Szukaj:Słowo(a): Konserwanty E
Radni PiS wyrzucają chipsy ze szkół
Ależ niech wprowadzą owoce, wiele dzieci bardzo je lubi, ale jeżeli pod słowem
"owoce" rozumiemy "jabłka" to taki sklepik w istocie długo nie pociągnie. Nawet
najzagorzalszemu zwolennikowi zdrowego odżywiania wyjdą te jabłka uszami po
maksimum dwóch tygodniach.
Mleko, jogurty - proszę bardzo. Ale mlekiem pragnienia nie zaspokoisz, na pewno
nie tak, jak chociażby wodą niegazowaną. Co jest złego w soku pomarańczowym?
Jogurty... Wiele z nich to taka sama chemia jak te znienawidzone przez
wszystkich chipsy, sztuczne aromaty, regulatory kwasowości, zagęszczacze,
konserwanty, detergenty i Bóg wie jakie jeszcze składniki made in Petrochemia Płock.
Co do edukacji, o której napisała bodajże lew_konia, owszem, uczą na lekcjach
przyrody, że chipsy to zło, niszczą młode umysły, zachęcają do oglądania
pornografii, wywołują raka i choroby płuc itp. Te dzieci słyszą to od
przedszkola, nie jedz chipsów i słodyczy, to szkodzi i jest be. Nie
zwracają więc uwagi na kolejne identyczne ostrzeżenia, ponadto zdają sobie
sprawę, że chipsy są niezdrowe i niedużo je to obchodzi. Kiedy mają gorszy
dzień, muszą sobie jakoś poprawić humor, a że w szkole nie za bardzo mają jak
wyjść na podwórko i pograć w ulubioną grę, to kupują sobie coś, co im smakuje.
Niech sobie Piątkowski usuwa chipsy ze szkół, byle z głową, bo jak przetrzebi
sklepiki ze wszystkiego i zostawi jabłka, mleko i jogurty, to nie za bardzo się
dzieciaczkom przysłuży, zdaje mi się....
witaj, ja alergologów sobie odpuściłam, po tym jak zaserwowali synowi sterydy od
razu, nie napiszę nazwiska. W internecie znalazłam info o probiotykach i
zaczęłam podawac synowi dicoflor 30 w saszetkach, miał wtedy 7 miesięcy. Do tego
czasu też niby atopowe zapalnie, i pielęgnacja odpowiednimi kosmetykami.
Wróciłam do samego mleka i zaczełam od nowa wprowadzac pokarmy pojedynczo,
wyszło ze uczula go wszystko oprócz zimniaka, ryżu, brokułów i buaraka. Na tym
bazowałam. Zaczęłam podawać dicoflor i powoli wprowadzałam rzeczy które go
wcześniej uczulały, baaardzo powoli jedną na 2 tyg. Wysypka zeszła, kupki sie
poprawiły, ciemieniucha zeszła. Teraz syn ma 14 miesiecy, nadal podaje mu
dicoflor je już coraz wiecej, ale jest część rzeczy która nadal go uczula, np
wszelkie konserwanty. Miała też stwierdzoną skazę a teraz je ser żółty i
twarożek. jeżeli chcesz wicej info napisz na priwa. sylpal13@gazeta.pl
pozdrawiam
czy ktoś nie szczepił MMR?
syn ma alergie pokarmową i uczulaja go konserwanty, boję sie tego szczepienia,
bo czytałam na forum alergie, ze u alergików zdarzają sie powikłania. Pediatra
mnie wyśmiała, nie wiem co mogę zrobić zeby odroczyć to szczepienie, macie
jakieś doświadczenia w tej kwestii?
Cale szczescie ze znam znakomitego doktora, ktory jest w stanie nawet z raka
wyleczyc.
Pozatem, wiadomo ze zywnosc w Ameryce Polnocnej jest najgorsza na calym swiecie
ze wzgledu na duza zawartosc chemii, tj, pestycydy, herbicydy, hormony,
antybiotyki, konserwanty i inna zaraza. I nie jest tajemnica ze USA wydaje
najwiecej pieniedzy na ochrone zdrowia, pomimo tego Amerykanie i Kanadyjczycy
to najbardziej schorowane spoleczenstwa na swiecie.
Dlaczego, bo wujek Sam bardziej sie troszczy o jakosc bomb, niz o jakosc
zywnosci, i karmi wlasnych obywateli 'swinstwem'.
Reasumujac, byc moze terrorysci odbyli specjalne przeszkolenia na temat
zatruwania zywnosci? Ktoz to wie?
Pozatem, gdyby nawet cos takiego zagrazalo, byloby wymierzone w specyficzne
odlamy spoleczenstwa, bo przeciez Muzulmanie zyja wszedzie, a brat brata nie
bedzie trul.
Gość portalu: hawk napisał(a):

> Cale szczescie ze znam znakomitego doktora, ktory jest w stanie nawet z raka
> wyleczyc.
> Pozatem, wiadomo ze zywnosc w Ameryce Polnocnej jest najgorsza na calym
swiecie
>
> ze wzgledu na duza zawartosc chemii, tj, pestycydy, herbicydy, hormony,
> antybiotyki, konserwanty i inna zaraza. I nie jest tajemnica ze USA wydaje
> najwiecej pieniedzy na ochrone zdrowia, pomimo tego Amerykanie i Kanadyjczycy
> to najbardziej schorowane spoleczenstwa na swiecie.
> Dlaczego, bo wujek Sam bardziej sie troszczy o jakosc bomb, niz o jakosc
> zywnosci, i karmi wlasnych obywateli 'swinstwem'.
> Reasumujac, byc moze terrorysci odbyli specjalne przeszkolenia na temat
> zatruwania zywnosci? Ktoz to wie?
> Pozatem, gdyby nawet cos takiego zagrazalo, byloby wymierzone w specyficzne
> odlamy spoleczenstwa, bo przeciez Muzulmanie zyja wszedzie, a brat brata nie
> bedzie trul.
Dziwie sie ze ,takie smierdziele jak wy(powyzszych postow autorzy)jeszcze tu
egzystujecie,gatunki wasze gnija przewaznie w zimowym okresie !
Ano tez siedze w Holandii i jakos przyznam, ze nie jestem zachwycony ichnim
jedzeniem. Normalnie wszystko jest tu drozsze tak z 2 razy, ale jesli mialbym
ochote kupic porzadny chleb, musialbym dac pewnie z 10zl. A raczej wiecej...
Nie wiem co ich napadlo, ale wszedzie dodaja conservemiddel. Ostatnio kupilem
swietny sok z truskawek i zboza. Przepyszne...Wygladalo kosmicznie naturalnie,
cena tez byla odpowiednia...Ale... zajezdzalo troszke chemia. Czemu ?
Oczywiscie - konserwanty.
Ichni chleb jest taki sam przez tydzien-poltora a potem...gnije...Proba
statystyczna dosc duza,wiec niejako fakt autentyczny.
Przywiezli mi opstatnio podwawelska...taka za 10zl za kilo.Tanio,prawda? Nie
jadlem w Holandii jeszcze wedliny tanszej niz 14euro za kilo ktora bylaby tak
smaczna.
Sery w holandii to fakt-full wypas i jazda na maxa. ale u licha ! jak w polsce
dam z 30zl za kilo to mam tez dobry ser.
Bakterii tu nie znaja, fakt. Ale wszystko co tansze zajezdza chemia koszmarnie
mocniej niz w polsce.
Oczywiscie w Polsce chemia tez rzadzi, ale przeynajmniej moje kubki smakowe
tego nei czuja. poza tym moge pojsc do jakiegos gospodarza i kupic cos naprawde
ekstra. Czemu ci durni gospodarze sprzedaja to tak tanio ????
To jest wlasnie bol polskiego rolnictwa. Przeciez powinno byc jakies
zroznicowanie. Pomidor pomidorowi nierowny. Jajo jaju tez...
Te polskie bazary powinny byc horrendalnie drogie a sa tansze niz
hipermarkety...
te leki sa na recepte, przepisuje je lekarz dla indywidualnej pacjentki,
ostrzega przed ewentualnymi skutkami ubocznymi, po wystapieniu ktorych mozna a
nawet trzeba zmienic lek. Poza tym wiela tego typu lekow ma rowniez inny
pozytywny wplyw na zdrowie kobiety. Istnieja rowniez inne, niefarmakologiczne
srodki zapobiegajace ciazy o duzo wiekszej skutecznosci niz "kalendarzyk
malzenski" np.: prezerwatywy, wkladki domaciczne, spirale, itp. Nie uwazam, ze
antykoncepcje stosuja ludzie z wlasnego wygodnictwa. Skuteczne zabezpieczenie
sie przed ciaza w czasach gdy rowniez kobiety musza podejmowac prace zarobkowa
by utrzymac rodzine jest spowodowane ODPOWIEDZIALNOSCIA za ta rodzine.
Zabezpieczenie sie przed nieplanowana ciaza nie jest jakas tam niewazna rzecza,
o ktorej nie warto myslec! Ciaza ma kolosalny wplyw na zycie czlowieka. Wiec
uwazam, ze warto ja zaplanowac i dzieki temu cieszyc sie macierzynstwem i
ojcostwem w dogodnym czasie. Minely juz czasy gdy kobiety mogly podgrzewac
cieplo rodzinnego ogniska i co rok rodzic dzieci bo jakos tam bedzie. Jestesmy
odpowiedzialni za swoje zycie i godne warunki zycia dla naszych dzieci. Moze
gdyby srodki antykoncepcyjne byly bardziej upowszechniane i bardziej dostepne
cenowo to nie znajdowalbysmy porzucanych noworodkow? A na watrobe, trzustke i
inne organy szkodza konserwanty w powszechrych produktach np. w napojach dla
dzieci, chipsy, coca-cola, biofenole zawarte np. w plastikowych butelkach,
azbest na dachach, dlugo bym mogla jeszcze wymieniac...
Konserwanty nie konserwanty to jest to delikatnie mówiąc podejrzane. Niczego nieśwaidome panie i panowie domu przynoszą w siatkach tajemnicze E. Najpierw wdarło się do produktów spożywczych teraz wdziera się do naszych domów. Tylko dręczy jedno pytanie - czy E- uratuje świat... czy go zniszy. Tak czy inaczej jest jeden fakt - kto wymyślił E- jest geniuszem.
spiwor napisał:

> Konserwanty nie konserwanty to jest to delikatnie mówiąc podejrzane. Niczego ni
> eśwaidome panie i panowie domu przynoszą w siatkach tajemnicze E. Najpierw wdar
> ło się do produktów spożywczych teraz wdziera się do naszych domów. Tylko dręcz
> y jedno pytanie - czy E- uratuje świat... czy go zniszy. Tak czy inaczej jest j
> eden fakt - kto wymyślił E- jest geniuszem.

W latach '80 w Usa zakazano sypania pewnych konserwantów gdy odkryto, że
amatorzy (głównie wędlin i mięsa) nie rozkładają się po śmierci - to nie jest
żart - tak silne działanie miały te konserwanty.
Dzisiaj do żywność daje się więcej rozcieńczaczy, wypełniaczy i innych trocin
niż np.: rok temu. Analogicznie będzie za rok. Czyżby znów jedynym wyjściem z
impasu miała być produkcja własna...???
tomek_tomasz napisał:

> to jest strona z przepisami, a gdzie macie strony z plakatami mówiącymi wprost
>
> że palenie trawy szkodzi i może doprowadzić do ciężkiego uzależnienia od
> narkotyków i śmierci?
> Bo chyba palenie zdrowe nie jest?
> pozdrowienia
> Tomek

Żeby być dokładnym jest to stronka z propozycją polityki. Znajdziesz na niej
również raporty odnośnie skutków używania konopi. Oto jeden z nich:
hyperreal.info/kanaba/go.to/sec/139
Swoją drogą to ciekawe dane posiadasz. Możesz opisać choć jeden przypadek
zejścia śmiertelnego z powodu marihuany/haszyszu? Na kanabie przedstawiane są
fakty, a takowe zaprzeczają teori przejścia - podobnie jak statystyki.
Palenie zdrowe nie jest - podobnie jak konserwanty, coca-cola, alkohol, słodycze
czy tłuste mięso - ale to już temat na inne forum.
Potass ox
Co to za zwiazek PotassOx w kremie przeciwzmarszkowym. Prosze o konkretna
odpowiedź. Jestem konsultantka od niedawna, a mam b. wymagajacą klientkę.
Pisałam do firmy, ale nie moge doczekac się na odpowiedź.
Drugie pytanie, to które kremy nie zawieraja oleju mineralnego, bo wiele
klientek o to pyta , sa uczulone lub nie uwazają tego związku za naturalny.
Inne to czy kosmetyki Oriflame zawieraja konserwanty, i które tych
konserwantów nie zawierają.
Dziękuję
Jeżeli mamy być rzetelni w informacji, to niestety, nie ma się co oszukiwać.
WSZYSTKIE kosmetyki ori zawierają konserwanty. Przykładowo, wydawałoby się super
eko Aloe 80% Pure Gel ma aż 5 parabenów (Methylparaben, Ethylparaben,
Butylparaben, Isobutylparaben, Propylparaben).
Może trochę rozświetli umysł Twój podana niżej ściąga ze szkodliwych substancji.
www.atopowe-zapalenie.pl/forum/viewtopic.php?t=760
Oczywiście nie dotyczy to tylko naszych kosmetyków. Szkodliwe substancje zwiera
WIĘKSZOŚĆ kosmetyków.
Maryna to margaryna.
Skórke pomarańczowa robię tak .Myję skórki we wrzątku. Kroję w paseczki.
Zalewam wrzątkiem na noc .Odlewam płyn i zalewam skórki jeszcze raz na 3
godziny .To po to aby wypłukac te wszystkie konserwanty w nich siedzące.
Następnie znów dolewam goracej wody, dodaję cukru . Nie wiem ile , ja to robię
znów na oko .Gotuje tak długo aż woda odparuje a skórka sie zeszkli . Gorace
wkładam do słoiczków na full. Zakęrcam zakrętki i ustawiam je do góry nogami
do ostygnięcia.Pozdrawiam lablafox
Chodzilo o bulke.
A pomidory to kupuje w hipermarkecie, hodowane na przemyslowych plantacjach
wloskich lub hiszpanskich.
Do oliwy niby 100% wloskiej dolewaja tej z hiszpani i grecji bo wychodzi taniej.

Zreszta tak malo jadam w domu , ze juz sie tym nie przejmuje.
Chemia,ogm,konserwanty, to nasza przyszlosc .
No i chinskie zupki.

