ruhrgebiet, ktorych przodkowie przybyli tam 100
lat temu. bylem na slasku i poznalem tam wielu tzw. niemcow. ludzi z
paszportem niemieckim, ktory dostali go w konsulacie w opolu, ktorzy swoje
dzieci wysylaja do niemiecko-jezycznych szkol. ci ludzie, chociaz uwazaja sie
za niemcow, okropnie kalecza po niemiecku, o historii niemiec zbyt duzego
pojecia nie maja, a jeszcze 20 lat temu ani slowa po niemiecku nie umieli i
czuli sie wylacznie polakami. otoz glownym powodem ich odkrywania swoich
niemieckich korzeni jest wedlug mnie rowniez tutaj ekonomiczna atrakcyjnosc
niemiec. niemiecki paszport pozwala na nieograniczona prace w niemczech a
wyksztalcenie w niemieckojezycznej szkole daje lepsze szanse na rynku pracy.
ale rowniez polska polityka mniejszosciowa, np. wprowadzanie tablic z nazwami
miejscowosci po niemiecku, oslabia wiez z panstwem i narodem polskim. nawet
niemieccy studenci z ktorymi bylem w niemczech byli zdziwieni, co to w polsce za
cuda. u nich wszystko sie robi, zeby obcokrajowcy mowili miedzy soba po
niemiecku, zeby poczuli sie niemcami, a polacy robia wszystko, zeby utrzymac u
siebie odrebna tozsamosc niemiecka. tyle ze mniejszosci narodowe w polsce nie sa
tak liczebne, jak obcokrajowcy w niemczech, i panstwo polskie moze sobie na to
pozwolic. ale czy musi i czy jest to w jego interesie? uwazam, ze sa racjonalne
powody, do zmiany polityki wobec mniejszosci. ale polska jest zwiazana umowami
miedzynarodowymi. ta sama umowa, ktora gwarantuje niemieckiej mniejszosci pewne
prawa, gwarantuje zachodnia granice polski. nie wiem czy jest duzy sens, zeby ja
lamac. ta cala debata powstala tylko z jednym celem: mobilizacja wyborcow.
elperowcy i kaczynski mowili tylko o niemieckiej mniejszosci, ale przeciez
ukrainska mniejszosc ma te same prawa i nie mozna zabiera przywilejow jednej
mniejszosci narodowej a drugiej nie. to bylaby naprawde dyskryminacja
mniejszosci niemieckiej, co byloby rownoznaczne z lamaniem praw czlowieka. ale o
ukraincach nie bylo mowy. w koncu polska prezentuje sie jako protektor ukrainy w
ue i bicie ukraincow nie daje glosow wyborczych jak bicie "odwiecznego
niemieckiego wroga"
ze, tez taka szuja nie wstydzi sie publicznie pokazywac, ale zdaje sie, ze on
jest oskarzony?

Wielce Szanowny Pan Prezydent RP
Lech Kaczyński

Wielce Szanowny Panie Prezydencie!

W ostatnich dniach obiegła światową Polonię bardzo niepokojąca informacja, że
aktualny Rząd RP planuje mianowanie Ryszarda Schnepfa ambasadorem RP w
Hiszpanii. Plany te patriotyczna Polonia odbiera z ogromnym oburzeniem, ponieważ
osoba kandydata nie spełnia pod żadnym względem warunków koniecznych do godnego
reprezentowania Rzeczpospolitej ani poza granicami, ani wewnątrz Kraju.
Ryszard Schnepf dał się poznać bowiem Polonii w Ameryce Łacińskiej od jak
najgorszej strony i wielokrotnie środowiska polonijne pisały oraz próbowały
bezskutecznie interweniować w kwestii skandalicznego i niegodnego nie tylko
dyplomaty, ale i prawego człowieka postępowania tego osobnika. Pisał o tym
między innymi Prezes Związku Kombatantów w Buenos Aires, pan Leopold Biłozur,
były więzień Sowietów i bohater spod Monte Casino, który w swym artykule
opublikowanym w „Głosie Polskim” z Buenos Aires ujawnił mające wszelkie cechy
pospolitego przestępstwa działania Ryszarda Schnepfa. Publikacje na ten temat
ukazały się zreszta nie tylko w prasie polonijnej. Na temat Schnepfa pisała
również prasa paragwajska. Zarzuty były powazne. Chodziło o podejrzenie prania
brudnych pieniędzy w ambasaddzie RP w Montevideo w czasach kiedy Schnepf pełnił
tam funkcję ambasadora.
Również w Paragwaju miała miejsce kolejna afera sprzedaży przez R. Schnepfa
tytułu honorowego konsula RP osobie narodowości niemieckiej, która nie miała z
Polską nawet najmniejszych związków.
www.prawica.net/node/13060
Kto ma meza/zone z Turcji i mieszka w Hamburgu?
Dzień Dobry / Merhaba,

Wiemy, ze jest dość dużo związków polsko-tureckich w Niemczech i w Hamburgu,
ale niestety trudno do nich trafić.
Konsulaty mają wszelkie rejestry, ale ze wzgledu na ochronę danych osobowych,
nie udzielałyby takich informacji,co jest oczywiście jak najbadziej
zrozumiałe. My też nie chcielibyśmy, aby nieznanym osobm podawano nasze dane.
Kilka słów o nas: jesteśmy małżeństwem mieszkającym w Hamburgu od ponad 10
lat. Ona Polka/pracownik biurowy/tłumaczka, on "Niemiec" o tureckich
korzeniach/tłumacz.
Niestety rzadko spotykamy sie tutaj wspólnie z Polakami i Turkami, a więcej z
Niemcami, i to ze względu na bariery językowe, bowiem nie wszyscy
Polacy/Turcy mówią dobrze po niemiecku, a jak dojdzie do spotkania, to
większość rozmawia w swoim języku, tak więc nie znający języka drugiej
strony "siedzi jak na tureckim kazaniu", bo nie da się wszystkiego tłumaczyć.
Dlatego wpadliśmy na pomysł poszukania takiego mieszanego
małżeństwa/narzeczenstwa czy innego partnerstwa, aby się czasami spotkać na
kawę czy herbatę, pójść np. do tureckiej restauracji, podyskutować.
W takiej konstelacji byłyby zawsze 2 osoby mówiące po polsku i 2 po turecku,
a wspólnie można byłoby mówić po niemiecku.
Nie jest to absolutnie szukanie jakichś "Partnerów" itp. Chodzi nam wyłącznie
o poznanie sympatycznych ludzi, właśnie takiej polsko-tureckiej pary.
Czy jest w Hamburgu i okolicach może taka "mieszanka", która chciałaby
nawiązać z nami kontakt? Naprawdę miło by nam było spotkać się.
Wiek w zasadzie bez różnicy ale, przedział wiekowy 30 - 55 byłby OK.
Prosimy o kontakt na "Forum" albo bezposrednio e-mailem na:
polonyaveturkiye@gazeta.pl
Pozdrawiamy/Selamlar
Moja córka chodzi do polsko niemieckiego przedszkola, ale chcę ją przenieść od
września do niemieckiego. Wydawało mi się, że przedszkole dwujęzyczne będzie
świetnym rozwiązaniem, okazuje się , że jednak niekoniecznie. To jest super
rozwiązanie, dla dzieci, które mówią w obu językach, ale w jednym z nich
gorzej, natomiast nie jest najlepsze dla dzieci które wogóle nie mówią w jednym
z tych języków. W moim przypadku córa nie mówiła po niemiecku.
Jak już zaczęła chodzić do przedszkola, poznałam rodziców innych dzieci, które
nie znały również niemieckiego jak szły do przedszkola i po 3 latach NIE
OSIĄGNĘŁY znajomości pozwalającej na swobodne pójście do szkoły. Te dzieci
mówią po niemiecku, ale za mało, aby nie mieć problemów w szkole. Ja sama
widzę po mojej córce, że niemiecki rozumie, w domu nawet trochę zaczyna mówić
(mieszanka polsko niemiecka), ale w przedszkolu używa tylko języka polskiego !!!

Ktoś napisał , że dzieci w przedszkolach niemieckich zaczynają kaleczyć polski,
mimo rozmowy w domu po polsku. Ja uważam, że na zachowanie mowy polskiej można
znaleźć inne sposoby jak polsko niemieckie przedszkole, a w tym momencie wydaje
mi się, ważniejsze, żeby moja córka nie miała problemów w szkole. W tym roku
córa kończy 4 lata , za dwa lata zaczyna szkołę, a tego niemieckiego to jej
jakoś szaleńczo nie przybywa.

Ja polecam przedszkole niemieckie, a celem zachowania polskiej mowy : polskich
znajomych, misje przykościelne, wizyty w Polsce oraz szkoły polskie przy
ambasadach i konsulatach (jak ktoś ma możliwość)

To, że dzieciaki w trakcie nauki mieszają języki, jest zupełnie normalne, z
czasem zaczną je odróżniać.

Pozdrawiam,

A.
Znów w dobrych rękach

Przebywający w stolicy Francji posłowie, którzy próbowali wznowić obrady Sejmu
na emigracji, powołali w 1832 roku specjalną komisję z zadaniem sprowadzenia
akt sejmowych do Paryża. Starania te nasilono po śmierci Więckowskiego w 1836
roku. Misję odzyskania archiwaliów powierzono deputowanemu Walentemu
Zwierkowskiemu. Nawiązał on kontakt z osobami, które wiedziały o miejscu ich
przechowywania, i około 1843 roku odzyskał kilka najważniejszych dokumentów, w
tym akt detronizacji Mikołaja I. W 1848 roku Zwierkowski wywiózł go do Poznania
i złożył u Gustawa Potworowskiego.

Od rodziny Potworowskich wydobył go w 1863 roku poseł Henryk Nakwaski, który
został upoważniony przez żyjących na emigracji członków Sejmu do odzyskania
całości dokumentów sejmowych. Jak zanotował Nakwaski, w momencie przejęcia
przez niego aktu detronizacji był on "podniszczony, rozwalony". Poseł
mieszkający w szwajcarskiej miejscowości Vevey nad Jeziorem Genewskim nigdzie
się bez niego nie ruszał. Gdy w 1870 roku, w czasie wojny francusko-
niemieckiej, wyjechał ze Szwajcarii do Bordeaux, w obawie przed rewizją złożył
na krótko akt detronizacji u konsula szwajcarskiego w tym mieście. Podjął także
starania o wywiezienie z Getyngi ukrytych tam pozostałych dokumentów sejmowych.
Udało się tego dokonać dopiero w 1856 roku. Natomiast w 1875 roku poseł zgodził
się przekazać posiadane archiwalia do Biblioteki Polskiej w Paryżu. Stało się
to rok później i od tej chwili akt detronizacji jest przechowywany w tej
zasłużonej dla kultury polskiej placówce. Dokument można było oglądać w Polsce
w 2004 roku na wystawie "Skarby kultury polskiej ze zbiorów Biblioteki Polskiej
w Paryżu". Poddany niedawno konserwacji, stanowi (obok Konstytucji 3 maja)
jeden z najważniejszych aktów w dorobku polskiego parlamentaryzmu.
Najwyższy czas wypromować Poznań
Promocja... czy naprawde warto... przeciez to saùe wladze miasta patrza
niezbyt przychylnie na takowe przedsiewziecia. Na pograniczu Szwajcari,
Francji i Niemiec regularnie prowadzimy przerozne akcje promocji Poznania i
Wielkopolski, lecz sami Wlodarze nie kwapia sie przyjscia z pomoca. Nasze
prywatne portfele nie sa zbyt pojemne, a ile mozna promowac bez funduszy.
Same materialy, ktorych dzieki Bogu nie szczedzi sie mi w Poznaniu nie
zalatwia sprawy... Dzialacze polonijni sa niezauwazani i ignorowani, wrecz
lekcewazeni przez konsulaty, ambasady, i wreszcie przez samych dzialaczy
samorzadowych. Chociaz nie jest to regula, sa gminy z ktorymi wspolpracuje
sie niemal wzorcowo. Ogromna tu rola Europoslow, ktorzy nie bardzo wiedza ile
dobrego moga dla Polski uczynic, a nam dzialaczom pomoc. zaznaczyc jednak
musze, ze osobiscie mam szczescie wspolpracowac z Kilkoma Europoslami, ale
gdy stanie sie to codziennoscia zyski promocyjne beda pokazne. Polska ma
ogromne szanse na promocje kultury i turystyki. Te dwa zagadnienia prowadze
osobiscie i zdaje sobie sprawe ile mozna ta droga osiagnac... Niemal
wszystko... Jako rodowity Poznaniak musze z koniecznosci wspolpracowac z
innymi regionami, gdyz wielkoposcy rajcy nie interesuja sie rozwojem
regionalnym (poza kilkoma drobnymi wyjatkami). Opieranie tej dzialalnosci li
tylko jak to sie proponuje w w/w artykule jest niewybaczalnym bledem, lub
wrecz nieudacznictwem. Obawiam sie, ze owe firmy dbaja wylacznie o swoj
wlasny interes. W Poznaniu w ramach promocji regionu i miasta mozna liczyc na
WOT i jej dyrektor wraz z wspolpracownikami. A to niestety za malo by
realizowac jakiekolwiek programy. Jedyny wniosek - miasto musi stworzyc siec
wspolpracownikow w calej Europie. Nasza Assocjacja sluzy radami i pomoca.
pozdrawiam serdecznie... jurand67
"Vlad.H." masz rację, też tak myślę.Od samego początku przemian,
Szczecin traktowano w Warszawie jakby znajdował się za kołem
podbiegunowym. Narzekamy na władze lokalne, często słusznie, ale
podsumujcie co zrobiły kolejne ekipy rządowe w Wawie dla Szczecina.
Krótko: wyprowadziły wszystkie konsulaty ze Szczecina (niemiecki
jest dla nas w Gdańsku, a nie odwrotnie- bo logicznie to nam po
drodze do Niemiec przez Gdańsk, nieprawda?). Wszystkie centrale firm
państwowych wyprowadzano po kolei z naszego miasta i podporządkowano
Poznaniowi i Gdańskowi (choćby Enea, gazownictwo itp...itd), podatki
też tam poszły. Nawet IPN-u oraz Sądu Apelacyjnego nie utworzono na
początku,a nasze archiwa przewieziono do Poznania. Skandal!!
Wywieziono dokumenty ze Szczecina-jednego z najbardziej
buntowniczych miast w okresie komunizmu. Po jakimś czasie ktoś się
opamiętał(ale to chyba był minister sprawiedliwości z Lublina, nie z
Wawki lub Kaszub)i sąd Apeleacyjny oraz IPN w Szczecinie, powstały.
Robią rankingi na różne rzeczy w gazetach niby krajowych, ale tak
naprawdę lokalnych, aby siebie promować na przykład: Wprost-Poznań,
Rzeczypospolita-Wawka. Szczecin, jaki by nie był ranking zawsze jest
na dole, bo kryteria tak podbierają, żeby z góry zaplanowani
zwyciezcy takimi się okazali. Przypomnijcie sobie jak Tusk w
Szczecinie był ździwiony, że 13-te liceum jest najlepsze w kraju.
Myślałem, że w Gdyni, powiedział. Traktują nas jak 5-te koło u wozu,
czas najwyższy abyśmy my szczecinienie już sie przestali ze sobą
kłocić, ale abyśmy wspólnie zaczęli walczyć o nasz Szczecin. Nie
będą nam inni mówili, czy jesteśmy metropolią czy nie, sami wiemy,
że jesteśmy :-).
Instytut Austriacki we Wrocławiu
Instytut Austriacki we Wrocławiu