)
Normalnie jakbym czytała o własnym dziecku.Dodam jeszcze kilka uwag.
Otóż mojemu synowi bardzo pomagało zimno i mróz (lekarka
potwierdziła skuteczność) tzn. gdy mial napad kaszlu otwierałam okno
ubierając przy tym dziecko i siebie w ubrania zimowe i wietrzylismy
sie ok 0,5 godz, kaszel znikal lub łagodniał (oczywiscie leki tez
podawalismy), koniecznie wychodzic na spacery jesli nie ma gorączki,
nawet jak troche zmarznie nic sie nie stanie a na oskrzela to bardzo
dobry i sprawdzony sposób (tak w sanatoriach leczą dzieci). Poza tym
przebadac kał na pasozyty i lamblie, nawet jak lekarz nie chce dac
skierowania bo nie ma typowych objawów (u nas nie bylo typowych a
robale były), mozna tez zrobic wymaz z gardla na chlamydie (u nas
nie wyszły ale znam przypadki ze to to swinstwo bylo przyczyną
uciążliwego kaszlu. Dobrym lekiem na takie objawy jest singular ale
to tylko lekarz moze zapisac, radze spytac co o nim sądzi. Mój syn
najprawdopodobniej (ciezko stwierdzic bo testy nie wychodzą) jest
uczulony na konserwanty wiec odpadają leki w syropach, tylko
tabletki podaje i to tez jakby pomogło. No i dieta na to co nam sie
wydaje ze uczula i czeste wietrzenie, mycie podłóg, pranie
firanek.... czyli eliminacja roztoczy, pleśni. A tak w ogóle to
pociesze,że nasilone kaszle i choroby trzymały syna przezok 3 lata ,
teraz ma 7 lat i zostały tylko wysypk no i AZS z którym ciżko sobie
radzimy ale najwazniejsze ze nie rozwinela sie astma o którą go
podejrzewano. Pozdrowienia i wytrwałości.
Witaj Ewo!
Jeszcze chwilka, a napiszę do Ciebie. Nie miałam czasu, teraz jestem sekundę na
internecie i zobaczyłam Twój mail. Szukam dla Ciebie tej diety, bo gdzieś
wsadziłam. Ale na pewno NIE JEDZ niczego z konserwantami, a wszystkie wędliny
kupione w sklepie mają jakieś tam ulepszacze i konserwanty, szczególnie te
drogie. Trzymaj się.
Moim zdaniem to alergia pokarmowa,sama przez to przeszłam.Makaron
wykluczony,wsystko co zawiera mleko i jajka,zero słodyczy .Moje gziecko uczula
też marchewka i to bardzo.alergia mogła ujawnić się teraz w 6 mies.Parówki też
wykluczone,ketchup też bo pomidory i wogóle dużo tam konserwantów.Konserwanty
też uczulają i soja może rownież.
99% dostępnych w sprzedaży wędlin, nawet jeśli nie zawiera białka mleka, to
zawiera różne inne świństwa - konserwanty i inne chemikalia służące do związnia
wody ( takie są prawa rynku - wędliny zawierające za dużo mięsa w mięsie są
nieopłacalne w produkcji, więc żeby nie "wypaśc" trzeba zaniżać koszty
produkcji ),a to wszystko dla naszych alergików na pewno nie jest obojętne .
Dlatego zdecydowanie mniejszym złem będzie ugotowanie lub upieczenie dziecku
kawałek mięska.
A generalnie co do drobiu, to np w naszym przypadku jest on całkowicie
wykluczony mimo że mamy dostęp do prawdziwych wiejskich kurczaków, gdyż nasz
synek jest uczulony i na kurczaka i na indyka. Więc je tylko wieprzowinę i
królika - ciekawe kiedy i na to się uczuli
Hej
Moja córcia 4,5 od roku bierze Flixotide 2xdziennie,Oxsis 4xdziennie i
Claritine.Oprócz pyłków drzew i traw jest uczulona na konserwanty i
barwniki.Potrafi się dusić,bo atakuje jej krtań i muszę jej psikać w gardło
mieszaniną soli fizjologicznej+adrenalina+Dexaven.czasem mam dość,za to synek
też jest na coś uczulony,bo często mu się robią pod kolanami czerwone,swędzące
prawie strupy.I tylko maści sterydowe mu pomagają.Trzymaj się cieplutko i nie
dajcie się.
Ania
z gory przepraszam za brak polskich literale wczoraj moj maz "naprawial"
komputer...
Po pierwsze; nie przesadzaj z dieta, bo z czegos ten pokarm musi sie robic.
Po drugie: platki kukurydziane nie sa najbezpieczniejsze, czasem maja domieszki
miodu lub orzechow, wiec sprawdz...
Po trzecie poprzegladnij watki na tym forum, duzo tu informacji na ten temat.
Ogranicz kawe i mocna herbate.
co na pewno mozesz jesc: krolik, indyk, prawdopodobnie kurczak, najlepiej na
razie gotowane, zeby nie bylo kolek. Chleb, ryz i wszelkie kasze.
prawdopodobnie; jablka i marchew (bardzo rzadko dzieci sa na nie uczulone),
kukurydze, buraki, brokuly. Mleko ryzowe.
Wlasciwie na razie powinnas stronic od nabialu, jajek, cytrusow, pasztetow,
parowek, przerobionych wedlin, orzechow, ryb, miodu, truskawek, czekolady i
wszystkiego co zawiera konserwanty i sztuczne barwniki.
Potem mozesz stopniowo rozszerzac diete.
NIE KAZDE BIALKO UCZULA!!!! do prawidlowego rozwoju dziecku potrzeba okreslonej
ilosci bialka dziennie.
moze skonsultuj sie z alergologiem.
powiodzenia
Iza i 20 miesieczny Krzys alergik
Co do chleba, to trzeba uwazac, ze wzgledu na ulepszacze i konserwanty. Nie
musi byc zytni, z tego co wiem, to nawet chleb czysto zytni jest niezdrowy. Ja
jadlam rozne pieczywo i malemu chyba nic po nim nie bylo.
Pisze 'chyba', bo kto to wie...
Iza
co na pewno mozesz jesc, to chrupki kukurydziane...jadlam tego na tony.
Kochane,zaden lekarz nam nie powie,co mamy robic.Po prostu,musimy zegbrac sume
naszych doswiadczen!!!
JA np.nie radze zadnej wedliny gotowej,bo we wszystkich sa konserwanty,soja itp
(znam przez znajomego proces produkcji).Najlepiej jesc krolika lub
dziczyzne,ew.kupic piers z indyka i samemu obsmazyc.Chalsia,dziekuje za
podpowiedz w sprawie chleba bezgl.Moja mala chyba wysypuje po pszenicy...
Zrobilam mnostwo testow,wydalam tyle kasy....a nic nie wykazaly.
Ja uzywam do natluszczania masc cholesterolowa(robiona w aptece),kosztuje
grosze,a bardzo pomaga.Wyprobowalam tony kosmetykow,ktore Wam moge polecic,ale
nie sa za tanie:
-Nanobase krem-wspaniale natluszcza(ale dla nas cholesterolowa lepsza),
-laboratorium SVR-Topialyse-seria dla atopowego zap.skory,polecam goraco.
-La roche-Posay-Lipilar Baume,super natluszcza,ale moja mala sie po nim drapie,
-do kapieli A-Derma Avione,plyzn z owsa.
-na podrazniona skore,Bephanten lotion.
Po oilatum u nas bylo gorzej.
jeszcze nie probowalam kapieli w krochmalu.
Moja mala ma strasznie sucha skore na glowie i bardzo sie drapie.caly czas
leczylam specyfikami na ciemieniuche,a okazuje sie ,ze to blad.I teraz
natluszczam jej skore tymi samymi preparatami,co cialko.
Moja mala ma azs.Kiedy zmiany sa juz wielkie,to stosuje cutivate(steryd).
Acha,jesli ma mocno zaczerwieniona pupe,lub faldeczki to polecam zwykla masc
tormentiol.
No i jeszcze,co do karmienia.Sama wiem po sobie,ze trzeba byc
konsekwentnym,zadnego plasterka serka,kawaleczka serniczka....
Jesli skora jest sucha i luszczy sie,to wazne jest natluszczanie nawet kilka
erazy dziennie.
napiszce tez i Wy wasze rady,zwlaszcza,Chelsia.Pozdreawiam,nata
Mój horror z uczuleniem trwał 1 rok zanim odkryłam, że to głównie seler SELER.
Uczulenie wyglądało na skazę białkową a tu niespodzianka. Nie mogłam używać
KOSTEK ROSOŁOWYCH (seler i inne polepszacze), ani innych gotowych dodatków do
zup, sosów itp: warzywko, podravka itp. Tylko czyste przyprawy. W tej chwili
tak odzwyczaiłam sie od selera, że mi nie smakuje, a kostek rosołowych nie
używam. Jeszcze uważam na kilka innych rzeczy np. na produkty DANONA, innych
firm może jeść i nie ma kaszy na brzuchu. Dochodzą do tego konserwanty i
sztuczne barwniki np. w gumach do żucia, lizakach. To tak na przyszłość ))
Pozdrawiam i życzę sukcesów, sama musisz odkryć co, a może to być rzecz której
najmniej się spodziewasz np ryż.
Ania
Witam wszystkie mamuśki!!!
Przeczytałam cały wątek i jestem pełna podziwu dla Chalsi i innych mam, dzieki
którym wiele sie dowiedziałam. Mam pare spraw i pytanek na które tu jescze nie
uzyskałam odpowiedzi.
- brałam z witamin Falvit, ale tu się dowiedziałam, że nie są najlepsze, które
polecacie?? No i jak bierzecie te witaminy to ile trzeba brać calcium, bo tam w
zestawie już jest
- jak przeczytałam, że można kukurydzę w puszce, to od razu się na nia
rzuciłam, a potem doczytałam, że nie można bo konserwanty. Na Pudliszkach jest
napisane BEZ KONSERWANTÓW, więc jak to jest? Na opakowaniach chlebka kukur.-
ryż. CHABERKA napisano, że jest bez gliadyn. OK. Musimy wierzyć na słowo temu,
co piszą, więc nadal wcinam kukurydzę z puszki.
- czy mogę jeść warzywa z działki?? boję się marchewki, ale jem buraczki
- co do kaszy gryczanej, to odkryłam kaszę firmy SULMA, gdzie na pudełku jest
napis NIE ZAWIERA GLUTENU, czyli, że wszystkie inne posiadają?

Na razie tyle, jeszcze się odezwę, dzięki za wszelkie informacje, papa
Mama 9 tygodniowego Igorka
Kukurydzy z puszki bym nie jadła _ Konserwanty .Ma zamiar dzisiaj (jak dam radę)
na forum dodac kilka przepisów na różne mączne rzeczy z kasz (jaglanej
kukurydzianej, gryki, ryżu etc - do urozmaicenia diety.
Najpierw na sobie wypróbuj te chleb. Małemu dawaj ewentualnie Filpsy
kukurydziane. Zasada jest najczęściej taka iż alergikom wprowadza się różne
pokarmy z 2 miesięcznym opóźnieniem, więc poczekaj jeszcze ze 2 miesiące.
Mam też przepis na chleb na zakwiasie, który możesz upiec w domu - jeśli
chcesz - podam.
Najpóźniej jutro.
To nie jest dieta eliminacyjna, bo jesz masło i wywary z mięsa - a to może być
przyczyną tych kup i suchych miejsc.
Znajdź sobie chleb żytni - robiony na zagwasie - trzeba wyjść z założenia, że
nie jest to gluten. Wypróbuj też inne kasze. Spokojnie możesz wypróbować oliwę
z oliwek.
Trochę za bardzo okroiłas dietę. Wypróbuj burki, gruszkę - teraz jest sezon.
Spróbuj od takiej diety: wszytskie kasze (bez pszenicy - tak na wszelki
wypadek), mięsa (bez cielęciny i wołowiny), owoce dozwolone, warzywa dozwolone
i wyklucz wszystkie klasyczne alergeny typu konserwanty, wywary z miesa, owoce
typu maliny, truskawki etc. z warzyw odstaw pomidory, paprykę, selera no i moze
pora. Tearz są kabaczki, cukinie - spokojnie na razie jedz. Oczywiście bez
czekolady, cytrusów, bakali, słodyczch ze sklepu.

Kruffa
kejt130 napisała:

> Parówki drobiowe...? A skąd wiadomo co w nich jest ?

Ba, prawie na pewno białko, pomijając już wszelkie konserwanty. Radziłabym
odstawić parówki i wędliny. W zamian - mięsa pieczone w domu. Upieczony w
całości kawałek piersi indyczej, albo mielone mięso (np. udziec z indyka) z
dodatkiem surowego ziemniaka zamiast jajka). Upieczone w piekarniku, można
jeść i na zimno i na ciepło. Z takiego mielonego możesz też robić pulpety
gotowane - lekkostrawne, więc nie zaszkodzą maluszkowi.

pozdrawiam,
skarolina
w/g moich 3,5 letnich doświadczeń z wysypką alergiczną walczy się dość długo
nawet do 3 tygodni, no chyba że zastosujesz sterydy, wtedy znika błyskawicznie
nasz lekarz zalecał wprowadzanie nowych rzeczy pojedynczo i kazał czekać na
reakcje 2 tygodnie, jeśli przez 2 tygodnie nie było objawów alergii, tzn ze
jest ok i mozna zacząć próby z następnym produktem
ja osobiście nie spotkałam się z reakcją alergiczną na mleko w postaci rzadkiej
kupy "śmierdziuchy" - ale może się nie znam
ja taką przypadłość interpretuję zazwyczaj jako zatrucie i podaję miętę a jak
nie pomoże - smectę i zawsze pomaga
nie piszesz też jaki nabiał wprowadzasz, nasz alergolog kazał zacząc od serka
waniliowego Rolmlecz - gdyż jest bez konserwantów - i wtedy rzeczywiście
wiadomo czy dziecko reaguje na mleko czy nie
zdecydowanie odradził Danonki, zawierają one taką ilość chemii, że dzieci
często reagują alergicznie właśnie na konserwanty czy inne ulepszacze a nie na
samo mleko
a może warto poprosić o konsultację alergologa?

życzę dużo zdrowia

Kasia mama Jasia
Uczulenie na Vigantol-objawy,proszę o pomoc
Mój 4-miesięczny synek ma objawy alergii na całym ciele,jest ciągle
gorzej.Próbujemy wszystkiego.Bardzo proszę mamy których dzieci były uczulone
na Vigantol o podanie objawów uczulenia, czy może to być wysypka na całym
ciele.Cebion już odstawiłam a w tej polskiej witaminie D3 też są różne
konserwanty i jakiś anyż.
Bardzo dziękuję za każdą odpowiedź.
Asia i mały Dominik
Witam raz jeszcze,
napisalam moj poprzedni post, bo wiem jak bardzo latwo wpasc w manię
wyszukiwania alergii u kazdego dziecka... u swojego dziecka tez. Mnie sie to
wlasnie przytrafilo, zafundowalam sobie na wyrost diete bezmleczna i wylaczylam
wiele innych produktow, bo maly byl tak okropnie pryszczaty ze szok.... I
trwalo to ponad 3 miesiace. Juz przed porodem naczytalam sie na forum ile jest
alergii teraz, jak trzeba uwazac itp....
Oczywiscie tyle nie wytrzymalam i powoli wprwadzalam do swojej diety nowe
produkty i nic w sumie sie nie dzialo, albo to co sie dzialo sama sobie
wymyslalam... jakies lekkie kolki itp. - jedyne co zauwazyla, to to, ze moje
dziecko mialo spore problemy z brzuszkiem, gdy ja jadlam sklepowa wedline -
przypuszczam, ze najgorzej na niego dzialaly paskudne konserwanty. Jak zaczelam
sama robic pieczen na chleb, wszelkie kolki itp atrakcje sie skonczyly. A
pryszcze raz byly raz nie, zupelnie bez wzgledu na to, co jadlam.
pozdr.
Witam,mój synek ma 2,5roku i tez ma AZS.Bierze zyrtec,ketotifen i jakąś robioną
maścią go smarujęMusisz uważać,bo lekarze często przepisuja dziecku maści
sterydowe,a one pewnie,moment i pomogą ale jest ryzyko wystąpienia "zaniku
skóry"więc sterydy wyłącz.Mój mały drapie się niemiłosiernie,a teoretycznie
jest uczulony(miał testy skórne) tylko na pleśnie i grzyby(nie mamy).Nawet
kwiatów nie mamy bo starsza córka ma alergię na pyłki,trawy,drzewa,konserwanty
i barwniki.Mam nadzieję,że u małego do tego nie dojdzie.Lekarka juz mnie
poinformowałao "marszu alergicznym".
Życzę powodzenia na tej naprawdę trudnej drodze(mam to samo) trzymaj się
cieplutko i pa pa
Co do bananów to nie wiem, natomiast wędzone mięso i ryby w ogóle nie są
wskazane - dym (czy to prawdziwy, czy też preparat dymu wędzarniczego) jest
niezdrowy (już nie pamiętam dokładnie co tam takiego jest w tym dymie, a nie
chcę niepotrzebnie straszyć, ale napewno zdrowy to nie jest). Saletra (jest w
każdej wędlinie) jest niezdrowa. Dlatego lepiej by dzieci jadły mięsa robione w
domu.
I jeszcze - sprawdź dokładnie, czy w tych wędlinach nie stosuje się
glutaminianu sodu, białka sojowego lub pszenicznego. Po za tym - ale to sama
wiesz - konserwanty przeróżne.