Aneta Augustyn 29-09-2005 , ostatnia aktualizacja 29-09-2005 20:10

W październiku rusza we Wrocławiu Instytut Austriacki, trzeci w Polsce

- Były przymiarki do Wrocławia, Poznania i Katowic, ale wygrał Wrocław -
opowiada Thomas Holzmann, przedstawiciel Instytutów Austriackich w Polsce. - To
miasto szczególnie dynamicznie się rozwija, jest dużym centrum akademickim,
działa tu konsulat honorowy i Biblioteka Austriacka. No i blisko stąd do
Austrii. Poza tym na Dolnym Śląsku naprawdę dużo osób uczy się niemieckiego.

W Europie jest dziewięć Instytutów, z czego w Polsce dwa - w Warszawie i
Krakowie. Propagują kulturę kraju (wykłady, imprezy), ale przede wszystkim uczą
języka niemieckiego. Nauczyciele z Austrii, Niemiec i Polski prowadzą zajęcia
przez cały dzień, na różnych poziomach i dla różnych grup, łącznie z
przedszkolakami i seniorami (standardowy kurs kosztuje 800 zł za semestr).
Będzie tu można zdać austriackie egzaminy państwowe z języka.

To także miejsce dla nauczycieli niemieckiego, którzy mogą się podszkolić na
warsztatach albo wyjechać na stypendium.

Österreich Institut poprowadzi Nadia Zuzok, lingwistka, która wykładała na
germanistyce w Poznaniu i Wrocławiu.

Pięknie odnowione sale na pl. Solnym (była tu szkoła tańca Arabeska) zostaną
otwarte 10 października. Tuż przed inauguracją, 8 i 9 października Instytut
wspólnie z Österreich Werbung (Austriacki Ośrodek Informacji Turystycznej)
organizuje imprezę promującą rozpoczęcie sezonu narciarskiego: do Rynku zjadą
tiry ze śniegiem z austriackiego lodowca.

- Będzie można wypożyczyć narty i deski i pozjeżdżać na górkach usypanych do
drugiego piętra - zapowiada Thomas Holzmann.

Österreich Institut, pl. Solny 14, tel. 344 71 13,
www.oesterreichinstitut.wroc.pl
Gość portalu: Skrzypek napisał(a):

> W Krakowie spotykamy się 1.XII 0 godz 12.00 pod pomnikiem Adama Mickiewicza,a
> następnie przejdziemy pod Konsulat niemiecki gdzie wręczymy petycję.
> W związku z lekceważeniem przez Niemcy praw narodu łużyckiego-zamykanie szkół(
>
> w miejscowości Chróśćicy,likwidacja wiosek na terenach górniczych.W całej Polsc
> e
> (m.in Kraków,Szczecin,Warszawa...) i w wielu miastach Europy (na Słowacji,w
> Rosji) odbędą się manifestacje pod Hasłem "Wolne Łużyce" w obronie
> najmniejszego narodu słowiańskiego.
> Łużyczanie mieszkają blisko granicy z Polską,po drugiej stronie Nysy Łużyckiej
>
> i od 1000 lat walczą z germanizacją.W XX wieku 2 razy,po I-wszej i po II-giej
> Wojnie Światowej walczyli o niepodległość lub przyłączenie do Czechosłowacji
> lub Polski.Łużyczanie są bardzo blisko spokrewnieni z Polakami.Nie pozostań
> obojętny.Przyjdź!

Czy takie spotkanie ma miejsce również w Warszawie?

Pozwolę sobier na słówko komentarza: Łużycznie nie posiadają takich uprawnień w
Niemczech jakie mają np. Duńczycy w Północnym Szlezwiku (prawa miejszości
narodowej - reprezentacja w Bundestagu). Germanizacja (szczególnie po 1933 roku)
jest coraz bardziej nachalna. Te DWA małe narody (górno- i dolnołużycki)
potrzebują pomocy. I to pomocy ze strony Polski!

Łużyce również leżą po Polskiej stronie Nysy nomen omen Łużyckiej! I Łużycznie
mają "powściągliwy" stosunek do Polaków.
Po rozbiciu Niemiec, chcieli należeć do Czechosłowacji (miała to być niejako
rekompensata za zagarnięcie przez Rosjan Rusi Zakarpackiej).
Do Polski nie chcieli należeć. Ja przynajmniej nic o tym nie wiem.
Polacy, a właściwie - dyktatura ciemniaków spod znaku PPR/PZPR wypędziła Łużyczan
z "Polskich Ziem Zachodnich". Do dziś Łużycznie nie mogą o tym zapomnieć.
Łużycznie mieszkali niegdyś między Soławą na zachodzie (niem. Saale) a Kwisą i
Bobrem na wschodzie. Na wschod od Nysy zamieszkiwała społeczność Łużycka.
Poznałem osobę pochodzącą z wioski Niemaschkleba (dziś Chlebowo) koło Gubina,
której rodzina została wysiedlona do rosyjskiej strefy okupacyjnej.
Pomóżmy naszym braciom z Łużyc!

Pozdrawiam,,

jean-baptiste@poczta.gazeta.pl
Gość portalu: Rafis napisał(a):

> Starodruk o Wrocławiu
>
>
> bm 09-06-2003, ostatnia aktualizacja 09-06-2003 20:00
>
> We wtorek w Konsulacie Generalnym Republiki Federalnej Niemiec we Wrocławiu
> zostanie zaprezentowane nowe wydanie piętnastowiecznej Kroniki Miasta
> Wrocławia autorstwa Petera Eschenloera. To wielkie wydarzenie, bo poprzednie
> wydanie pochodzi z XIX wieku. Obecnym wydawcą jest dr Gunhild Roth z
Instytutu
> Herdera w Marburgu.
> czytaj dalej »
> r e k l a m a
>
>
>
> Peter Eschenloer był pisarzem miejskim od 1455 roku aż do swojej śmierci w
> 1481 roku. Pochodził z Norymbergi i do Wrocławia przybył w podeszłym wieku
ok.
> 35 lat. Gruntownie wykształcony, szybko wszedł do miejscowej elity. Ożenił
się
> z córką wrocławskiego patrycjusza i zgromadził znaczny majątek. Był
przykładem
> korzystnego importu. Dał się poznać jako doskonały dyplomata i często
> reprezentował interesy miasta na zewnątrz. To m.in. on w 1477 roku załatwiał
z
> ówczesnym starostą wrocławskim Stefanem Zapolyą sprawę bicia monety we
> Wrocławiu. Interesujący i zgryźliwy komentator życia miasta. Opowiedział
> historię Wrocławia i Śląska w latach 1439-1479. Jak twierdził, "rządy nad
> miastem sprawowane są nie na ratuszu, lecz w Piwnicy Świdnickiej i innych
> karczmach, a kto głośniej przeklinał i więcej pił, miał też więcej do
> powiedzenia w mieście".
>
> Pisał po łacinie (Historia Wratislaviensis), ale sporządził także poszerzoną,
> niemiecką wersję kroniki (Geschichte der Stadt Breslau).