Pozdrawiam,
Chalsia
Dylemat zywieniowy
Szukam osoby, ktore przechodza lub przechodzily podobny dylemat jak ja:

Zaczelo sie od diagnozy AZS u syna, prawdopodobnie musimy bardzo uwazac na
konserwanty i dodatki zywieniowe. W tej chwili ma zakaz jedzenia przetworow
mlecznych, jaj, wedlin, wszelkich produktow z 'truciznami', choc jest to
pojecie nie do konca zdefiniowane, ale lekarka nawet nie pozwolila mi dla
niego zrobic kaszke z gotowych kaszek sypkich dla niemowlat - zawsze myslalam,
ze te sa 'dobre'.
Mam duzy problem z bardzo prosta sprawa: co mu dac na kanapke ! Mieso
upieczone w domu on nie lubi, serow nie moze, dzemow nie lubi. Ostatnio mu
smakuje miod i maslo orzechowe - ale wiadomo, ze one tez moga wywolac alergie,
wiec nawet jak on nie ma alergii, nie moge mu dac na okraglo. Warzyw na
kanapce nie akceptuje. Jak zrobilam pasztet wegetarianski, to nikt tego nie
chcial w domu, zreszta sama nie bylam zachwycona.
Czesto stoje w markecie przepelnionym produktami, ktorych nie moge kupowac.
Odkad jem mieso pieczone w domu, to tych wedlin juz nie chce. Odkad dokladniej
czytam etykiety, to mi sie nie dobrze robi od konserwantow. Dojdzie problem
czasowy: pracuje i nie moge na okraglo stac w kuchni. Wspaniale przepisy w
'Wielkiej ksiazce ...' (naprawde pycha rzeczy), ale to nie na szybkie
sniadanie rano przez wyjsciem do przedszkola. Zreszta, mnie juz wtedy nie ma w
domu. A moze przesadzam, moze to jest mozliwe ?

Jak sie w miare zdrowo odzywiac ? Nie chce popadac w skrajnosci. Ale co
zrobic, by sobie nie szkodzic. I co dac dziecku do jedzenia ?

Moze ktos mi cos doradzi ?
Pozdrawiam, Kerstin
Ja chciałabym przestrzec przed czymś.
Otóż ja też przeszłam na radykalną dietę z powodu alergi mojego synka, który
wciąż miał wysypkę, chociaż ja już 4 tygodnie nie jadłam mleka i jego
przetworów. W czasie diety jadłam: ryż, jabłka, kukurydzę, marchewkę, indyka,
pieczywo kukurydziano - ryżowe, wodę mineralną i soki jabłkowe oraz marchwiowe.
Dwa tygodnie to trwało, a wysypka mało, ze się nie zmniejszyła, to po prostu
się zwiększyła!!! Stwierdziłam więc, ze coś co jem musi go uczulać! Ale co? co
miałam wyrzucić z diety?? I znów czekać 3 tygodnie na ewentualną poprawę??
Załamałam się, prawdę mówiąc i juz poważnie myślałam o odstawieniu małego od
piersi i przejściu na nutramigen.
Na szczęście wybraliśmy się na BICOM
I co wyszło? że mały jest uczulony na: mleko krowie, banany, lecytynę,
marchwew!!!, kukurydzę!!! a oprócz tego na pleśnie, kurz, i konserwanty: E200,
E210, E450
No i mogłam sobie przeprowadzać rygorystyczą dietę... ciekawe kiedy bym doszła
do tego co go uczula, pewnie po roku ((
Odstawiłam wszystkie alergeny, które wyszły z badania Bicom. Niewiele pozostaje
do jedzienia, to fakt. Ale o wiele więcej niż podczas tej diety! Aha - wysypka
zeszła zupełnie po 3 dniach...
Stwierdzam też, że alergia na pleśnie i kurz, nie może być u nas duża, bo
wystarczyło wykluczyć alergeeny z jedzenia, a kłopoty zniknęły. Ale mieszkanie
od tej pory sprzątam gruntownie - tak na wszelki wypadek
Polecam BICOM
Pozdrawiam
Anet
aniar31 napisała:

> witam
> vigantol zawiera konserwanty i to one uczulają moją córcie

Konserwantów jako takich nie ma dodanych do Vigantolu. Substancją rozpuszczalnikową a zarazem konserwującą dla vit. D3 w Vigantolu, który jest preparatem olejowym, jest migliol-oil, jest to olej migliolowy, który jest trójglicerydem i ma bardzo małe działanie alergizujące. Ale oczywiście wiadomo, że wszystko może uczulać nawet jeśli jest uważane za mało alergizujące np. jabłko, ryż, kukurydza czy marchewka...
Pozdrówki
Bardziej chodzi tu o konserwanty, barwniki i inne. Dzieci alergiczne (nie tylko
one) nie powinny jadać wędliny ze sklepu, słodyczy (jedynie domowe), jogurtów
owocowych, różnych serków smakowych, soków z kartonu itp. Już nie wierzę w
istnienie soków bez konserwantów, odkąd przez przypadek wstawiłam otwarty,
markowy (a jakże) sok. Po dwóch tygodniach był, jakbym go dopiero co otworzyła,
a na opakowanku miał oczywiście napisane bez konserwantów.
Jeśli wogóle może już jeść sery, to np biały ze świeżymi owocami lub takimi z
kompotu. Z tego co się zorientowałam, to jogurt Bakomy Premium nie sa jeszcze
takie najgorsze. Dzwoniłam do technologa do fabryki. Twierdzi, że owoce używane
jako wsad owocowy sa konserwowane termicznie i oprócz tego co jest napisane na
pudełku, nic więcej nie zawierają (jogurty oczywiście).
Zdaje sobie sprawe, ze taka dieta wyglada trochę dziwacznie w obecnych czasach,
ale w końcu my się na takiej wychowaliśmy. W dzieciństwie serek owocowy jadłam,
jak mi mama albo niania zmiksowały biały ser z owocami.
Kupilam jakis czas temu taka przyprawe wegetarianska do zup, zamiast kostki
(warzywnej, rosolowej, Vegety, Warzywko, Maggi). Sklad jest prosty, nie zawiera
glutaminianu sodu.
Napewno nie jest latwo na takiej diecie. Z drugiej strony sila rzeczy musza
unikac typowo niezdrowych smakolykow (fast food, mase gotowych spozywszy), moze
to procentuje w przyszlosci ?

Aniu, jesli sie nie myle, to ta pszenica wyszla ci na Bicomie ? U nas tez wyszla
wtedy pszenica, ale poszlismy w tym samym czasie do alergologa, ktora nie bierze
pszenice pod uwage, bo wdlg. niej pszenica nie daje takie objawy jak u mojego
syna. Syn jest na diecie (zakaz jajek, mleko, nabial, wedliny, konserwanty !!),
je normalnie pszenice, czyli chleb, ciastka itd. i stan skory jest bardzo dobry.
Ale z drugiej strony nieraz czytalam, ze zdrowszy jest chleb zytni - nie wiem
tylko jeszcze dlaczego. Przy problemach zoladkowych/jelitowych zaleca sie
odstawic make pszenna i jesc wiecej zytniej, tak samo w dietach odchudzajacych.
K.
Na twoim miejscu bym jednak poszla albo do pediatry - niech doradzi, czy isc do
alergologa, albo jesli prywatnie do alergologa.
U mojego syna testy IgE calkowite, panel pokarmowy plus 2 rodzaje roztoczy
pokazaly, ze jest wszystko w porzadku; a jednak ma AZS i jest uczulony.
Alergolog wykluczyl z jego diety czekolady, chipsy itd., mleko, jajko, wedliny,
wszelkie budynie, kisiele, nawet sypkie kaszki bezmleczne dla malych dzieci
firmy Hippa, Bobovita itd. Pozwolila np. zrobic na Bebilonie Pepti najzwyklejsza
kasze manna. Mamy uwazac na konserwanty i polepszacze. Na efekty takiej diety
nie musielismy dlugo czekac. Sama bym jednak na to nie wpadla.

Ciekawe, ze objawy sa u was po tygodniu. Powiem szczerze ja nie bylabym w stanie
powiedziec po tylu dniach, ze to wlasnie z powodu tego okreslonego pokarmu moje
dziecko ma krostki.

K.
Noémi, cos moze byc w tym co piszesz. Wszystko zawdzieczamy
naszym korzeniom i alergie niestety tez. Takze na Twoim miejscu
zdecydowanie bym odrzucila konine. Ja jej szczerze mowiac jeszcze
nie zdazylam wyprobowac, bo u nas nigdzie nie udalo mi sie kupic.
Co do czarnej porzeczki (zalecil jeszcze aronie i borowki) tez sie
bardzo zdziwilam, bo to dosyc "wyrazisty" napoj, ale ze wzgledu na swoj
stan zdrowia (ta bladosc lica...) postanowilam zaryzykowac. W koncu nie
jadlam zadnych owocow przez ponad pol roku. I powiem Ci wcale nie bylo
gorzej. Cos tam go odbypuje, ale na nowej diecie jestem dopiero niecale
dwa tygodnie, wiec jeszcze moze byc to w moim przypadku ta kukurydza czy
ryz, na ktory prawdopodobnie w miedzyczasie sie uczulil (reakacje krzyzowe).
Poza tym po czarnej porzeczce reakcja bylaby prawie natychmiastowa. W wielu
opracowaniach slyszalam, ze jest to owoc, ktory jednak rzadko uczula.
Predzej te wszystkie konserwanty zawarte w sokach. Ale ja sobie kupilam
mrozona porzeczke i z niej sama zrobilam sok, a raczej kompot. Przynajmniej
jestem pewna ze oprocz porzeczki i cukru nic wiecej tam nie ma.
Co do strusia mi udalo sie kupic w hipermarkecie Tesco. "Strus Polski".
Najpierw kupilam gulasz, bo byl najtanszy. Strasznie zylowaty . Potem
kupilam poledwiczke. Troche lepsza, ale wciaz twarda. Jak wolowe mieso. Lepiej
wiec gotowac, albo dusic. Do smazenia nie specjalnie sie nadaje, bo wciaz
twarde, ze zylakow za uszami mozna dostac ). No i niestety strasznie drogie.
Najlepszy i najtanszy z tego wszystkiego jest krolik. Mnie przynajmniej smakuje.
A jagniecina bardzo tlusta.
Pozdrawiam i zycze smacznego.
U nas lekarka odrzucila przy pierwszej wizycie tez wedliny kupione w sklepie,
oprocz czekolady. Dopiero przy drugiej wizycie mleko i przetwory, jajka, kakao,
no i oczywiscie musimy uwazac na konserwanty. Oznacza to, ze zadne kisiele z
torebek (choc nie mleczne), zadne filety rybne w panierce, dokladnie sprawdzac
etykiety, nawet nie pozwolila zrobic kaszki z proszkow dla niemowlat (BoboVita
itd.).
K.
Jestem mamą rocznej też Ulki, mamy ten sam problem. Od dwóch miesiecy moja Ulka
ma wysypki na rączkach i nóżkach. Takie liszajowate. Nie wprowadzam nic nowego
przetwory mleczne gluten to marzenie, moje i jej. Dostałyśmy listę zakazów i
nakazów, w miare mocno stosujemy się do niej. Jednak nic po za, żadnej
logicznej pomocy, mimo, że chodzę i do dermatologa i alergologa. mMacie wiekszą
szansę ,bo po trzecim roku życia robią testy alergologiczne- namawiam. Dzieki
nim nie będziesz wariować z jedzeniem kosmetykami jak ja. Ja mam tylko
podejrzenia co do mojej córeczki. Wiem, że jesli podaje się coś bardzo często
to u dziecka skłonnego można wywołać alergię. To mogą być bardzo prozaiczne
pokarmy, np Ulka na chrupki kukurydziane. Na razie nie dawaj Ulce wszystkiego
co ma sztuczne barwniki konserwanty. Życzę powodzenia Magda
Nowy Swiat 7 (ten odcinek miedzy Pl. 3 Krzyzy a Alejami), tel. 628-35-31.
Jezeli dzieciaczek bedzie jechal w wozku, to uwaga: gabinet znajduje sie na I
p. starej kamienicy i trzeba wozek wtachac na gore, bo na dole przeciez nie
zostawisz - dobrze, ze bylam z niemezem, bo sama nie dalabym rady, a windy nie
ma. Badanie wygladalo tak, ze maly siedzial na kolanach u niemeza, p. doktor
(?) wlozyla mu elektrode w ksztalcie walca za skarpetke, a druga dotykala
paluszka oraz probek z alergenami w szklanych fiolkach. Robilismy tzw. panel
podstawowy, czyli (chyba) 90 alergenow, nie wiem - moze troche mniej, nie mam
teraz tej ksiazeczki z wynikiem przy sobie, zaplacilam cos 180 pln. Dobrze, ze
synek byl spokojny, to przelecielismy calosc. Generalnie jestem zadowolona,
moze dlatego, ze od kiedy wyeliminowalam z diety to, co wyszlo na Bicomie,
poprawa jest znaczna. Ten panel podstawowy zawiera mleko, jaja, rozne rodzaje
mies, rozne rodzaje ryb, rozne zboza, gluten, rozne rodzaje owocow i warzyw,
kawe, herbate, kakao, orzechy, pylki (rozne), roztocza, kurz, plesn, siersc
(rozne rodzaje), jady owadzie (rozne)... nic wiecej nie moge na razie sobie
przypomniec. Z tego co wiem, sa odrebne testy na konserwanty i chemie oraz na
pylki (rozszerzone), ale nie znam ceny. Na tym poprzestalismy, bo Aleksowi
wyszly tylko niektore owoce no i mleko/jaja/pszenica. Gabinet sam w sobie
raczej obskurny, ale Lesnej Gory to ja sie nie spodziewalam. Obsluga w kazdym
razie dosc mila.

Pzdrw - Karanissa
Bralam Zaditen miesiacami jako dziecko, zyje, watroba idealna )). Fakt,
wzmagal apetyt. Ale to jest ndywidualne, moja corka skazana na Ketotifen (inna
nazwa handlowa Zaditenu) nie zrobila sie ani toche bardziej zarloczna. Proby
watrobowe, robione rutynowo z powodu podejrzenia celiakii, ma w porzadku.

Stan Twojej corki, ktory opisujesz, wyglada na powazny. Przy saczacych sie
zmianach tylko jeden krok do nadkazenia bakteryjnego, a leczenie np. gronkowca
do przyjemych ani krotkotrwalych nie nalezy. Odstawienie leku na wlasna reke ma
tez ten minus, ze jesli nie bedzie poprawy, lekarz nieswiadomy Twojej decyzji
moze zapisac leki znacznie silniejsze (skoro dotychczasowa terapia byla
nieskuteczna).

Co do wplywu na zmiany skorne. Ten lek nie dziala od razu, ale dopiero po 2-3
tygodniach stosowania. Tak, ze ewentualna poprawe powinnas raczej wiazac z
dieta. Z tym, ze przy tak zaawansowanych zmianach to ja bym chyba nie liczyla
na to, ze one znaczaco sie cofna wskutek samej diety. Obawiam sie, ze jakies
leczenie miejscowe byloby chyba nie od rzeczy. Aha - problemem moze nie byc
kurczak jako taki, literatura opisuje tzw. pseudoalergie, czyli reakcje
organizmu na konserwanty, hormony (w przypadku miesa to typowe). Czy to, co
jesz, jest z pewnego zrodla?

Reasumujac: Zaditen to lek, ktory ma skutki uboczne, jak kazdy lek. Ale sadze,
ze w Twoim przypadku jest po prostu koniecznoscia. Jesli masz obawy, powiedzo
nich lekarzowi, ewentualnie skonsultuj decyzje z innym (alergologiem, jesli lek
zapisal pediatra). Ale nie "wyrzucaj w kat", jak to ktoras z wypowiadajacych
sie Pan radzila. Rownie dobrze mozesz przestac leczyc dziecko w ogole.
Nie żartuję. Moje dziecko nie może jeszcze jeśc takich rarytasów, ale ja sama
tak jem. Pracuję, faktem jest że mam cud nianię, która na dodatek i posprząta.
A robienie tych specjałów trwa 2-3 mimuty. Cały sekret w urządzeniu, które ja
nazywam blender (i tak się chyba nazywa) - takie elektryczne poręczne mieszadło
- zresztą przyt dziecku niezastąpione a i drogie to to nie jest.
Przepis na serek lub jogurt:
biały zwykły ser a jogurt staram się robić sama (był na forum przepis, kupiłam
ładny pojemnik, a co!!! )) i się robi ). Ser czasami też zrobię sama -
moja mama całe lata robiła ze zsiadłego mleka ser.
Wkładam do naczynka (większego kubka, miseczki), do tego dzem (mam domowe, bo
lubie robić przetwory, zresztą moja mama też), słoiczek dla dzieci z owockami,
miód, czasami kakao, czasami owoce z mrożonki, może być banan - wszystko zależy
od fantazji. Można cukier, ja akurat unikam i dodaję miodu rzepakowego (nie ma
takiego miodowego posmaku). Włączam urządzonko (dodam, że poręczne, niewiele
miejsca zajmuje w szufladzie ) i w minutę no może dwie mam pycha jedzonko.
największym problemem jest przestawienie własnego myślenia na inne tory jeśli
chodzi o jedzenie. Mi może było łatwiej, bo przed zajściem w ciąże byłam na
wczasach oczyszczających gdzie wbili mi do głowy, że konserwanty i barwniki są
beeee, to samo dotyczy cukru, kawy, słodkiego mleka, oczyszczonych zbóż etc.
Tak więc staram się stosować do tych zasad - dieta makrobiotyczna. I tyle. )
Alergia na mleko - za nami!
Chciałm się Wam pochwalić, ze po 3 miesięcznej diecie bezmlecznej znowu mogę
jeść mleko i jego przetwory bo moje dziecię nie ma już alergii!!! Nie umiem
Wam nawet powiedzieć jak bardzo się cieszę!!!
Co nam pomogło? BICOM! Po 4-krotnym odczulaniu, wreszcie alergia minęła! A ja
od tygodnia jem małe ilości nabiału, a wczoraj zjadłam dużo, bo dziś szliśmy
powtórnie sprawdzić, czy rzeczywiscie nie ma już alergii. No i nie ma! ))))

Odzczuliliśmy już także lecytynę sojową i kukurydzę. Pozostała jeszcze:
marchew, konserwanty, banany, pleśnie i kurz!

Jestem dobrej myśli! W końcu wygramy z tą alergią!!!

Anet i 6-miesięczny Pawcio
la_lunia napisała:

> wiem, ze truskawki uczulaja
> ale czy ugotowany z nich kompocik i dzemik kupiony w sklepie tez??
>

Ja bym się wstrzymała. Truskawki oprócz tego, że uczulają, zawierają chininę,
która jest szkodliwa dla maleństwa i właściwie nie powinno się ich podawać do
drugiego roku życia. Oczywiście jak raz czy dwa podasz to się nic nie stanie,
ale substancje szkodliwe odkładają się w organizmie. A ponadto, sklepowy dżemik
zawiera konserwanty, co także nie jest najlepsze.
Nie pamiętam dokładnie od kiedy dawałam, miał zęby, więc po 8 miesiącu.
Teściowa twierdziła, że dziecko MUSI rzuć skórkę od chleba, ale ja zamieniłam
ją na te wafle ( ; dzięki Bogu, bo dziś wiem, że na gluten ma uczulenie.
Kupowałam takie grube nie cienkie, ale to bez znaczenia. Ważne by zwrócić
uwagę, by były bez dodatków (mój brat kiedyś kupił siostrzeńcowi z ...
cynamonem). Kasiu, ale testowałaś już ryż? Bo u nas z ryżem akurat nie było
problemu, wiec te "tekturki" były hitem, bałam się, że tam mogą być jakieś
konserwanty, ale nie było reakcji alergicznej, wiec chyba są OK.
He, he, my w ogóle dla "zewnętrznego świata" (=obcych) jesteśmy totalnie
szajbnięte. )))
Ostatnio podeszłam w centrum handlowym do firmowego stoiska mięsno-
wedliniarskiego i pytam się pani, która z wedlin nie zawiera pszenicy, soji i
glutaminianu sodu. Na co pani "wie pani, w naszych czasach wszystkie przetwory
zawierają konserwanty" SIC!!
No to ja pytam "a ma pani te plastikowe osłonki z wedlin - tam jest podany
skład to sobie poczytam". Pani "nie wurzuciłam"
No to ja uprzejmie poinformowałam, ze zgodnie z obowiazującymi przepisami
producent musi umożliwić konsumentowi zapoznac się ze składem produktu i
powinna te "owijki" miec pod ręką. Pani mi nawet podziękowała ))
A co sobie o mnie pomyślała DDDDD

Pozdrawiam,
Chalsia
No więc tak:
1. żadnego nabiału z żadnego zwierzęcia delikatnie mówiąc kopytnego- nie ma co
się oszukiwać.... może kiedyś. Musisz dokładnie spawdzac skład tego co kupujesz.
2. soja jest kolejnym silnym alergenem (25% prawdopowobieństwa w przypadku
uczulenia na mleko - uczulenia na soję) - ja bym wykluczyła - na razie. Jak juz
wyjdziesz na prostą, to po wprowadzeniu innych rzeczy mozesz ewentuanie
wypróbować soję, ale najlepiej w czystej postaci np. maki lub ugotowanego
ziarna.
3. Nie ma mowy o niczym z puszki!!! To konserwanty, którch trzeba unikac.
Zresztą ryb - szczególnie morskich- w szczególności też. A co do puszek to dla
przykładu: zjesz kukurydze z puszki - dzieciaka zsypie - i wtedy nie dowiesz
sie czy uczuliły syfy dodawane do puszki czy kukurydza. Moje dziecko uczula
sok, który jest w soku gruszkowym HIPP dla niemowląt(innych profilaktycznie już
nie testuję) - sam owoc nie uczula, reszta składników tego soku tez nie.
Wiem, ze to cięzkie, ale kazda z nas to przeszła
Pozdr
Hej Agnieszko
Wiesz, martwi mnie waga Julci. Regularnie chodzimy do pediatry i waga jest
kontrolowana. Teraz mamy w planach wizytę 30 lipca. Pocieszam się tym, że może
ma to po mnie. Ja mam 150 cm wzrostu i po urodzeniu (w 7 miesiącu) ważyłam 1600.
Mój maż ma 188 cm, ale ponoć dzieci "dopasowują" się do matki. Moja waga
zazwyczaj oscyluje między 42 a 45 kg, czyli też jestem drobna (no w ciąży to
raczej małe słoniątko, bo w 27 tygodniu mam pewnie ponad 11 -12 kg do przodu).
Problemem jest to, że ona nie chce zbyt wiele jeść, tzn. najchętniej wyjadałby z
naszych talerzy, ale skoro ma skłonności do uczuleń, to obawiam się ją karmić
tym, na co ma ochotę.
Widzę, że w Polsce z alergologami też nienajlepiej, no i te sterydy przepisywane
przez pediatrów ((((
Jeśli chodzi o żywność, nie mam pojęcia, gdzie można kupić zdrowe jedzenie. W
soboty i niedziele w okresie letnim jest niedaleko mnie targ, ponoć tamte
warzywa są zdrowsze, ale przecież nie mam pewności, że nie są pryskane.
Sprzedają je prywatni farmerzy. Zakupy robimy tylko w supermarketach, mięso
kupujemy "fabrycznie" zapakowane, nie ma tu małych sklepików, warzywniaków czy
piekarni niestety. Nie ma nawet normalnego chleba, wszystko wzbogacane z
tygodniowym, bądź dwutygodniowym terminem ważności. Masło zostawione na noc i
cały dzień na stole nie jełczeje, mleku też się nic nie dzieje złego. Po prostu
chemia. Wszystko, albo prawie wszystko ma konserwanty. Jest jeszcze żywność
organiczna, ale niestety jest o wiele droższa od normalnej ( a czy zdrowsza, nie
wiem, ale tak słyszałam).
Pozdrawiam
Cytrynka
P.S. Dziekuję za linka.
Witaj Cytrynko!!
ja mam podobny problem, moj Kamilek ma 3 miesiace, karmie go piersia i ma sluz
w kupce, buzke ma ladna, czasami przy usteczkach wyskoczy mu krosteczka lub
plamka, ale szybko znika. Ja tez mieszkam w usa i wg opieka tutaj jest
straszna, pokazywalam lekrce nawet pielusze malego, mowi mi ze to normalne,
kupki o konsystencji rzadkiego kisielku w srodku nitki sluzu, kaze mi normalnie
ejsc, a ja juz nie wiem co to jest czy rzeczywiscie ja wariuje i sie doszukuje,
czy maly naprwde jest na cos uczulony, sama przeszlam na scisla diete, ale
rzeczywiscie tutaj kazde jedzenie to chemia (i czy jem sam chleb, czy wszystko
kupki takie same, moze przez te konserwanty uklad pokarmowy dziecka tak reaguje?
pytalam lekarza o testy alergiczne to spojrzala na mnie jak na wariatke!nie mam
pojecia co robic! pozdrawiam Anka
Podejrzewam, że to nie konserwanty, tylko jakis składnik kremu/masci.
U nas taka reakcja była zdaje sia na mocznik. Maść miała małej pomóc na swiąd, a
po paru uzyciach wywoływała histerie, którą hamowało tylko zmycie kremu. Po
prostu się na to uczuliła . Lekarka powiedziała mi ze raz w jej karierze
spotkała sie z uczuleniem na maść cholesterolową....
Pozrd
Multisanostol
Mamy-farmaceutki!
Czy mozliwe jest, ze ow witaminowy specyfik nie jest niczym barwiony i niczym
nie jest dosmaczany?

Z opakowania to nijak nie wynika, jak na moj gust pachnie witamina B, jest
poamranczowe - i wyglada na to, ze moje reagujace wysypkami na rozliczne
barwniki i konserwanty dziecie jakos go znosi. Brac musi, bo jest po
miesiecznej kuracji antybiotykowej - zapalenie pluc.

Ale dobrze byloby wiedziec, ki czort ))
Wiesz Madziu, może to stąd, że generalnie alergikom się nie zaleca przypraw,
więc trudno zrobić ranking. Większość z nas woli nie wywoływać wilka z lasu i
nie podawać. Ja jednak się złamałam, bo to jedzenie dziecka nie dość, że
monotonne to jeszcze bez smaku było.
Ale tak sobie myślę, że może chodzi o to, że te kupne ziółka suszone, w
torebkach mogą zawierać jakieś konserwanty, może jeszcze jest niebezpieczeństwo
jakichś pleśni, może to z tego powodu?
Ale mam nadzieję, że jeszcze któraś dziewczyna się dołączy (
Dzięki dziewczyny.
To chyba jakis obłęd! Skąd mogłam wiedzieć ze cynamon zawiera konserwanty w
naturalnej postaci?!
Zaczyna się robić coraz ciekawiej z ta alergią... Przecież nie jestem w stanie
wszystkiego aż tak analizowac.
Apropos Kruffa wyczytałam że nieźle udało ci się rozszerzyć diete? NApisz
proszę co i w jakiej kolejności.
Pozdr
Jak efekty - czy nadal podajecie?
Dzieki izado i kuracji rosolowej oraz tematowi 'tluszcze..' dotarlam do tego
watku
Mam wiec pytanie: jak Wasze wrazenia? Czy nadal przyrzadzacie sklarowane maslo
(tudziez ghee )? Jak Wasze dzieciaczki?
Jesli odpowiedzi beda pozytywne, to powiedzcie, jakie maslo kupujecie do
klarowania? Z tego co widze, gotowe masla maja konserwanty i inne dodatki
Moze jest jakies, ktore polecacie? Oselka albo cos innego...

Pozdrowionka
Na początku nie będzie ci łatwo, ale potem jakoś poleci.
Absolutnie i bezwzględnie czytaj etykiety, nie ma etykiety - nie kupujesz. Już
ci dzisiaj pisałam. Potem będziesz miała większą wprawę. I uważaj na wszytsko co
ma konserwanty. Z wędliny sklepowej też bym zrezygnowała.
Kup sobie książkę "moje dziecko jest na diecie". dzisiaj ją sobie
przekartkowałam (czytałam rok temu) - jest naprawdę bardzo fajna i sadzę, że
będzie pomocna.
Można ją kupić przez internet.

Kruffa
jeszcze mi sie tylko przypomnialo, ze zaczerwieniona pupa to nie dobry znak(o
ile maluch nie lerzzy dlugo w kupce, bo wtedy to normalne). Ale to raczej nie
wina nutramigenu, chyba nie ma bardziej antyalergicznego mleka. Nasza mala (1
rok) ma czerwona pupe np po zjedzeniu mandarynki albo czegokolwiek co zawiera
konserwanty.
izia30 napisała:
> alergie niezależne od IgE to alergie spotykane niezwykle rzadko,

Cytuję za dr Myłek:
>>> Pacjentów z "czystym" atopowym zapaleniem skóry, w którym jedynym
mechanizmem jest IgE-zależny, jest niewielu. Większość chorych na AZS należy do
mieszanego typu immunologicznego, działają u nich różne mechanizmy: IgE-zależne
(natychmiastowe), i nie-IgE-zalezne (późne), alergiczne i niealergiczne (np.
działanie lektyn, związków chemicznych tj. barwniki spożywcze, konserwanty,
środki ulepszające). W tych przypadkach testy punktowe sa niewystarczające do
określenia przyczyny choroby. W pozostałych przypadkach choroba powstaje na
drodze jeszcze innych mechanizmów.<<<

W związku z powyższym "statystyka" forum co do częstości rekacji
natychmiastowej u naszych dzieci (jeśli chodzi o AZS) chyba jednak nie odbiega
od tego co mówi na ten temat współczesna alergologia
No ale to tylko moje zdanie, a ja immunologiem nie jestem

A swoją drogą, chciałabym się dowiedzieć od specjalisty dlaczego mówi się, że
reakcja alergiczna następuje do 72 godzin po kontakcie z alergenem (u mojego
dziecka ma ona miejsce właśnie w ostanich godzinach z 72). Co to warunkuje?
Dlaczego 72, a nie 48 albo 96?

Iza.
Jak dlugo pamietam (kilkadziesiat lat) po wypadku blach sie w Szwecji nie
klepalo (duze uszkodzenia),taniej bylo i jest potluczona blache wyciac i nowe
segmenty karoserji wspawac,pamietac jednak trzeba ze powloka galwaniczna,o ile
takowa na nowym segmencie jest-wypala sie w czasie spawania,rowniez zawarty w
stali wegiel,-pozostaje zelazo,najbardziej na korozje podatny metal w
aucie,jezeli do tego dodamy kwasne deszcze ,sol drogowa i inne "konserwanty"
to wypadkowe auto nie ma szans swa dlugoletnoscia dorownac autu niewypadkowemu.
Podobnie do blachy,inne czesci w aucie wymienia sie na nowe lub regenerowane,
np.motor block,generator,rozrusznik itp.komponenty,reperacja=praca mechanika=
duze koszta naprawy,-zadne towarzystwo ubezpieczeniowe na taki numer nie pujdzie
-ich oszczednosc=zawsze nowe czesci/karoseria przy naprawie auta. Pzdr.
________________________________________________________________________________
Wiekszosc kosmetykow zawiera glikol propylenowy... Chipsy tez sa rakotworcze i
mieszkania z wielkiej plyty i konserwanty, ktore zawiera wiekszosc produktow
spozywczych i tabletki antykoncepcyjne, tez zwiekszaja ryzyko zachorowania na
raka sutka i nie wiadomo co jeszcze. Ja zamiast paniki proponuje profilaktyke.
Podobno w Krakowie w Maszachabie jest za darmo USG piersi dla kobiet miedzy 25 a
45 rokiem zycia - avonowska kampania przeciw rakowi piersi.
Prawie w kazdym gotowym produkcie sa rozne dodatki smakowe, barwniki i
konserwanty. Tym sie faszeruje ludzi latami. Na pewno nieszkodliwe?