Gosc powinien miec swoja ulice we Wrotizli.

Pyrsk - Arnold
ha ha ha... z "kilkuset" lat zrobilo sie teraz nagle o dziwo tylko 20, no moze
30 lat..... ;) Ale cie skurczylo rzydzie...... Toz to mniej niz 10% twojej
poprzedniej "wielkosci"!
Widzisz zasrancu, jak to jest z tymi waszymi "faktami"?
I znow ktos sciagnal wam majtki....

Musze cie jednak zmartwic. Zadales sobie tyle trudu a ja nie doczytalem nawet
do konca tych twoich produkcji i hymnow na czesc rzydolandu. Szkoda, co?
Bo i po co? Po co czytac kolejne propagandystyczne brednie, ktorych sie nawet
spodziewalem? "Permanentna wojna".... Ta " permanentna wojna" zasrancu to
brutalne akcje policyjne na bezprawnie okupowanych terytoriach i spowodowane
nimi regularne ataki zdesperowanych Palestynczykow. Nie wiesz nawet zasrancu,
czym jest "permanentna wojna".
"40%" na zbrojenia..... kolejny bullshit. Jak byloby z 8,8%? Czy myslisz
rzydzie, ze wszyscy naprawde sa tacy tepi jak ty i nie potrafia korzystac z
ogolnie dostepnych zrodel? Co z materialna pomoca USA w postaci sprzetu,
wsparcia logistycznego i informacyjnego, a ktora nie jest wliczana w pkb.

Powiedz rzydzie, dzie bylby Izrael, gdyby przez osatnie 50 lat byl pod okupacja
sowiecka a nie wisial na kroplowce amerykanskich podatnikow?

O OBECNYM stanie gospodarki i technologii DECYDUJE wlasnie te
ostatnie "zaledwie" 50 lat tepy zasrancu. Polska w tym czasie rzucona zostala
przez sowietow do epoki kamiennej, podczas, gdy Izrael ten czas wykorzystal
optymalnie dojac ekonomicznie i technologicznie USA. Co chcesz zatem porownywac
zasrancu? Roznica pkb miedzy Polska i bogatymi krajami, ktore ostatnie 50 lat
nie byly zdominowane przez komunizm jest teraz kilkakrotna. Ale ta roznica nie
jest juz kilkudzisiokrotna, tak jak bylo to jeszcze na poczatku lat 90-tych
lecz kilkakrotna i to dopiero po najtrudniejszych, poczatkowych latach
transformacji!

Jest tak dlatego, bo tempo przyrostu pkb w Polsce nalezalo w calych latch 90-
tych do najwyzszych w Europie. Polska ma wokol siebie wreszcie przyjaciol i
sojusznikow a nie wrogow czyhajacych na nia, w przyszlym roku stanie sie
integralnym czlonkiem jednego z najsilniejszych i najnowoczesniejszych
organizmow gospodarczych na swiecie. Zyjemy w najbezpieczniejszej i
najstabiliejszej czesci swiata. PKB wojewodztw warszawskiego, poznanskiego i
gdanskiego wynosi obecnie 60-70% sredniego pkb Unii. Czy w tych wojewodztwach
nie zyje lacznie tylu ludzi, co rzydow w Izraelu? Zarobki w Poznaniu, Warszawie
lub Gdansku juz teraz nie odbiega od zarobkow w Berlinie lub Barcelonie. Dobrze
wyksztalceni Polacy moga wreszcie u siebie zarobic tyle samo lub wiecej, niz
gdzie indziej. Tak cie to boli rzydzie, ze nam Polakom wreszcie idzie lepiej i
bedzie szlo coraz i coraz lepiej? Dystans dzielacy Hiszpanie od reszty UE w
momencie jej wstepowania do Unii byl porownywalny z obecnym dystansem, jaki
dzieli UE i PL. Hiszpania, tez cofnieta w rozwoju przez swoich faszystow i
podobnie KATOLICKA jak PL ma obecnie wyzszy pkb od Izraela. I co ty na to
rzydzie? A obecne czasy se znacznie "szybsze" od okresu z lat 70-tych.
Apropos "zrujnowanego" polskiego przemyslu. Czy nie slyszales jeszcze nic o
Solarisie, polskim autobusie miejskim, ktory np. w szeregu gmin szwajcarskich
wyparl MAN-y i Mercedesy? Tak, tak - wiedzacy co to jakosc Szwajcarzy wola
polski autobus od szczytowych osisgniec niemieckiej techniki i to tylko przy
roznicy cen siegajacej okolo 10%. Codziennie na drogach widzisz samochody
produkowane w Polsce (Ople, Fiaty), wszystkie wieksze koncerny zachodnie
inwestuja w Polsce i posylaja swoich pracownikow na ulice.

A co z Izraelem na przyszlosc? Nic nie wskazuje na to, ze "permanentna wojna"
zbliza sie koncowi. Wrecz przeciwnie. Izrael otoczony jest wrogami i
nienawioscia i jesli ci wrogowie kiedys beda dysponowac bronia o odpowiedniej
sile razenia - a jest to tylko kwestia czasu - to jak myslisz, gdzie jej uzyja?
Jaki maly, gesto zaludniony kraj zaatakuja, nie zwazajac zupelnie na koszty i
skutki? Swiat coraz bardziej zmeczony jest gnojem, ktory odbywa sie tam na dole
i ktory rozprzestrzenia sie na caly swiat. Czy myslisz, ze Amerykanie w koncu
nie straca cierpliwosci?
Twoja "prognoza" wcale nie jest tak "przewidywalna" jak myslisz i wszystko moze
stanac na glowie szybciej niz myslisz. Widze to tak nie tylko ja. Przed polskim
konsulatem dzien i noc stoja kolejki rzydow zabiegajacych o polski paszport...
do tego tak znienawidzionego "katolandu". Dziwne, nie?

I jeszcze jedno na koniec.. Dla ciebie - jako rzyda - wszystko oczywiscie
mierzone moze byc tylko jednym - MAMONA ("pkb", "finanse"). Dla mnie i moich
rodakow jakosc zycia na tym sie nie konczy. Lubie chodzic do kina, lubie
korzystac ze srodkow komunikacji miejskiej. I wiesz co? Robie to bez obaw, ze
ktos wysadzi mnie wraz z reszta w powietrze! Lubie tez wyskoczyc na weekend do
znajomych do Berlina lub na narty na Slowacje lub do Karyntii, ktora zima
opanowana jest przez NAS, Polakow. W ostatnim prospekcie, ktory otrzymalem z
hotelu w Austrii nie bylo juz tekstow po holendersku. Na tym miejscu byly juz
teksty po polsku.
Niby drobiazg a tez o czyms swiadczy. I to jest dopiero poczatek....
saunne napisała:

> Jak wiec w rzeczywistosci Islam (jako religia) postrzega kobiety?