Warto byloby porownac np alergicznosc zonkosiow (karmionych szparagami) i
kawalerow (karmiacych sie zupka unox). Wiesz cos na ten temat?

O szparagach nie mozna zapomniec. Moglibysmy za to dostac po glowie ;)
vico1 napisał:

> Prawie w kazdym gotowym produkcie sa rozne dodatki smakowe, barwniki i
> konserwanty. Tym sie faszeruje ludzi latami. Na pewno nieszkodliwe?

Na tym "poziomie szkodliwosci" to jest juz raczej kwestia wyboru zestawu
problemow zdrowotnych, a nie unikniecia problemow zdrowotnych w ogole.
Tradycyjne (lub, jak kto woli, "naturalne") metody przyrzadzania zywnosci tez sa
"szkodliwe". Peklowanie- azotany, z tego w srodowisku kwasnym i redukcyjnym
azotyny i rak zoladka. Kiszone ogorki i kapusta- spore ilosci sodu, nadcisnienie
i wszystko, co sie z tym wiaze. Wedzenie to juz w ogole zgroza. Rak na kazdym kroku.

Poza tym wcale nie jestem przekonany, ze produkty "bio", czy "organiczne" sa
lepsze od tych zwyklych. Patrz skandale z biozywnoscia w Niemczech. Mysle, ze to
raczej chwyt marketingowy, zeby sprzedac drozszy i brzydszy produkt.

> Warto byloby porownac np alergicznosc zonkosiow (karmionych szparagami) i
> kawalerow (karmiacych sie zupka unox). Wiesz cos na ten temat?

Nie zawsze bylem zonkosiem karmionym szparagami... Z drugiej strony moje
osobiste doswiadczenia sa malo miarodajne.

> O szparagach nie mozna zapomniec. Moglibysmy za to dostac po glowie ;)

SI!
nie zgadzam sie. absolutnie sie nie zgadzam.
czasem mama kupuje mi taka szynke goralska - robiona jak najbardziej naturalnie, bez konserwatnow (ok 25 pln/kg - jak na slaskie warunki bardzo droga), w lodowce moze mi lezec tydzien albo i dluzej i nie jest zepsuta, nie jest obslizgla i da sie ja jesc, bo jest smaczna.
taki sam efekt byl z szynka, ktora robi sie u mojego dziadka na wsi, gdzie tez nie daje sie zadnych konserwantow i wedliny bardzo dlugo sa w stanie wytrzymac. To co kupuje sie w sklepach, max 2-3 dni moze polezec, a potem doslownie wszystko laduje w koszu.
wiec jakos nie wierze w te wszystkie konserwanty.

Iza
Podobno u 90% dzieci do 3 roku zycia skaza mija, wiec maly ma jeszcze troche
czasu. Dzieciom mozna podawac nutramigen, bebilon pepti. Pewnie lekarka nie
przepisala ich bo sa strasznie smierdzace (znam z opowiadan), a starsze dziecko
pewnie mialoby problem z zakceptowaniem smaku. Z tym, ze skaza to moze tez byc
uczulenie na inne rzeczy (moj malutki jest uczulony na seler, marchew, ryz,
wieprzowine i wiele innych rzeczy). Wejdz na forum alergie dzieciece, tam
dowiesz sie wiecej.Wiec moze w gre wchodza inne rzeczy. Np. konserwanty obecne
w pozywieniu (m.in. w wedlinach). Moja kolezanka wychowala sie na kozim mleku.

aga i roczny michalek
Gość portalu: Ted® napisał(a):

> bo wszystkie dodatki maja swoje E, w tym nie-konserwanty
> nawet te naturalne i pseudonaturalne
>
> np.:
> bEzlogowania
> zopErowana
> tEd® (to akurat polepszacz)

O! Masz racje; widze jednak, ze mnie zaliczasz do psEU(ropejka)donaturalnych
pozdrawiam, naturalnie

Gość portalu: Déjá vu napisał(a):

>
> dodatkiem?
> non-konserwa Ci ja?
> choc barwinikiem bys potraktowal...z palety vincEnt'a
> oj...

jesli podzielimy wszystkie E na konserwanty i niekonserwanty to w tej drugiej
grupie znajda sie obok zageszczaczy, antyutleniaczy, stabilizatorow takze
barwniki
ale farbka? nawet vanVincentego, kojarzy sie niedobrze
moze lepiej aspartam albo chociaz dimetylopolisiloksan
Wolność wyboru
Jestem po 2 cc z wyraźnych wskazań medycznych. Zawsze chcialam
rodzić w sposob naturalny i osobiście nigdy nie wybrałabym cesarki
na zyczenie. Ale szanuję zdanie innych kobiet i uważam, ze każda z
nas powinna mieć p-r-a-w-o do w-y-b-o-r-u rodzaju porodu. Myśle ze
wiekszość kobiet ma troche oleju w głowie; zdaje sobie sprawe ze cc
to nie "wakacje na Rodos"; i nie trzeba im uświadamiać , ze cc to
wieksza ingerecja chirurgiczna w organizm niz sn. Uwazam też ze
dzieci po cc nie sa gorsze, bardziej chorowite, czy mniej
inteligentne niz dzieci po sn.

Tolerujemy operacje plasytyczne, wegetarianim, leczenie
antybiotykam, otyłość, depilacje laserową, konserwanty w żywności i
1000 innych nienaturalnych rzeczy. Dlaczego tak trudno o toleracje
dla "rodzących inaczej"???

I cc i sn ma wady i zalety - wiadomo. Dlaczego nie postawic obu
porodów na równi? Dlaczego niektórzy tak bardzo starają się
uszcześliwić kobiety porodem siłami natury? Dlaczego decyzji o
porodzie nie moze podjac kobieta w porozumieniu z lekarzem? Dlaczego
muszę się czuć gorsza bo mialam cc???
niestety są oba polepszacze :( ale benzonesan to teraz do wszystkiego chyba
dodają.. :(
ja osobiście uwielbiam kurczaka w musztardzie. niestety tam też są te wszystkie
konserwanty.. może ja się na to uodporniłam, ale najadam się takim jednym całym
kawałkiem piersi kurczaka ;))
z przypraw fajna jest curry.. niby pikantna a słodka - z tym też super smakuje.
no i bazylia, najlepiej świerza z ogródka.. ale to do włoskich potraw raczej
pasuje.
hihi, a lubczyk najbardziej kocha kot mojej siostry ;)

a dzisiejszy obiad to leczo, ale bez kiełbasek i mięska tylko na samych
warzywach (same duszone pomidory, papryka, grzyby, cebula) i do tego przecier
pomidorowy i pomidory w plasterkach :) i w sumie całkiem smacznie to wyszło :) i
można było bezkarnie cały wielki talerz zjeść.
na kolacje był spacer :)

klaudia
w zwiazku z alergia nie powinnam jesc pszenicy,zyto ograniczyc
ryby, cytrusy, papryka, jablka, brzoskwinie, anansy, truskawki
kakao/czyli czekolada/,
konserwanty - czyli slodycze, wedliny ,sery itp
czytanie nalepek w sklepach obowiazuje
fastfoody odpadaja
5 miesiecy stosowania diety bylo blogoslawienstwem dla mojego zoladka i skory
da sie zyc
o zbyt duzych odchyleniach zoladek zaraz przypomina :(
Podobno należy z daleka omijać wszystko, co ma konserwanty (w tym benzoesan
sodu). Jak człowiek sie przyjrzy dokładnej temu, co jadł do tej pory na co
dzień, to włosy się jeżą na głowie. Od kiedy jestem w ciąży (11 tyg) nie jadam
kupowanych wędlin, ketchupu i innych smakołyków, które wcześniej uwielbiałam.

chpisy podobno można zrobić samodzielnie: ziemniaki kroisz cieniutko, solisz i
wkładasz na natłuszczonej blasze do nagrzanego piekarnika. Może warto spróbować?
Ja jestem w 12 tygodniu ciazy i trzy tygodnie temu pofarbowalam sobie wlosy bez
zadnych skrupulow. Tyle, ze nie farba, ale szamponem koloryzujacym. To ciemny
braz - mimo wszystko nie zawiera tego samego, co blondy, lagodniejszy, jesli
chodzi o sklad chemiczny. Mysle, ze farbowanie jest tylez szkodliwe, co
zanieczyszczone powietrze czy konserwanty - slowem, nie przejmuj sie i jak masz
sie lepiej poczuc, pomaluj sobie wlosy natychmiast. Pozdrawiam!!!
Ania
czesc, nawet nie wiesz co ja jem... czasami nie moge sie powstrzymac od
chipsow a sztuczne konserwanty i smazone kielbaski to norma kawa reguluje mi
cisnienie wiec nie moglam jej wykluczyc, teraz wlasnie jem zelki na obiad
zjadlam zapiekane i w ogole tragedia, staram sie dopelniac moja "diete" owocami
i warzywami ale oczywiscie biore witaminy, bo inaczej to sama nie wiem... ale
powiem ci na pocieszenie ze od dawna mowi sie zeby w ciazy jesc na co ma sie
ochote!!! i do tego sie stosuje maż mowi na mnie "GŁUBAS" ALE DZIELNIE ROBI
MI NA KOLACYJKE CHLEBEK Z MASEŁKIEM , SZYNKA, SEREM I.... MAJONEZEM )) mam
nadzieje ze nic nam nie bedzie ))) ale podobno organizm przekazuje
dzidziusiowi tylko to co najlepsze a nam zostaje... reszta )) widzisz jak to
jest... pozdrawiam gorąco
marzenusia i 22tyg. i 5-cio dniowy juniorek
najlepiej nie jeść wogóle nic bo żywność zawiera konserwanty i barwniki.Prawie
we wszystkim jest benzoesan sodu i bardzo szkodliwe fosforany. Tak więc trzeba
odstawić mieso ,warzywa i owoce a także pieczywo bo zawiera znaczną ilość
spulchniaczy.Tylko po co ta paranoja?? toxoplazmoza jest najgrożniejsza dla
kobiet które są już chore przed zajściem w ciąże,bo we wczesnym okresie
powoduje poronienia.Chcąc unikać ryzyka trzeba się wyizolować ze społeczeństwa
bo przecież ludzie przenoszą znacznie grożniejsze dla ciąży choroby np.różyczkę
czy wirusa cytomegalii.Tylko czy to ma sens???Najbardziej dziecku szkodzi stres
który przeżywa matka tak więc naprawdę nie warto się zamartwiać byle czym.
czy aby nie histeryzujesz? i co z tego? nawet jak by nie była z pasteryzowanego
do od tego nie umrzesz - możesz mi wierzyć. na prawdę - trochę zdrowego
rozsądku czasami nie zawadzi.....
nie mówię żeby w ogóle nie patrzyć co się je (np. konserwanty itp) ale nie
wpadajmy w paranoję...
a ja biore Falvit od ok. 7tc (albo 8) bo Feminatalu przepisanego przez lekarza
nie moglam, bo mam uczulenie na konserwanty i barwniki w lekach i dostalam
takiej wysypki, ze musialam Amertil (Zyrtec) na uczulenie brac, poza tym w
ogole nie bralam kwasu foliowego bo tez jestem na niego uczulona. Falvit 1x1
dziennie biore przez caly czas - nikt mnie nie poinformowal o za duzym stezeniu
vit A, wiec mam nadzieje, ze 1 tabletka dziennie nie taka straszna i maluszkowi
nic nie jest a ni nie bedzie. Musze zaufac lekarzom, bo niby komu innemu? sama
lekarzem nie jestem wiec musze sie zdac na madrzejszych w tej materii od siebie.
pozdrawiam wszystkie ciezarowki!!
allyb i maluszek-synek 30tc
Trzeba wiedziec, ze orzeszki ziemne /bo chyba o takich mowa/ to jest problem.
Maja bardzo duzo tluszczu, sa kaloryczne i osobiscie w I fazie / takze w II/
spozywalem sporadycznie, a przed jedzeniem sol z nich splukiwalem woda.
Podejrzewam, ze poza sola na orzeszkach sa rowniez konserwanty. Gdzie ich
dzisiaj nie ma. Nadto sol spozyta w nadmiarze zatrzymuje wode w organizmie,
powodujac zaklocenie systematycznego spadku wagi.
Takich surówek lepiej nie jeść. Swoją drogą te sklepowe mają już niewiele
witamin, bo są zleżałe. Ponadto mogą mieć konserwanty.

Już lepiej zjeść surówkę w jakimś barze sałatkowym, gdzie są przygotowywane na
bieżąco.

Co do cukru, powinno się go unikać w surówkach, ale tak jak piszesz, same
surówki (węglowodany o bardzo niskim IG + błonnik) neutralizują trochę ten
cukier. Ja sama przez prawie całą pierwszą fazę jadałam obiady na stołówce.
Surówki tam były zawsze bardzo świeże (na bieżąco dorabiane), ale z pewnością
dosładzane. Wybierałam takie, które jak najbardziej obniżają IG, czyli głównie
na bazie kapusty, w tym często kapustę kiszoną. Jadłam w dodatku bardzo duże
porcje surówek (zazwyczaj jako sładnik tłuszczowego obiadu) i chudłam!
A co do wędlin, nie jemy ich dużo, bo zazwyczaj zawieraja konserwanty i cukier.
Ale to nie znaczy, że trzeba je całkowicie wyeliminować z diety. Jeżeli
będziesz jadła szynkę na kolację raz na jakiś czas, a nie codzienne, to będzie
dobrze.
Ponadto polecane są wędliny suszone: kabanosy, krakowska, myśliwska - zawierają
dużo białka.
Natomiast lepiej zapomnieć o parówkach i różnych wędlinach pośledniego
gatunku...
eliminacja cukru jest jedna z podstaw MM.
trudno więc przyjąć argument, że brzoskwinie _z cukrem_ maja niskie IG. Te
puszkowane owoce sa potwornie przesłodzone, w gęstym, ulepkowatym syropie. Na
dodatek konserwanty. jedz jak koniecznie potrzebujesz, ale zgodności z Montim
nie szukaj.
O ile startując do WC nie zwalisz czegoś,np. komputera, i nie
wywrócisz po drodze kosza ze śmieciami, nie potrącisz kogoś po
drodze , jeżeli nie zderzysz się po drodze z SZEFEM, i o
ile "naturalny plastik" z butelki nie wpłynął swoimi wydielinami
rozkładu na twoją równowagę i percepcję, jeżeli spożyte konserwanty
nie zaatakowały twojej motoryczności i nie powodują np. zaburzeń
wrokowych... to dotrzesz do celu w jakieś... 4 do 6 sekund.
My mamy alergie pokarmową konserwanty i alergię wziewową. Tylko o
dziwo po wynikach wziewowych wtedy kiedy Baś powinna mieć szczególny
wysyp akurat nic nie ma a cierpni w innym okresie najbardziej. Więc
mam wrażenie że zbadano nie te alergeny. Mogło się tak stać?
pokarmowa nam wyszła po pbraniu krwi ale wczesniej juz tak
podejrzewaliśmy.
Bidne te nasze dzieci
Ciezka kosmetyczka (nie tylko dla Dziewiarek)
Dzis rano w kuchni zaczelam zbierac produkty kosmetyczne do porannych ablucji.
Rak mi zabraklo, wiec zaczelam ustawiac na tacy: miska z fusami z kawy,
filizanka z zoltkiem, filizanka z sokiem z cytryny, miseczka z kostkami lodu,
kilo soli...
Poza zoltkiem - same konserwanty;))))
Zastrzyki anty omijają wątrobę, co nie znaczy, że w ogóle do niej nie trafiają.
Trafiają do niej konserwanty z tych zastrzyków, z czego wątroba bynajmniej się
nie cieszy. Ale wątroba i tak nie cieszy się z wielu rzeczy, które jemy:P
A ja się, szczerze mówiąc, zdziwiłam, że dostajesz depakinę, bo mnie lekarka
nie chciała jej zapisać właśnie ze względu na doniesienia o tych jajnikach, ale
myślę sobie, może pomyliłam z innym lekiem, a tu się okazuje, że jednak pamięć
mam dobrą.
Tak więc - zanim jakiś mądry Pan Doktor Ci zapisze te piguły, niech bardzo
dokładnie obejrzy jajniki, bo zwiększone ryzyko cystowatości w połączeniu ze
źle dobranym środkiem anty nie zrobi nic dobrego. Są natomiast piguły, którymi
cystowatość można wyleczyć

16%VOL
22%VAT

Takie tam... Forum homeopatia
Nie lubię wypełniaczy (czesto jest to zwykła skrobia) i tych nowych
konserwantów. Ale nie wszystkie mi przeszkadzają. W końcu zwykłe wędzenie to
sposób konserwacji polegający na pokryciu wierzchniej warstwy substancjami
pochodzącymi z dymu. Niektóre z nich w dodatku przenikają do środka.
Uważam ten sposób za lepszy niż smarowanie tego co nie ma prawa nazywać się
wędliną (bo nie wędzone) wodnym i olejowym wyciągiem z dymu.
Leżakowanie w soli (szynka pameńska, nasz kudziuk) to wysuszanie (dzieki
higroskopijności soli) i denaturacja dużym stężeniem soli wierzchniej warstwy -
przepyszne.
Salami (to oryginalne) jest nabiera trwałości między innymi przez lekkie
podfermentowanie mięsa - także przepyszne.
Człowiek zawsze konserwował jakoś mięso. Nawet suszenie nie jest po prostu
suszeniem. Enzymy proteolityczne zawarte w komórkach dokonują lekkiego
nadtrawienia mięsa. Zresztą bardzo świeże mięso ciepłokrwistych jest nie
zdrowe.
Pisałyście o wymionach w parówkach; są również w składzie mortadeli. Zresztą
kiedyś wymię było zwykłą potrawą podrobową. Wyszło z użycia dlatego, że się je
gotuje przez 4 - 5 godzin. Szkoda zachodu.
Niektóre konserwanty są wręcz zdrowe. By nie jełczały tłuszcze (np masło)
czasami dodaje się przeciwutleniaczy (utlenianie tłuszczy to w języku
kulinarnym jełczenie - powtaje wtedy cuchnący kwas masłowy). Jeden z lepszych
utleniaczy to tokoferol. Nie wiem jakie oznaczenie nosi w systemie dodatków E
ale jest to, nomen omen, witamina E; witamina młodości.
Nie dajmy się zwariować!Osobiście nie ulegam reklamom ani "modnym"lekom,
a jak kupuję produkty żywnościowe to najpierw czytam co zawierają i dopiero się
decyduję lub nie.Chodzi o różnego rodzaju konserwanty,ulepszacze,barwniki itp.
Chemię gospodarczą staram się kupować oryginalną/proszki,płyny do
płuk.,mydła.../,kosmetyki dla alergików i wrażliwych.
Na szczęście moda w tej dziedzinie nie porywa mnie i nie staram się
wypróbowywać czy eksperymentować.I tak jeden szajs,taki sam jak zawsze tylko
reklamy się zmieniają.
Też czytam, to znaczy staram się czytać. Niestety producenci są cwani i
wszelkie informacje umieszczone na produkcie są napisane najmniejszą z
najmniejszych czcionką. Takie towary od razu odkładam. Teraz to we wszystkich
artykułach żywnościowych o przedłużonym terminie ważności są konserwanty.
Dochodzę do tego, że wszystko powinno się robić samodzielnie.
Na mnie również reklama nie działa, pamiętam jak za dawnych czasów reklamowano
towary"trefne".
wlasciwie powinnas zjesc owoce z kompotu, ale nie slodzonego... taki ktory
kupisz w sklepie n apewno zawiera cukier i konserwanty.... a z kolei mrozonka
moze byc bardzo kwasna, chyba ze z truskawek.... proponuje, i ja chyba zrobie
to samo jutro, kup sobie po troszku suszonych owocow, jablek, moreli, gruszek -
do wyboru, i ugotuj taki kompocik a la wigilijny.... owoce na pewno beda
slodkie i pyszne do zjedzenia... tak sobie wymyslilam i to mnie czeka jutro:)
powodzenia,
Aga
aeroby (tzn steper, bieznia?) po treningu siłowym? zawsze myslałam ze to na
odwrót...
Jeśli chodzi o diete, to zwracam szczególną uwagę na konserwanty, środki
polepszające, barwniki- zeby nie dodawac jeszcze sobie toksyn. jem żytnie
pieczywo, chudy nabiał, i całą mase kefiru ze szpinakiem. ogólnie stawiam na
produkty naturalne i dużo warzyw. chce wyrobic w sobie dobre nawyki na
przyszłość, nie wierze,że można być na konkretnej diecie przez całe życie. nie
wiem czy ta diete poskutkuje w walce z cellulitem, ale na pewno tak jedzac,
czuję się lepiej.
pigulka byla zamieszana, dzieki niej mam ten okropny cellulit, z tego powodu
odstawilam ją pół roku temu. jesli chodzi o dietę to jem duzo warzyw
(zielonych), nabiału(głównie kefiryi chudy ser), mieso rzadko, bo nie lubię,
owoców nie cierpie- tylko grapefruity. poza tym starm sie jesc "czysto"-
zwracam uwage na konserwanty i sztuczne barwniki. co jeszcze mam zrobic zeby
sie pozbyc tego świństwa??:(
> Strasznie mnie wkurza jak wszelkiej masci "specjalisci" chca
> mi wytlumaczyc ze mieso czerwone, piwo, sery sa niedobre...
> moze sa niezdrowe... ale jaki maja smak... hmm po 7 miesiacach
> diety za dobrego steka to moglbym nerke oddac :)

Chodzi o mięso czerwone, piwo i sery wytwarzane przemysłowo oraz (szczególnie w
przypadku piwa czy też ogólnie alkoholu) o przesadę w ich spożywaniu. Mięso
czerwone i sery wytwarzane są przez przemysł hodowlany, który ładuje w zwierzęta
potężne ilości różnorakiej chemii, która się w tych produktach kumuluje.
Dodatkowo chemia dodawana jest także do tych produktów, jako konserwanty i
wypełniacze. W praktyce kupując mięso czy ser tak naprawdę kupujemy wyroby
jedzenio-podobne, które nam defacto szkodzą. Widziałem kiedyś "serek" z
Biedronki w którym naturalnego produktu serowego było mniej niż 5% zawartości. W
praktyce nie ma już dostępu do naturalnie wyprodukowanego mięsa lub serów. W
specjalistycznym sklepie można trafić np prawdziwe wędliny, po ok 250-300 zł za
kilogram. Podsumowując: jeżeli masz dostęp do wyprodukowanych naturalnie
świerzych (to bardzo ważne) mięs czy serów to możesz raz na jakiś czas możesz je
jeść. Podobnie z piwem - jedno małe piwo raz na dwa dni nikomu nie zadzkodzi.
jak we wszystkim, tak i w jedzeniu - decyduje zdrowy rozsądek i świadomość tego
co się je.
Będąc we Włoszech nad Adriatykiem nie należy:

- spodziewać się ze jak się ma plastikowe sandały na nogach zapięte i pływa się
w morzu i skacze na falach to na pewno sandały na nogach pozostaną, mój jeden
spoczął gdzieś na dnie

- po wyjściu z morza po kilku kąpielach robić czegoś co nie jest szybkim
truchtem do pokoju pod prysznic z użyciem dużej ilości szamponu, słona woda
oblepia skórę i okropnie usztywnia wlosy

- płukać muszelek z piachu pod zlewem (sąsiadki z pokoju), zlew zatyka się,
przychodzi hydraulik i po odkręceniu kolanka zlewa do wiadra niezłą porcję
szlamu, przy czym owe sąsiadki do samego końca twierdzą że to ryż spożywany
przeze mnie i koleżankę zatkał zlew ;)

gdziekolwiek będąc nie należy spożywać mielonek i tuszonek wieprzowych itp z
konserw bo potem można się stać potężną bronią chemiczną, wydalane azotyny sodu
i inne konserwanty są zabójcze dla nosa
Gdzie kupię beczkę?
Chciałbym zrobić sobie małą wędzarnię. Przeczytałem, że wystarcza do tego
beczka drewniana lub metalowa. Patrząc na ceny mięska w sklepach i na jego
jakość to wydaje mi się to dobrym pomysłem. Nie od dziś wiadomo jest, że do
tego mięsa, co go można w sklepie kupić (na kanapki) dodaje się dużo różnych
dodatków konserwującyh, spulchniających itd. Słowem uzyskujemy 70% mięsa w
mięsie - reszta to konserwanty i substancje zagęszczające.
A 1 kg mięsa w ubojni - z badanimi lekarskimi kosztuje 5zł.

Gdzie można kupić beczkę?
Co tak naprawde jemy???
Dziś czytałam na forum o szynce świecącej w ciemnościach (
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=8659037 ) a teraz
rozszyfrowuję tajemnice witaminy E ;) Biorę ściąge i ide do lodówki
sprawdzić ;)
Oto wyszperana z internetu lista dodatków do żywności:

BARWNIKI:
E100-nieszkodliwy
E101-nieszkodliwy
E102 do E130-niebezpieczny
E131-rakotwórczy
E132 do E140-nieszkodliwy
E141-podejrzany
E142 do E149-rakotwórczy
E150 i 151-podejrzany
E152-zabroniony
E153 do E170-nieszkodliwy
E171-zabroniony w Polsce
E172 i E173 podejrzane
E174 i E179-nieszkodliwe
E180-podejrzany

KONSERWANTY:
E200 do E209-nieszkodliwe
E210 do E219-rakotwórcze
E220-niszczy witaminę B12
E221 do E235-zakłóca czynności jelit
E236 do E238-nieszkodliwy
E239 do E248-rakotwórczy
E249 do E252-szkodzi przy nadciśnieniu
E253 do E280-nieszkodliwy

ANTYUTLENIACZE:
E300 do E309-nieszkodliwy
E310 do E312-powoduje wysypki
E320 i E321-zabroniony
E322 do E327-nieszkodliwy
E330-rakotwórczy
E331 do E337-nieszkodliwy
E338 do E341-zakłóca trawienie

EMULGATORY:
E400 do E405-nieszkodliwy
E407 do E477-zakłóca trawienie
Kolejne konserwanty i barwinki które łykamy z przyjemnoscią :E-127 moze wywolć
reakcje alergiczne dodawany jest do produkcjiwisienek koktajlowycho owoców
kandyzowanych.Zajadając się kawiorem jego tańsza odmianą oraz słodyczmi
wiec ,że jest barwiony E-151.Również do szkodliwych zalcza się E-321, który
wystepuje w gumie do żucia.
Co do przestraszonego nadmiarem spożywanych płynów .
Kazdy nadmiar sprawia dolegliwości, inne dla różnych osób. Mnie boli bardzo
głowa po nasączonym płynem CO2 i zawierającym znaczne ilości E-300 czyli
syntetyczną wit. C ,roztworem zwanym Żywiec"
Alergicy reagują na piwo!!!! Objawia sie kichaniem widocznym przy
knajpianych stolikach i częstym korzystaniem z chusteczek.
Pozdrawiam
Gość portalu: Europejczyk napisał(a):

> Trzeba wprowadzić jeszcze większe zaostrzenia. Dawniej mięso miało smak
> mięsa, teraz często śmierdzi jakimiś chemikaliami. Popieram zakaz używania
> hormonów.

Tyle że to raczej nie śmierdzą te hormony ale wszelkie antybiotyki i
konserwanty które dodaje się do pasz i gotowych wyrobów pod koniec procesu
hodowli i produkcji - wrzuć sobie taki kawałek BigMac'a do retorty i zanaalizuj
pod kątem azotanów, azotynów, E XXX to się dopiero przestraszysz...
Dieta niskowęglowodanowa a metoda Montignaca to trochę co innego. W diecie
niskwęglowodanowej ogranicza się ilość węglowodanów (w jednej książce czytałam,
ze do 72 gramów). Natomiast w metodzie Montignac nie ogranicza się ilości
węglowodanów, tylko wybiera się te o niskim indeksie glikemicznym. Czyli chleb
z mąki z pełnego przemiału, zamiast białego, makaron razowy itp.
Jeśli chodzi o owłosienie to u mnie poprawy nie ma, ale wierzę że pomogę
swojemu zdrowiu prawie całkiem rezygnując z cukru i ograniczając do minimum
konserwanty.
Składniki kosmetyków
www.pwsz.krosno.pl/~henroz/toksyny.htm
Przeczytjcie tabelę. Pisze tam, że składniki o nazwie:

DMDM Hydantoin & Urea
Glydant

powodują o kobiet nadmierne owłosienie. Niestety powyrzucałam opakowania
kremów, które stosuję i nie wiem, czy tam są te składniki.
Wiecie, jakiś czas temu przyszło mi do głowy, czy kosmetyki nie mogą czasami
przyczyniać się do nadmiernego owłosienia, ze względu na konserwanty, które
są do nich dodawane. Taki Avon np. ma okres trwałości 3 lata. Musi mieć więc
jakieś silne konserwanty.
Leki podawaj dalej. Nawet jesli wysypka jest po nich , to nic nie szkodzi.
Zejdzie sama i nie jest groźna.
Jednak ciężko powiedziec czy to po kiwi, czy czymkolwiek innym. Z alergiami
jest niestety tak, ze jesli dziecko jest uczulone, dajmy na to, na krowę, to za
chwilę moze dołączyć uczulenie na cokolwiek innego. Dietę eliminacyjną pewnie
stosujesz, więc kiwi też daruj sobie. To nie musi być uczulenie na owoc sam w
sobie, ale na przykład na konserwanty, którymi był naszprycowany, zeby nie
dotrzeć w stanie rozciapcianym do naszego kraju :(
Ten nabiał i cytrusy to standard, ale pomyśl jednak co jesz codziennie, jesli
codziennie jest ta sama sytuacja. I dwa, pomyśl, co jesz ostatnie przed
karmieniem, po którym następuje ten stan. To może być wszystko poza wodą,
niestety. Może rzecz jest np. w smażonym, a może w czymś konkretnym.
Jesz bułki i kupowane w sklepie wędliny? Bo nie wiem, czy wiesz, że jak jest
zakaz nabiału to tego Ci nie wolno, bo te produkty zawierają białka mleka
krowiego. JUż pomijam fakt, ze zawierają konserwanty, które przy karmieniu tak
małego dziecka tak czy siak sa niewskazane.
Piszesz o maśle - ok, ale to zalecenie w połączeniu zz zakazem nabiału trzeba
troszkę wyostrzyć jeśli ma mieć sens. Masło może i tak, ale tylko prawdziwe
(czyli tzw. masło ekstra) i najlepiej sklarowane i wystudzone. takim smaruj
chleb. najlepiej pozbawiony konserwantów oczywiście, ale to dziś żaden problem,
bo prawie każda piekarnia poza nagorszym chlebem masowym, czyli tzw.
baltonowskim pordukuje i te lepsze.
A przechodząc do meriutm - co bym zrobiła na Twoim miejscu i co zresztą sama
robiłam. Upiekłam sobie filet z indyka w samej soli, w folii i to była przez
parę dni moja wędlina. Chleb taki jak powyżej choć lepiej żytni na zakwasie.
Masła sklarowane do smarowania. Zero smażenia, zero kawy czy jakiejkolwiek
herbaty. Do obiadu zamiast ziemnieków, w których jest masa chemii ryż
pełnoziarnisty lub kasza gryczana. Z warzyw żadnych ekscesów - jabłko z
marchewką przykładowo. I tak przez trzy dni. jesli w tym czasie stan małej
będzie bez zmian się nie poprawi odezwij się, ale stawiam na taki wariant.
Bardzo cie prosze o przepis !