Aby odpowiedzieć na to pytanie chcę przytoczyć historię pewnej kobiety
aktualnie mieszkającej w sąsiadujcym z nami krajem.
Aktualnie ma 40 lat,jest córką Polki i Rosjanina pochodzenia niemieckiego,
ma wyższe wykształcenie pedagogiczne.Mężem jej jest Tatar,którego poznała w
swoim mieście gdzie odbywał służbę wojskową po ukończeniu studiów.Po ślubie
mieszkali w wynajętym mieszkaniu. Urodził się pierwszy syn, potem drugi.
Ona pracowała jako nauczycielka a on jako inżynier w miejcowej dużej
fabryce.Zdawało się normalne małżeństwo i dom. Po śmierci jej ojca przenieśli
się do większego mieszkania aby być z jej matką, która jeszcze pracowała.
Bywałem w tym domu.Tradycje jakie tam były kultywowane to mieszanina sowieckich
zwyczajów i po trosze polskich. Rodzice opisywanej kobiety byli ludźmi nie
związanymi z jakąś wiarą, ponieważ jej ojciec był oficerem Armii Radzieckiej i
służę odbywał i na kresach ZSRR jak i NRD gdzie nb urudziła się ta kobieta i
jej brat.
Zmarła jej matka,która była siostrą mojej teściowej.Nie pojechaliśmy na pogrzeb
bo była to ostra zima.Pojechaliśmy na Wielkanoc wioząc ze sobą trochę żywności
aby ten wiąteczny stół urozmaicić.Gdy zasiedliśmuy do stołu nasi gospodarze ani
ich dzieci nie jadło przywiezionych przez nas wędlin, mięs. Matka namawiała
synów aby spróbowali ale ojciec sprzeciwiał się i namawiał aby jedli "sielodku"
jakiś twaróg i inne dziwne potrawy. Butelkę wódki, która stała na stole
wypiliśmy my - goście.
Zdziwiło to nas, ponieważ poprzednio gdy tam bywaliśmy, gdy jeszcze żyła matka
to mąż tej młodej kobiety jadł wędliny i pił wódkę.
Po świątecznym obiedzie wyszedłem z nim na spacer do pobliskiego podmiejskiego
parku-lasu. W czasie tej przechadzki cały czas przekonywał mnie,że jego religia
jest zbieżna z chrześcijaństwem bo przecież tak samo określane jest dobro jak i
zło itp przykłady.
Wyjeżdzając zaprosiliśmy matkę z synami na lato do siebie. Spędzili u nas około
miesiąca mieszkając nad jeziorem,zwiedzając okoliczne miasta i żywiąc sie tak
jak my.
Po dwóch latach starszy syn przyjechał do nas, ponieważ postanowił studiować w
Polsce. Naukę j.polskiego pobierał w Konsulacie RP w jego mieście.
Przywiózł ze sobą zdjęcia rodzinne na których jego matka, piękna,młoda kobieta
jest ubrana w bluzkę zapiętą pod szyję, spódnicę do kostek i na głowie ma
chustkę a jej mąż ma zapuszczoną brodę.Z nowych wiadomości przekazał,że matka
nie pracuje a zajmuje sie domem. Moja żona i jej siostra były tym zaszokowane.
Pytają co sie stało, dlaczego jest tak ubrana dlaczego nie pracuje?. Chłopak
odpowiedział, że to tylko na tym zdjęciu tak jest ubrana. A nie pracuje,
ponieważ ojciec uznał, że powinna być w domu.Napisały do niej list pytając co
się stało. Odpowiedź przyszła po jakim czasie: "To jest mój mąż, islamista a ja
jestem żoną islamisty....."
Syn jej jest już na 3 roku jednej z polskich państwowych uczelni. Bywa u nas
przed rozpoczęciem roku akademickiego lub w czasie ferii zimowych po sesji.
Dobrze się u nas pożywi ale milczy na tematy domowe. Dobrze orientuje się w
polskiej rzeczywistości.Jednak uroda i imię zdradza jego pochodzenie.
Jak jeszcze był małym chłopcem przyjechał z matką po raz pierwszy do nas
rozmawiałem z nią o sprawach narodowości obywateli ówczesnego ZSRR aby wiedzieć
czy ma takie samo zdanie jak jej ojciec, który na to pytanie odpowiadał: "A na
czto mienia nacjonalność, ja grażdanin Sowietskowo Sojuza" ona potwierdziła to.
Ale gdy spytałem się synka kto ty jesteś? odpowiedział: Ja? Tatar.
Teraz po latach, jak na ironię jeden syn studiuje w Polsce a drugi w tym roku
zdaje maturę i chce iść przetartym przez brata szlakiem.
Ten młodszy jak był mały zawsze mówił, że jest Polakiem. Urodę ma matki.
Czy odpowiedziałem na pytanie?
Pozdrawiam,
Województwo śląskie było najmniejsze (i posiadało autonomię, więc trudno je
porównywać do innych). Drugie w kolejce, to woj. pomorskie. Faktem jest że
kilka innych województw było minimalnie większych – nie zmienia to jednak
kolejności, że pomorskie było drugie od końca (tak jak w reklamie „prawie
większe – prawie robi dużą różnicę!).

Zgadzam się, że Bydgoszcz to historyczne Kujawy i nigdzie nie piszę że było
inaczej! Przed wojną jednak był trend aby zaliczać Bydgoszcz do tzw. Wielkiego
Pomorza. Co ciekawe, do pewnego stopnia popierały to nawet środowiska
toruńskie.

Twierdzenie że powierzchnia nie jest miernikiem znaczenia i siły jeśli co
najmniej śmieszne.
A powoływanie się na znaczenie regionu w XV w i porównywanie do lat 1920-39
jest nieporozumieniem. Przecież większa część tego regiony była wtedy
terytorium Niemiec.
W 1939 mamy następującą sytuację – przemysłowa Bydgoszcz (141 tys), portowa
Gdynia (125 tys) będąca główną inwestycją II RP oraz dopiero trzeci Toruń 76
tys.
Ekonomia i gospodarka to przede wszystkim czynnik ludzki i tego się nie zmieni.
Skoro był to taki silny region to dlaczego np. na początku lat 30 zlikwidowano
w ramach oszczędności Sad i Prok. Apelacyjną w Toruniu i podporządkowano pod
Apelację w Poznaniu?

Skoro miał miejsce taki rzekomo „dynamiczny” rozwój regionu to dlaczego
większość miast opowiadała się za przeniesieniem stolicy województwa do
Bydgoszczy? Dlaczego w przedwojennej prasie grudziądzkiej są takie pretensje do
toruńskich rządów?

Przypadek Gdyni jest specyficzny, bo była to inwestycja „ogólnokrajowa”,
podobnie jak magistrala na Śląsk. Zwłaszcza ta pierwsza inwestycja rozruszała
gospodarczo region i spowodowała wzrost zaludnienia w miastach nie jest to
zasługa Torunia, ale polityki władz w Warszawie. Faktem jest jednak, że zanim
ruszyły obie inwestycje i powiększono region o kolejne powiaty – z gospodarką
było tak sobie, a toruńskie władze potrafiły tylko budować sobie
reprezentacyjne budynki.

A lat 1945-1975 nie ośmieszaj, bo to właśnie wtedy w Toruń dostał UMK w
prezencie, zbudowano od zera trzy zakłady przemysłowe, zbudowano miasteczko
uczelniane na Bielanach, przeprowadzono też kompleksową renowację starówki
toruńskiej z okazji rocznicy urodzin Kopernika. Zapominasz też, że po wojnie
region został pozbawiony dostępu do morza i korzyści z tego płynących.

Bydgoszcz była ośrodkiem administracji już od 1775 r, a w II RP znacząca
przeważała nad Toruniem ludnościowo i gospodarczo. Takie są fakty. Bydgoszcz
też odniemczyła się w latach 20 – ale np. konsulat III Rzeszy znajdował się w
Toruniu – więc nie wypisuj że nie Toruń nie miał żadnych związków z Nemacami

W XIVw Bydgoszcz była siedzibą księstwa i kasztelani. Toruń zawdzięcza
natomiast swoje powstanie i rozkwit Zakonowi Krzyżackiem – państwu wrogiemu
Polsce!!! To trzeba przypomnieć. Cała toruńska starówka jest zbudowana przez
Krzyżaków, zaciekłych wrogów państwa polskiego.

A w czasach zaborów bydgoszczanie też podejmowali różne inicjatywy, czasem
wcześniej niż w Toruniu:
- polska „Gazeta Bydgoska” od 1898 r.
- polski „Dziennik Bydgoski” od 1902 r. Jana Teski
- budowa z polskich składek Domu Polskiego w 1906 r., gdzie koncentrowała się
działalność polskich stowarzyszeń (E. Warmiński)
- w 1906 r. w szkołach bydgoskich wybuchł strajk szkolny po usunięciu religii w
jęz. polskim ze szkół
- założenie Polskiego Banku Ludowego (1869)
- polskie stowarzyszenia gospodarcze np Towarzystwo Przemysłowe, założone przez
T. Magdzińskiego
- polskie stowarzyszenia kulturalne np Towarzystwo Śpiewu „Halka”(1883)
propagującego pieśń polską i czystość mowy ojczystej
- polskie stowarzyszenia sportowe np Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół” (1886)
wywierające poważny wpływ na rozwój życia polskiego w mieście
NIE BYLO CIEBIE W KOPALNI 27 STYCZNIA TEGO ROKU? Franciszka Jozefa przeciez
wszyscy kochamy bardziej niz kwasniewskiego. A nasza Klein Polen jest goraco
przywiazana do Wiednia!

W solnych podziemiach

Wiedenskie klimaty

Rozmowy z goscmi prowadzacy spotkanie Julian Rachwal rozpoczal od konsul
generalnej Austrii w Krakowie Hermine Poppeller

Konsul generalna Austrii w Krakowie Hermine Poppeller wywolywana do odpowiedzi
na powazne i mniej powazne pytania, byly konsul Rembert Schleicher wraz z synem
Jakubem jodlujacy w solnej grocie, muzyka rodziny Straussow w wykonaniu 174-
letniej Reprezentacyjnej Orkiestry Detej Kopalni Soli "Wieliczka" pod dyrekcja
Adama Czyzowskiego oraz austriacko-polsko-wiedensko-wielicko-krakowskie
opowiesci innych gosci, znakomitosci swiata kultury i sztuki - to tylko
niektore watki niedzielnego IX "Spotkania w glebi". Tym razem w komorze
Haluszka wielickiej kopalni odbyl sie karnawalowy, austriacki wieczor
zatytulowany "Nad pieknym modrym Dunajem".

Spotkanie poprowadzili tradycyjnie: Julian Rachwal - publicysta TV Krakow,
Agnieszka Wolanska - historyk kopalni oraz pisarz i wydawca Sylwester
Marynowicz. W naddunajsko-wislane klimaty wprowadzali takze widownie m.in.:
przybyly wprost z Wiednia mieszkaniec tego miasta i czwarty w dziejach
literatury Polak piszacy po niemiecku i po polsku prof. Adam Zielinski,
publicysta, dr Joanna Torowska - autorka ksiazki "Planty", Jerzy Madeyski -
krytyk i historyk sztuki, smakosze wina: Wojciech Bosak, Wojciech Giebuta i
Zdobyslaw Milewski oraz red. Jan Poprawa, ktory zaprosil w podziemia
utalentowanych mlodych artystow. Goraco oklaskiwano m.in. Malgorzate
Wojciechowska oraz akompaniujacego jej na fortepianie Marcina Partyke. Nie
zabraklo wsrod gosci zawsze swietnie bawiacego widownie skrzacymi sie dowcipem
komentarzami krakowskiego artysty fotografika Konrada Pollescha. Publicznosc
czestowana byla m.in. tortem upieczonym przez pania konsul, austriackimi winami
i brala udzial w konkursach z nagrodami.

Pytana o to, czy w Austrii czesto wspominany jest cesarz Franciszek Jozef I,
pani konsul Poppeller odpowiedziala, ze w Krakowie zauwazyla o wiele wiecej
jego portretow i pamieci o wladcy niz w Wiedniu. Pytana zas o odbior Polakow
przez Austriakow stwierdzila, ze wizerunek naszych rodakow i kraju ostatnio sie
poprawil. Przyczynilo sie do tego na pewno lepsze poznanie naszego kraju w
kontekscie wejscia Polski do UE oraz coraz czestsze kontakty turystyczne.
Hermine Poppeller Krakow postrzega jako niezwykle miasto. Jego zycie i
niepowtarzalna atmosfere tworzy, jej zdaniem, zarowno przeszlosc, jak i
mlodosc, bo to rowniez miasto wielu wyzszych uczelni i studiujacych tu
przedsiebiorczych, utalentowanych osob. Zdaniem pani konsul wlasnie to
polaczenie "starego i nowego", ktore udaje sie niewielu miastom, stanowi o
niepowtarzalnym klimacie stolicy Malopolski. - Co by zrobila, gdyby corka
zakochala sie w Polaku? - dociekal jeszcze prof. Adam Zielinski. Pani konsul
odpowiedziala, ze 12-letnia corka ma jeszcze troche czasu na "sercowe sprawy",
ale gdyby... jej pozostawilaby decyzje. Na widowni nie zabraklo i tego wieczoru
patronujacego "Spotkaniom w glebi" dyrektora naczelnego kopalni Zbigniewa
Zarebskiego oraz Mariana Lesnego - prezesa spolki "Trasa Turystyczna", ktora
wraz z kopalnia od poczatku sprawuje mecenat nad tym podziemnym salonem kultury.
domicha napisała:

> Przy zalatwianiu formalnosci do slubu, ktory ma sie
> odbyc w Polsce, okazalo sie, ze nie mozemy zalatwic
> tego normalnie. Otoz, w USC w Polsce, strona niemiecka
> (narzeczony) musi przedstawic dokument o zdolnosci
> prawnej do zawarcia malzenstwa, logiczne!ALE:
> narzeczony, aby owy dokument otrzymac w swoim urzedzie,
> musi przedstawic moj dokument o zdolnosci
> prawnej.NIEMOZLIWE!poniewaz ja tenze otrzymam tylko
> wtedy, gdy napisze podanie stwierdzajace, ze slub ma
> sie odbyc w Niemczech.A to nieprawda...
>
> W praktyce odbylo sie to tak (pani w urzedzie miala juz
> kilka razy taki problem), ze ja to podanie napisalam,
> pani z glebokim spojrzeniem w oczy zapytala "to slub ma
> sie obyc zagranica?", odpowiedzialam twierdzaco (nie
> mogla przeciez uslyszec inaczej), a potem powiedziala,
> ze najwyzej zmienimy pozniej zdanie (co do miejsca
> celebracji).
>
> Pytanie: dlaczego strona niemiecka wymaga ode mnie
> takiego dokumentu, jesli slub ma sie odbyc w Polsce, a
> dokument taki dostane tylko wtedy, jesli go w Polsce
> nie bedzie....i "w kolko Macieju" moglibysmy sobie
> chodzic. Slyszalam, ze jest to tez zalezne od regionu,
> ale moze ktos wie wiecej?
> Nawet mnie to nie drazni, przygotowuje sie na wiecej
> niespodzianek, chcialabym jednak poznac mechanizm.
A po pierwsze szczescia zycze - jako tu pierwszy !!!
Dobrze ze tylko w USC bo slyszalem, ze w niektorych regionach rowniez w sadzie
ale podobno nieprawda, a moze wprowadzili i cofneli

Zdolnosc slubna oznacza ze ewentualne sprawy rozwodowe sa zakonczone
co w przypadku panny i kawalera jest bzura ale tylko pozornie
USC Polski i odpowiedniki w innych krajach nie maja wymiany danych
i tylko poprzez ten dokument moga gwaratnowac ze nie jest popelniana bigamia.