Ze skladnikow podanych w tytule mam zamiar zrobic musy do smarowania chleba. Moj
syn ma AZS i przechodzi bardzo restrykcyjna diete (bezmleczna, bezjajeczna, bez
kupowanych wedlin, a szczegolnie mu szkodza konserwanty i polepszaczy) i czesto
nie wiem, co mu dac na chleb. Ale dieta bardzo pomaga.

Kerstin
Jakie masło?Konserwanty...
Czy kupujecie masło dla dziecka zamiast margaryny? Ja od początku, odkąd Ola
jada kanapki kupuję masło właśnie. Taka dociekliwa jestem i zawsze czytam
etykietki. No i dziś przeczytałam na maśle - konserwowane chemicznie
A przecież na wielu, na bardzo wielu nie ma w ogóle składu, ani
oznaczenia "bez konserwantów". To znaczy wtedy - konserwowane czy nie?

W końcu znalazłam "łaciate" - "bez konserwantów". Ale składu tez nie ma. Co z
innymi dodatkami (barwniki, spulchniacze, coś żeby dobrze smarowało się itd).
Które masło jest tak naprawdę bez dodatków i bez konserwantów. Czy możecie mi
poradzić??

Majka
Maszyna do bitej śmietany- gdzie?
Dzień dobry,
widziałyście może takie urządzenie? Małe, takie żeby stanęło w mojej kuchni,
nie w kawiarni?
Mój synek niejadek uwielbia kleksiki bitej śmietanki nawet na zupie
pomidorowej, o naleśnikach itp. nie wspomnę. A w tej w sprayu są konserwanty
itp. świństwa.
A poza tym tak prosto robi się pyszne torty, desery z bitej śmietany,
dosłownie w trzy minuty... No i mama nie pogardzi, do kawy na przykład...
A może sa takie ekspresy do kawy z automatem do bitej śmietany?
Widziałyście?
Pozdrawiam
Na poczatku mialam podobny dylemat, poczytalam sobie to i owo, porownalam i
doszlam do wniosku ze jednak sloiczki beda najlepszym wyjsciem. Aby domowe
jedzonko bylo wartosciowe musi byc przygotowane w sterylnych warunkach,
odpowiednich temperaturach i okreslonym czasie gotowania, poza tym musi
zawierac okreslona ilosc skladnikow aby zapewnic odpowiednie wartosci odzywcze.
Gotowe sloiki maja to wszystko (bez zbednych dodatkow), nie sa drogie, mozna z
nich skomponowac calkiem urozmaicona diete (np. jeden sloik marchewki Gerbera
zaspokaja dzienne zapotrzebowanie dziecka na warzywa). Ponadto produkty musza
spelniac okreslone warunki a wiec dzieci nie dostaja byle czego. No i wg
producenta nie sa uzywane zadne konserwanty ani srodki chemiczne. Mysle ze to
jest mozliwe (pomimo ze okresy przydatnosci do spozycia sa bardzo dlugie),
zalezy to od sterylnych warunkow przygotowania i zamkniecia sloikow oraz braku
dostepu powietrza (scisle zakrecone wieczka z "guzikami bezpieczenstwa"). Moja
mama i dziadkowie czesto robili przetwory owocowe na zime, ktore dobrze
zamkniete mogly byc przechowywane nawet dwa lata (a przeciez nie mialy dodanych
sztucznych konserwantow). Nie zgodze sie tez ze sloiczki rozleniwiaja dziecko.
Moje je wszystko i gryzie bez problemu odkad ma zeby, sloiczki dla starszych
dzieci maja juz kawalki owocow i warzyw zmuszajac maluchy do przezuwania i
gryzienia. Nie mam tez problemu z podawaniem malej "normalnych" obiadow (a od
jakiegos czasu kreci nosem na sloiczkowe owoce).
Można zrobić serek.
Mleko zostawić na zsiadłe i potem przesączyć .
Zostaje nam twarożek, który można zmieszac z deserkiem (np.Gerbera).
Moja pani doktor zaleciła włąśnie robić serki samemu, bo te kupne zawieraja
konserwanty, a to jeszcze za silna rzecz dla naszych dzidzi.
Takie serki robiłam mojej starszej.
Teraz będę robiła młodszej.Tylko chciałabym zdobyć mleko wsiowe.
Acha, mleko musi byc świerze czyli nie z kartonika.!

Kupiłam tez takie deserki Nestle, jabłuszko z wanilią i mlekiem
(modyfikowanym).
No hej...
Moja Wika też uwielbia różnego rodzaju parówki. Oczywiście najlepsze
są "Morlinki" ale chyba się jej już przejadły bo ostatnio nie chciała;
kupiłam "berlinki" też z Morlin i powiem Ci że nawet mnie smakowały chociaż
nie przepadam za parówkami. A jeżeli chodzi o te wszystkie konserwanty
to...powiedz sama gdzie ich nie ma...Osobiście nie przesadzam ani w jedną ani
w drugą stronę...Wika lubi też innego rodzaju cienkie kiełbaski: frankfuterki,
szlacheckie itp. ale źle z nich schodzi skórka...
Jeśli już chcesz dawać wędlinę to zrób ją sama - jakaś szynka, schab ugotowany
w przyprawach, albo upieczony. W wędlinie sklepowej to sa przede wszystkim
konserwanty, chemiczne dodatki, barwniki, polepszacze smaku itp. Z kg szynki w
zakładach mięsnych robią 1,8-2 kg wędliny, którą nazywają szynką... Więc
zawartość szynki w szynce jest niewielka Reszta to wyżej wspomniane
dodatki...
Jeśli ktoś wierzy, że słoiczek w supermarkecie z datą ważności 2 lata jest
super swieży...i że bez niczego co konserwuje...A konserwanty to nie tylko
chemia, sposobami konserwacji jest tez np. napromieniowywanie. A w swoim czasie
dużo mówiło sie o tym, że niektórzy producenci wykorzystuja warzywa i owoce
modyfikowane genetycznie...No i jeszcze nalezy pamietać, że reklama jest
dźwignią handlu, a te gotowe obiadki są reklamowane bardzo mocno, i już czasem
nie wiadomo w co wierzyć.No bo jak może stac jogurt z owocami w słoiczku (a są
takie deserki) i bez lodówki i bez konserwantów???Dwa lata w dodatku. Jogurt to
jogurt i zawsze normalny jogurt stał w chłodnym miejscu. Więc do mnie akurat to
nie trafia.Myslę że najlepszy jest złoty środek . Ja swoim dzieciom daję
słoiczki w koniecznosci ( wyjazd, totalna niemozność itp). Córce gotowałam na
ekologicznych warzywkach z atestem ekolandu.Bo na bazarowych jednak bym sie nie
odwazyła. Dziś mała je wszystko to co my. Naprawdę zrobienie zupki dziecku nie
zajmuje wiele czasu.Myslę, że nasze mamy maja wiele racji w tym co mówią. Ja
osobiście wole zrobić sama, dodać oliwy czy masełka.Pycha! No i nie bez
znaczenia jest aspekt ekonomiczny - kilo ekologicznych warzywek które starcza
na wiele zupek kosztuje tyle co słoiczek...Wierzę, ze najzdrowsza jest żywność
najmniej przetworzona. My bylismy żywieni tym co gotowały nasze mamy.A jak to
jest ze słoiczkami dowiemy sie gdy słoiczkowe pokolenia podrosną.
W Niemczech alergie sa na porzadku dziennym, wsrod dzieci do 10 procent.
Mysle, ze znaczny wzrost alergii spowodowany jest tym, o czym sie wszedzie
czyta: zanieczyscienie srodowiska, skazona zywnosc, dodatki i konserwanty,
stresujacy tryb zycia.
I ciekawe jest to, ze normy, kiedy co mozna dzieciom podawac, sa w Polsce
bardziej rygorystyczne niz w Niemczech. Te same sloiki lub kaszki Hippa maja
roznie podany wiek, w ktorym dzieciom mozna je podawac - w Niemczech wczesniej
niz w Polsce.
W Polsce ogolnie wiadomo, ze najlepiej karmic dziecko mlekiem do ukonczenia 6
miesiecy. Tez mnie zastanawia, dlaczego mamy wprowadzaja inne pokarmy wczesniej,
i doszlam do wniosku, ze to raczej starsze pokolenie ma niezly udzial w tym: Co
ono jeszcze nie je ziemniaka ? Moj Piotrus w tym wieku juz jadl kotleta.
No i oczywiscie przy kazdym placzu niemowlecia, to ono jest przeciez glodne, to
moze mama ma za chude mleko ... Karmilam i syna i corke przez pol roku wylacznie
piersia, a mimo to walczymy z nadwrazliwoscia na konserwanty i dodatki.
Kerstin
Ja kupuję na rynku zawsze u tego samego Pana ,marchewki małe i czasami nawet
troszkę nadgryzione przez robaczki (tych dużych i pryskanych się nie imają).
Gotuje sama zupki ,obiadki i robię soczki oszczędzam ponad 100 zł miesięcznie
(które przeznaczam na coś dla synka), wiem co dostaje , zajada z apetytem,
ładnie przybiera . Gotuję na tydzień i pasteryzuję . Zupki i obiadki kupne mają
tak długi termin wazności że na pewno mają dodatkowo konserwanty. Pozatym te
dziwne składy (guma arabska , zagęszczacze i inne) . Zresztą nie dajmy się
zwariować matki karmiące też jedzą różne produkty z konserwantami(gdzie ich
teraz nie ma).
Pozdrowienia Aśka mama łakomczuszka Wojtusia.

niestety takie czasy nastaly, ze konserwanty i wszelkie inne dodatki w
produktach zywnosciowych sa i nie jestemy w stanie tego zmienic.

ja podaje dziecku wedliny, bo za miesiac, dwa i tak zaczalby je jesc, a skoro
nie reaguje alergia, uczuleniem, bolem brzuszka, to znaczy, ze przyswaja bez
problemu. poza tym moje dziecko, mimo, ze dopiero ma 11 miesiecy, jest duze
(12kg, 80cm)i byle kanapka z maselkiem sie nie zadowoli jak nie zje czegos
bardziej tresciwego , to budzi sie w nocy i wola am. po wczesnej kolacji (17-
18) i wieczornej butli, wiem, ze jest syty do rana.

forum.gazeta.pl/forum/72%2C2.html?f=621&w=10577948
To ja mam do Ciebie pytanie: dlaczego parówki morlinki mają POZYTYWNĄ OPINIĘ INSTYTUTU MATKI I DZIECKA? Przeczytałam skład i włosy mi się zjerzyły na głowie, prawie same konserwanty, stabilizatory i barwniki (tfu), sama bym tego do ust nie wzięła, więc tym bardziej nie dam tego świństwa do jedzenia mojemu dziecku, mimo że mają tą pozytywną opinię i są zalecane dla dzieci . IMHO jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze Ja osobiscie czytam skład i sama decyduję, czy to coś nadaje się do jedzenia i nie kieruję się opiniami IMiD, trzeba być trochę bardziej krytycznym w naszych czasach...
Pozdrówki
Poczytaj sobie skład tych jogurcików dla dzieci - cukier i konserwanty, fu!
Powtórze to jescze raz - nie wiem, czemu prawie wszystko dla dzieci dosładzają :
(( Polecam jogurt naturalny + Misiowy Sad, owoce ze słoiczka, lub starte. Są
tez jogurty w słoiczkach, a właściwie owoki z jogutrek (Gerber, jak dobrze
pamietam).

pozd. Ania
strasznie to długie
a pisał ktoś o tym ze tecudownie produkty spożywcze z zadziwiajaco długim terminem przydatmości do spozycia sa zwyczajnie napromieniowane? ja tam z geigerem po sklepie nie chodze, ale jak cos ma sie nie psuc przez dwa mies... a sama pamietam za kumuny joguty maialy termin przydatnosci 48 godz... to co. tak nam sie polepszylo, ze teraz sie nie psuje? aha, ponizej jakiejs tam dawki promieniowania nie ma obowiazku umieszczac info na opakowaniu, i, jeszcze, "byle " mleczarni w jakims tam np. kluczborku na pewno nie stac na takie akcje, jak wielkiego koncernu...a polepszacze, konserwanty i aromaty pochodza z tego samego źródła, bo w kraju jet tylko jedna firma która to robi, nawiasem mówiąc , to samo dla przem. kosmetycznego i spożywki...
kanna napisała:

> Lekko mnie przeraża to, co piszesz mama_kotula - Danonki to same konserwanty i
> MNóSTWO cukru, poczytaj sobie skład.
> Ale co kto lubi
Idąc dalej tym tropem, będziemy się zywić wodą mineralną i namoczoną pszenicą, którą sami wyhodujemy na balkonie, a jogurty i twarożki będziemy sporządzać z własnego pokarmu.
Pozdrawiam
Marta
na niektore schorzenia dziecka juz sie zaczyna pracowac w czasie ciazy. To ze
od razu nie wyrastaja 2 glowy o niczym nie swiadczy. W wieku dojrzalym moga
wyjsc np. problemy z nerkami( Moja siostra w wieku 19 lat ma kamienie- od
poczatku na krowim mleku byla chowana) lub rozne choroby zwiazane z serce, I to
nie bedzie od nadmiaru masla, jak probuja wmowic producenci margaryn, ale
wlasnie moze od zle diety w czasie dziecinstwa. Mam znajoma na ktorej mloda
matka eksperymentowala (kapusniak w wieku 1 m. zeby przyzwyczaic do roznych
smakow). W tej chwili w wieku 30 lat choruje na jakies reumatyczne schorzenia
stawow- jest prawie caly czas na srodkach przeciwbolowych. Rodzice nie zdaja
sprawy, ze konserwanty moga hamowac przyswajanie skladnikow odzywczych- np.
wapnia, ze spozywajac rozne produkty kumulujemy dzienne dawki roznych syfow.
Zycze wiecej wyobrazni. Nigdy nie uzywalam mleka modyfikowanego, kaszek
gotowych- dla mnie sa produkty przetworzone nie majace nic wspolnego z
jedzeniem. Maly przez 1,5 roku byl na piersi (z mlecznych rzeczy, bo normalne
jadl), potem mial wprowadzane powoli jogurty, a na koncu mleko. I nie
zauwazylam, zeby mial niedobory wapnia jak sugeruje reklama- wrecz przeciwnie.
Choroby znam tylko z opowiadan kolezanek- ostatni katar mnie trzymal przez
tydzien, dziecku minal sam po 1,5 dnia. Inna sprawa jest wygoda.
nie wiem czy tam sa konserwanty, przynajmniej nic nie pisze na opakowaniu, ale
wydaje mi sie, ze danonki maja znikome wartosci ozdywcze- zawieraja duzo
tluszczu i cukru.I to przede wszystkim jest szkodliwe. Druga sprawa-
wyksztalcanie nawykow. Mojemu dziecku nie dawalam nigdy slodzonych rzeczy-
teraz ma 2,5 roku i zje doslownie wszystko, bo jest przyzwyczajony do
urozmaiconych posilkow. Natomiast wiele mam, ktore faszerowalo dzieci slodkimi
deserkami, ma problem z jedzeniem- dzieci nie chca jesc nic innego tylko
wlasnie te slodkie przekaski. Zreszta dla mnie firma danone jest producentem
smieci do jedzenia. Nawet im krowy nie sa potrzebne do wyprodukowania
jogurtu )
piszesz ze danonki sa barwione, a czy np bakusie, ktorymi mamy sie tak
zachwycaja, a tez maja kolor np. czerwony, nie sa barwione? skad mam wiedziec
czy to prawdziwy kolor truskawek czy nie jakies kolorowe paskudztwo. na
opakowaniach nic nie pisze. jesli chodzi o to ze sa slodkie, fakt, ale
wszystkie serki maja slodki smak i jogurty smakowe, nie naturalne- tez sa
slodkie. jeszcze jedno : skoro moje dziecko nie je slodyczy wogole, to czy jak
zje danonka raz dziennie to czy to zaszkodzi. znam dzieci ktore zamiast
danonka, ktory jest niby trucizna dostaja ciastka - a w nich tez sa rozne
spulchniacze, konserwanty, batoniki, cukierki. nie wiem co lepsze - slodych
danonka czy taka cukierkowa? moja corka nie wypije jogurtu naturalnego, nawet
nie ma mowy, a przeciezjedzenie to ma byc taz przyjemnosc a nie przykry
obowiazek, mysle wiec ze skoro danonki sa dopuszczone do sprzedazy, polecane
przez instytut matki i dziecka to chyba mozna smialo dawac dzieciom. znam tez
mamy ktore swoim dzieciom juz jak skoncza rok podaja mleko takie normalne 2% od
krowy. a przeciez zaleca sie do 3 roku zycia podawac tylko mleko typu Junior.
mozna duzo pisac na temat co wolno a czego nie. kazdy zna swoje racje
Moja córeczka ma 2 latka i je średnio 2 danonki dziennie. Nic jej nie jest,
poza tym zjada je z smakiem, to dlaczego ma nie jeść? W chlebie też są
konserwanty.
P.S. Parówki też je od czasu do czasu, mimo iż naczytałam się na innych forach
co mamy o nich sądzą. Ale kiedyś w gazecie "Dziecko" pan doc. specjalista od
żywienia stwierdził, iż parówki dziecięce (np. Morlinki) można dawać dzieciom.
I polegam na tej opinii.
Pozdrawiam,
Jeszcze - unikamy potraw z puszek- tez zawieraja konserwanty, mniej niz w
opakowaniach foliowych, ale maja. Przy czym jak dodasz łyżeczke koncentratu, czy
czegos podobnego nic sie nie bedzie działo. Smietana tez nie ma rzadnej wartości
odzywczej dla dziecka , ale dla smaku u dziecka mozna podac, ja do mizerii np.
uzywam jogurtu naturalnego i wszedzie gdzie moge zastapic smietane to jest
jogurt, ale zupy z jogurtem sobie nie wyobrażam Poza tym korzystaj z dodatków
specjalnych do gazet dla rodziców - "Dziecko" itp. - tam sa przepisy i problem z
glowy B.
czy nie zawiera konserwantów to miałabym pewne wątpliwości, bo dlaczego
słoiczki mogą stać niektóte po 3 lata. Ja jak sobie zapasteryzuje swoje
przetwory to po roku już mają dziwny smak. Zresztą zauważcie np. na sloiczkach
hippa pisze. Nie zawiera konserwantów a przy tym jest gwiazdka, a odnośnik do
gwiazdki zgodnie z przepisami prawa. Czyli jednak zawiera jakieś tam
konserwanty, tylko może w małych ilościach takie jak są dopuszczalne. Ja tam
nie wirzę w te słoiki, owszem kupuję czasami z lenistwa jak mi się nie chce nic
robić , albo np tak jak teraz gdy nie ma tylu owoców.
domin19761 napisała: "na sloiczkach hippa pisze. Nie zawiera konserwantów a
przy tym jest gwiazdka, a odnośnik do gwiazdki zgodnie z przepisami prawa.
Czyli jednak zawiera jakieś tam konserwanty"
zrozumialam ten zapis w podobny sposob i wyslalam kiedys zapytanie w tej
sprawie do serwisu konsumenckiego Hipp, odpowiedziano mi, ze przepisy prawa nie
dopuszczaja uzywania zadnych konserwantow, barwnikow, aromatow itp w produktach
dla dzieci ( jest wtedy zapis na opakowaniu " srodek spozywczy specjalngo
przeznaczenia zywieniowego " ) i dania w sloiczkach, zgodnie z tym prawem NIE
zawieraja takich dodatkow chemicznych
hej, mam dziewczyny do Was pytanie, jak gotujecie te zupki lub warzywka to czy
dodajecie jakies przyprawy? a konkretnie czy gotujecie (szczególnie zupki)to na
kostkach/bulionach rosołowych?Tam są konserwanty i E..., ale ja szczerze mówiac
nie umiem ugotowac zupy bez tego i żeby miała jakiś smak. Na razie jeszcze
karmie tylko piersią (dopiero 7tyg. dzidziuś)ale moje gotowanie zawsze było
kiepskie i martwie się trochę co bedzie potem.
Pozdrawiam.
banan silnym alergenem??? nie banan tylko ewentualnie konserwanty w nim
zawarte. ale szkoły są różne. jak dziecku sie nic nie dzieje, to podawaj, banan
to samo zdrowie. na marginesie, faktem jest że normy w różnych krajach są
różne, u nas wyjątkowo konserwatywne ). w hiszpanii pierwszym posiłkiem dzicak
jest sok pomarańczowy, banan i ryba gotowana na parze- którą u nas sie poleca
wprowadzoić długo po 1 urodzinach
Jakie owoce dla roczniaka.
Jakie owoce dajecie roczniakom porą jesienno zimową? Mój mały je jabłka (
surowe i rozgotowane, brzoskwinie i morele ze słoiczków, czasem odrobinkę
banana, powidła śliwkowe i to wszystko. Co jeszcze mogę mu dać? Jakoś brakuje
mi inwencji. Cytrusy raczej odpadają ze wzgledu na konserwanty wiec
pozostaje....niewiele.
Napisze tak:
tuńczyk z puszki czy ryby wedzone dobre są od 3rż., ale jesli to bedzie
odrobina, czasem to nic sie nie stanie. To samo tyczy majonezu czy keczupu ( ten
ostatni zawiera związki antyrakotwórcze których nie maja nawet pomidory i
dlatego polecany jest w małej ilości, podobnie jak ser zółty- ma konserwanty,
ale ze względu na ogrona ilośc wapnia w 1 plasterku jest polecany zwłaszca jak
są po 12mz problemy z piciem mleka). Mam toche przepisów i jadłospisów dla
dzieci w 2rż i tam jest np. pasta z tuńczyka czy wedzonej ryby z serkiem białym,
szczypiorkiem i koperkiem na kanapke lub sałatka jarzynowa jako propozycja na II
śniadanie w ilości - 1łyżka i z tym akurat się zgodze, nie sa to jakieś duże
ilości i krzywdy nie zrobisz. Tuńczyka czy wedzonej ryby do pasty czy sałatki
tez nie dajesz w ilości cała puszka , a 1-2 łyżeczki i nie jada się tego na
codzień. Przy czym majonezu własnej roboty z surowym żółtkiem nie polecam. Za to
polecam zdrowy rozsądek, Beata
Witam.Cóż, przestudiowałam dokładnie etykietkę i hm... jeżeli witaminę c uważasz
za kwasek cytrynowy to się zgodzę. Jednakże w witaminkach które dostają nasze
dzieci też jest witamina c. Jeśli chodzi o "konserwanty" to nie ty jedna masz
wątpliwości. Ale produkty "specjalnego przeznaczenia" w naszym przypadku dla
maluchów są "produkowane" tak jak nasze domowe przetwory. Czy jakieś dżemiki
psują się po pół roku? Nie - chyba,że źle zamknięte. Co nie znaczy, że są
zjadliwe bezterminowo. Ale jet to temat rzeka i nie będziemy się chyba spierały
kto ma rację. Pozdrawiam )
Dziewczyny- pracowałam w 2 firmach wędliniarskich (dużych, nazwy nie
przytaczam) jako przedstawiciel handlowy ale musiałam zapoznać się z
recepturami wszystkich wyrobów: Jezusieńku, jak się dowiedziałam jak się robi
parówki, to od tej pory do ust nie biorę.Innych wędlin też unikam, jeżeli już
to sama piekę mięsko A parówki? Tu nie chodzi o legendy z papierem toaletowym
jako składnikiem Najgorszej klasy mięso,skórki itp, emulgatory, zagęszczacze-
takie różne proszki co pod wpływem wody tworzą galaretkę, konserwanty,
barwniki, benzoesan sodu, woda, a raczej solanka...brr!Dosłownie syyff!
Przepraszam, jeśli kogoś uraziłam, ale siedziałam w tej branży ponad 2 lata i
niejedno widziałam ((
Dwóch lat jeszcze nie ma ale oprócz jajek (jajecznica, omlet - nie przepada, w
formie past do pieczywa) jada twarożki w różnej postaci (pasty z owocami,
szczypiorkiem, samą śmietanką lub jogurtem itp), jogurty naturalne lub z
domieszką owoców, ser żółty, konfitury, pieczywo, pomidory (jako dodatek) lub w
Caprese, naleśniki przygotowane dzień wcześniej i podgrzane w piekarniku, raz w
miesiącu u babci parówki, które bardzo lubi ale mnie one nieco przerażają (a
raczej konserwanty i barwniki w nich zawarte). Z reguły jest tak, że je
wszystkiego po trochu ponieważ tatuś śniadanka szykuje zwykle urozmaicone
Weź udziec z w miarę młodego indyka, wyjmij kość, natrzyj solą i pieprzem (nie
za dużo), możesz też wegetą ale ja nie daję ponieważ zawiera konserwanty.
Zostaw na około godzinę. Potem zasznuruj dosyć mocno gazą (żeby się nie
rozlatywało w krojeniu). Obzmaż na oleju - nie za długo, tak około 2-3 min
jedna strona. Potem przełóż do naczynia, w którym będziesz piec, możesz obłożyć
pokrojoną w plastry marchewką, posyp trochę estragonem, pieprzem cayenne
odrobinę ale mało bo jest bardzo ostry, skrop troszkę sokiem z cytryny i polej
roztopionym masłem - ok 1/3 kostki. Jeżeli dziciątko nie może nabiału to bez
masła. Wstaw do piekarnika i piecz przez 1,5 godz. w 170-180 stopniach ale
najlepiej na wyczucie do miękkości. Tylko nie za długo ponieważ wtedy mięsko
będzie za suche. Upieczesz raz, drugi i już będziesz wiedziała. Może byc na
kanapki, doskonałe tez jako mięsko obiadowe do ziemniaków i warzywka jakiego.

Życzę smacznego!
Wszytsko co my tylko w odmianie lekkostrawnej, czyli mało smazonego( 60%
spalonego tłuszczu z patelni wchłania sie do potrawy, którą jemy, powstają w
wyniku spalania tłuszczu wolne rodniki odpow. za nowotwory min., jak samażysz
juz cos dla malucha to na oliwie z oliwek i nie częście jak 1-2x w tyg. ),
zakazane są produkty wędzone( subst. rakotwórcze z dymu), zaw. ocet, wysoko
przetworzone zaw. konserwanty( E róznego rodzaju, benzoesan sodu, potasu itp,
sztucznie barwione), zupy i sosy torebkowe, grzyby do 3rz nie podajemy wyj.
pieczarki. Proponuj kilka rzeczy i niech dzioecko wybierze. Kukurydza w kolbach
jest ok, zemniaki smazone też, ale nei codziennie i zalezy naczym samazysz- to
jest ciezkostrawne, zafundowac mozna dziecku otyłośc i kamice woreczka
zółciowego we wczesnym wieku. Beata
Z tego co wiem, to jeśli maluch oczywiście nie jest uczulony na białka mleka krowiego, to jogurt i kefir naturalny można podawać już w 6 miesiącu najlepiej zmiksowany ze świeżymi owocami (lub jeśli nie ma sezonu: mrożonymi lub domowymi przetworami). Natomiast twarożek, żółty ser i inne przetwory mleczne można zacząć podawać w 10-tym miesiącu (do niektórych z nich dodawaj owoce, by trochę urozmaicić smak). Słodkie mleko krowie najlepiej podawać jak najpóźniej, po ukończeniu 2-go a nawet 3-go roku życia, do tego czasu używać należy odpowiednio modyfikowanego mleka przeznaczonego dla małych dzieci. Powinno się unikać podawania maluchom przesłodzonych i zawierających różne niepożądane i szkodliwe dodatki (barwniki, aromaty, konserwanty itp.) jogurtów, serków itp.
Pozdrówki
To ja pisałam, że kaszki to sama chemia. Miałam dokładnie na myśli dodawane do
nich witaminy oraz tzw. substancje wzbogacające. Przecież sztuczne witaminy nie
są tak samo dobrze przyswajane jak naturalne. A te substancje wzbogacające to
najprawdopodobniej aromaty identyczne z naturalnymi. Fajnie brzmi nieprawdaż?
Te kaszki to po prostu puste kalorie, zapychacze. I co z tego że coś ma atest?
Nie znaczy to, że jest to naturalne.
Dużo zdrowiej ugotować prawdziwą kaszę jak najmniej przetworzoną i dodać do
niej surowe lub gotowane owoce. Na pewno zdrowiej.
Poza tym proszę mi powiedzieć skoro to takie zdrowe to dlaczego moje dziecko
uczulone na konserwanty po spożyciu jednorazowo takiej kaszki było całe zsypane
czerwonymi krostkami?
Pozdrawiam
Magduniar3
Moje dziecko jest uczulone na mleko, jajka, dodatki spożywcze, barwniki,
konserwanty, pomidory, selery oraz nie może jeść rosołu, wołowiny, cielęciny.
A ta kaszka to była ryżowa bezmleczna o smaku jabłkowym. Sama ryżowa czy
kukurydziana mu nie szkodzi. Więc co w tej ryżowej o smaku jabłkowym mu
zaszkodziło? Z pewnością owe aromaty naturalne z identycznymi, czy czymś takim
a to przecież chemia.
Na szczęście znalazłam piekarnię, w któej nie dodają tych świństw, bo nic mi
się po tym nie dzieje. No właśnie ja wciąż jem kluski, kopytka, pierogi ruskie,
bo z mięsem nienawidzę i już nie mogę na to wszystko patrzeć, a ta dieta trwa
dopiero dwa miesiące. Więc co będzie za następne dwa??

Alergia jest na wszelkie konserwanty i barwniki, do tej diety powinnam włączać
następne produkty, ale nic nie mogę wprowadzić, bo po wszystkim puchnę Nawet
na tej diecie mam tą okropną pokrzywkę
Konserwanty!!!
Cześć dziewczyny.
Jestem przeciwniczką konserwantów i staram się ich unikać ale czasem mam
wrażenie że się nie da. Np. kiełbaski które kupuję dla mojego 2,5 latka,
przeważnie z Morlin. Kupuję takie na wagę a nie paczkowane, bo w tych
paczkowanych są konserwanty. Ale ostatnio do mnie dotarło, jaką ja mam
pewność że te na wagę nie mają konserwantów? Na pewno były w jakimś
opakowaniu zbiorczym i też miały konserwant. Czy to moja fobia? Czy też
zwracacie na to uwagę.

Małgoś, Mateusz i 11tc.
jedzenie w słoiczkach
czasem nie mam możliwości przygotować samodzielnie posiłku dla dziecka
zdecydowałam się kilkakrotnie na kupno i podanie zupki lub obiadku ze słoiczka

nie wiem, jakie są w nich trucizny i jak silne konserwanty, ale nawet
przereklamowany vanish nie ruszy plam, jakie po nich pozostają na dziecięcych
ubrankach

znacie jakieś sposoby na ruszenie tego badziewa?
napisało mi się trucizna chyba tak z rozpędu..
ale fakt faktem, że jak słoiczek przygotuję w kąpieli wodnej (czyli wg przepisu
na słoiczku), dziecko kupka mi na zielono...
jedzonko podgrzewam w garnczku na gazie...
też od razu piorę ręcznie wszystkie plamy, ale i tak to mało pomaga...
większość ubranek jest niedoodeprania...
a marchewka w czystej formie nie brudzi... pod warunkiem, że się ją
przygotowuje samodzielnie... bo w słoiczkach muszą być konserwanty... jakby ich
nie było, trzeba by było skonsumować produkt w 48godzin od jego produkcji,
czyli zanim... dojedzie do punktu sprzedaży detalicznej...

pozdrawiam wszystkie mamy

>