My tez nie doczytalismy i zapomnielismy jednej pieczatki.

Ja musialem cala noc jechac do Szczecina z Monachium by podbic w konsulacie
RFN (wtedy jeszcze byl w Szczecine) ten dokument zdolnosci slubnej zony - bo
polski dokumen tmusial byc poswiadczony przez lokalna placowke dyplomatyczna
niemiecka - niby dla unikniecia lewizn - nawet nie spojrzeli, skasowali DM ..
jeszcze wtedy, postawili pieczatke, a ja grzalem nastepna noc do Monachium, bo
goscie weselni byli juz za stolem.

Wlasciwie z formalnosci to juz wszystko - musicie tylko slub w Polsce
zarejestrowac w odpowiedniku USC w Niemczech - naogol przy Ratuszu
- ty dostaniesz niemiecka wize pobytowa na trzy lata (niejako okres probny)
a po trzech latach na stale - dozywotnio
jako Aufenthaltsberechtigung - uprawnienie do stalego pobytu
- prawo uprawnienie raz dane jest nieodbieralne
druga forma Aufenthaltsgenehmigung - zezwolenie na staly pobyt
- jest o tyle inna ze zezwolenie mozna zawsze cofnac
automatycznie masz takie same prawa i obowiazki jak tubylec - za wyjatkiem
prawa wyborczego - czynnego i biernego i sluzby wojskowej.
czyli pelen wstp na studia, prawo do supportu w razie nieszczesica itp.

z tym ze to wszystko jedno
bo za rok plus nowicjat bedziesz UEropejka i wszystkie zezwolenia beda
niepotrzebne.

Walter
> ignorant11 napisała:

> > A Polaska powinna zamknąc szkolnictwo niemickie do czasu uruchomienia prze
> z
> > RFN szkolnictwa polskiego.
>

maria421 napisała:
> Powtarzam za Walterem- dla kogo ma byc uruchomione to szkolnictwo polskie w
> Niemczech???
> I podam Ci przyklad z zycia- mam przyjaciolke, Polke po germanistyce. Jej syn
i
>
> moja corka chodza do tej samej szkoly. Jest to prywatne gimnazjum katolickie.
> Moja kolezanka umyslila sobie, ze mozna by w tej szkole zorganizowac kurs
> polskiego dla kilkunastu dzieci z polskim pochodzeniem, ktory ona sama by
> poprowadzila. Dyrekcja chetnie przyjela ten pomysl. I co? I nic! Wiekszosc
> dzieci z polskim pochodzeniem nie wyrazila zainteresowania!
> Informuje cie tez, ze wszystkie te dzieci MOWIA bardzo dobrze po polsku, bo
> nauczyly sie tego w domach rodzinnych. Dlaczego nie chcialy isc na kurs
> polskiego? Z tego samego powodu, z jakiego nie chciala pojsc moja corka-
polski
>
> juz znaja, zamiast polskiego wola uczyc sie JESZCZE JEDNEGO obcego jezyka.
>
> >> Nauka języka niemieckiego nie powinna być w Polsce dotowana, zaś wszel
> kie
> > środki budżetowe powinny zostać przeznaczone na języki: angielski oraz
> > hiszpańskie, włoski i dopiero francuski...
>
> Propagujesz rasizm jezykowy?
> I gdzie tu jaka logika u ciebie? Jezeli Niemcy to wrog, to nalezaloby sie
> przede wszystkim uczyc jezyka wroga?
>

witam
poziom wypowiedzi ignoranta (w czesci dalszej ignorem zwanym),
zlepek jego cytato-przykladow nie sklaniaja do udzialu w "dyskusji"
(pozwalam sobie na cudzyslow majac na wzgledzie wklad ignora do dyskusji,
nie chcac rownoczesnie obrazic pozostalych);
to, co ze swojej strony pragne dorzucic to:
mieszkam w Monachium, role nauczyciela jez. polskiego przejely w wystarczajacym
stopniu szkolki parafialne (dla mlodszych) i szkola polska przy konsulacie
(gdzie wydawane sa na koniec roku takie same swiadectwa ukonczenia klasy jak w
Polsce)
oczywiscie bez udzialu rodzicow, ich zaangazowania, by dziecko zachecic do
nauki, atmosfery w domu, kontaktow z Polska, rodzina...etc. nie moze byc mowy o
tym, aby dzieciaki nauczyly sie pisac, czytac i mowic po polsku.
Istnieja w Mü 3 gimnazja, w ktorych mozna zdawac na maturze jez. polski jako
dodatkowy, ale zero zainteresowania ze strony polskich dzieci;
bo jak slusznie maria zauwazyla lepiej jeszcze jeden obcy jezyk opanowac,
ktorym w calej Europie mozna sie porozumiewac - i z takiego zalozenia wychodzi
mlodziez polska mieszkajaca tutaj.
Sa oczywiscie tacy, ktorzy dla wygody, badz z lenistwa wybiora to
latwiejsze rozwiazanie (ciekawe swoja droga jak z jezykami u ignora, mysle o
innych niz niemiecki, bo jego znajomosc zdazylem juz poznac, cyt.:
"> Schlies Schnatze!" - koniec cytatu)
pzdr
Pomarańczowe wygłupy! Breżniewa Wam trzeba!
Dzwonił do mnie wczoraj mój przyjaciel Jewgenij [nie: Jewhen] z Kijowa,
zawiadamiając, że w mieście kroi się gruba prowokacja (chodzi o plan otrucia
całego miasta Kijowa zgniłymi pomarańczami z USA i przeniesienie stolicy do
Lwowa, skąd łatwiej działać juszczenkowcom; amerykańska administracja dostałaby
wtedy łakomy kąsek do ust, w końcu odbudowa zniszczonych i wyludnionych przez
wojnę terytoriów daje zyski idące w miliardy dolarów, pokazał to Afganistan).

Żenia kazał mi natychmiast przyjechać i wystąpić na wiecu Janukowycza,
podkreślając moje zasługi dla rozwoju przyjaźni polsko-ukraińskiej w czasach
PRL (pracowałam w konsulacie). Legalnym zwycięzcom wyborów potrzebny jest taki
akcent sympatii ze strony zachodu, bo oczywiście Putin, Nazarbajew i Łukaszenka
uznali wybory - nie pierwszy raz zachowali się godniej niż wypachnieni i
przystrojeni w zachodnie fatałaszki (fartuszki?) prezydenci Polski, Węgier i
Litwy. Ciekawe, kto sponsoruje uch podróże na Ukrainę?

Zastanawiam się, co mogłabym dzisiaj powiedzieć Ukraińcom, przerażonym wizją
państwa wyznaniowego (będzie uprzywilejowanie cerkwi i kościoła katolickiego po
zwycięstwie Juszczenki), skrajnie liberalnego (nie bez powodu N.U. kibicują
Balcerowicz i MFW) oraz nacjonalistycznego (Juszczenko zapowiedział
przyłączenie do Ukrainy Krakowa i przemianowanie go na Krakiw, na Wawelu będzie
rezydowała Julia Tymoszenko z psami; mają być też podniesione roszczenia
terutorialne wobec Rosji i Węgier), jakie im szykują juszczenkowcy?

Na pewno zaczęłabym od tego, że już nie z takimi wyskokami i wariactwami sobie
radziliśmy. To w końcu Lenin (wszak nie bez pomocy polskiej endecji) zakończył
egzystencję operetkowej i żałosnej republiki ludowej Petlury, która wymordowała
w latach 1918-21 ok. 560 tyś. Polaków i 330 tyś. Żydów ukraińskich. Stalin
zreflektował się, co grozi Ukraińcom pod butem Hitlera i trupich główek SS, i
za usilną namową lokalnej patriotki Wandy Wasilewskiej oraz Haliny Górskiej
włączył piękny, renesansowy Lwów do USRR, przy okazji przypominając sobie o
Besarabii i Rusi Podkarpackiej.

Breżniew nauczył Ukraińców dobrze mówić po rosyjsku (dzięki czemu mogli się bez
problemu odnaleźć w gospodarce światowej po 1990 roku, a także poznać
niedostępne dotąd przed nimi dzieła Puszkina, Gorkiego i Lepieszyńskiej).

Rosjanie odbudowali Ukraińcom cały kraj, po bombardowaniach niemieckich i
amerykańskich w czasie wojny, postawili na nogi cały przemysł, po wprowadzeniu
kołchozów na Ukrainie wydajność zwiększyła sie o 770% (!). Powstawały nowe
parki, osiedla, wsie oraz architektura na poziomie światowym. Budowano żłobki,
psychuszki, szkoły, kopalnie, zakłady mięsne (Ukraińcy bardziej niż np. Gruzini
lubią mięso, doświadczyłam tego).

Rozwinięty był (i jest!) szeroki program socjalny, zapewniający matkom 4-letni
urlop macierzyńśki, zasiłek na Ukrainie wynosi 400 USD, a Janukowycz go jeszcze
podniósł (vide: Nowoje Weremja Ukrainy, tygodnik ukazujący się w Moskwie, nr
7/2004), bezrobocie wynosi 2% i najwyższe jest w Zachodniej Ukrainie, gdzie
rządzi prawica (25%).

Dlaczego Juszczenko chce to wszystko zniszczyć? Nie najadł się wystarczająco
czekolady i pomarańczy ukraińskich jako szef banku (odpowiedzialny m.in. za
zniszczenie strefy rublowej na Ukrainie, przez co ceny skoczyły 10-15 razy).
Dlaczego chce truć swymi owocami cały kraj? Nie wystarczy mu zajmowanie się
własną rodziną?

Za Breżniewa i Andropowa taki ptaszek by siedział, jak siedzieli Czornowił i
Hruściwskij. Więcej pokory, Panie Wiktorze, dla własnego, ciężko pracującego
narodu, często po 6 godzin dziennie. I nie pomarańczy Ukraińcom trzeba (to są
może rozrywki Pana rodziny), lecz smalcu, wołowiny i gorzały. Czasem może
wyjścia do teatru na Wujaszka Wanię lub Gorkiego albo na potańcówkę do radhospu
(zresztą rozwiązanego przez Pana). Ukraina to nie Hiszpania, trochę tu zimniej,
a i lud mniej wydelikacony po 15 latach transformacji. Niech Pan zabiera więc
swoje pomarańcze!

To pisałam ja - emerytka z Rzeszowa. Gwarantuję za zgodność z oryginałem.
Tak... długo sie wahałem, ale tak... napiszę to...
Bo masz rację, greyrat...
w świetle tego, jak naprawdę rozwinęła się KW'39, należy sobie otwarcie
powiedzieć, że strategia uporczywie proponowana w "Kosmicznej krucjacie" przez
pewnego pijanego adiutanta stanowiłaby tu zapewne najlepsze wyjście:
po jednej armii dla osłony skrzydeł, a stopniowo i tyłów nacierających armii,
a resztą łubudu - w sam środek wrażego terytorium.
(Zakładam uzyskanie pełnej mobilizacji lotnictwa, artylerii i sił
zmotoryzowanych.
Jednocześnie zakładam, że armie mobilizowane na kresach w drugim rzucie,
posłużyłyby do wyparcia słabych garnizonów rozmieszczonych w Polsce po tym, jak
Armie Niemieckie zawróciłyby - zaraz po triumfalnym wjeździe do Warszawy - w
sukurs armii już oblegających Berlin.)

Jaka byłaby korzyść? No cóż...

- po pierwsze: zobaczylibyśmy, kto pierwszy by dotarł, gdzie trzeba (oni do
Warszawy, czy my do Berlina)

- po drugie: w obliczu majówki niemieckiej, jaką zapewnilibyśmy we wrześniu
uderzającym Niemcom nie stracilibyśmy blisko miliona cywili w pierwszym
miesiącu wojny (Niemcy nie mieliby najmniejszych powodów, aby bombardowac nasze
nie stawiające najmniejszego oporu miasta, ani ochoty - przez wzgląd na
własnych cywili). Gdyby zaś udało nam się zająć Berlin, mielibyśmy dokładny
impas (no chyba, że Niemcom odpowiadałaby wymiana konsulatów wojskowych na
poziomie całych armii :). Jednostki ściągnięte z granicy z Francyją mogłyby nas
wtedy pocałować razem z całą potęgą militarną III Rzeszy. A gdyby to zresztą
nawet próbowały uczynić, wówczas, i to

- po trzecie: Francuzi mieliby niebywałą okazję wystawić nosy, żeby pozbierać
te niemieckie żaby do swoich kociołków...

Tak, greyrat, masz absolutną rację. Tym razem to mi niemal zabrakło odwagi
- bo trzeba ją mieć, żeby cos takiego na poważnie rzucic wam w twarz -
i zabrakło mi też twojego nietuzinkowego spojrzenia, bo... tylko w ten sposób,
greyrat /pomimo, ze rzuciłes to jedynie żartem/, mogliśmy zmusić Niemcy do
rozegrania tej wojny według "starych" schematów - a w efekcie, praktycznie bez
ofiar wśród ludności cywilnej, zmusić je do rozmów pokojowych już po pierwszym
tygodniu KW'39. Stracilibyśmy byc może połowę stanu wystawionej na osi Poznań-
Berlin żołnierzy, ale obyłoby się nie tylko bez gorzkich dumek polskiego
żołnierza w stylu wiersza "Wraca żołnierz z niemieckiej niewoli...", ale - co
najważniejsze - bez 6 mln ofiar cywilnych, obozów koncentracyjnych,
niewyobrażalnych cierpień całego narodu przez 5 lat okupacji (zakończonej
gehenną PW), wyniszczenia dorobku materialnego pokoleń, okrojenia naszego
terytorium w 4-tym rozbiorze przez Rosję, Katynia, Sybirii i... półwiecza
zależności od Rosji.

Dziękuję wszystkim uczestnikom tej dyskusji. Dała mi ona wiele do myślenia...

pozdrawiam serdecznie, z44

>