Szukaj:Słowo(a): Konrad Wallenrod książka
hej! to w miarę prosty i przyjemny temat przynajmniej ja początkowo do czegoś
podobnego sie przymierzalam ale potem wybrałam inny temat. proponuje poczytać
ksiązki: "Konrad Wallenrod" Mickiewicza, "Gloria victis" Orzeszkowej
i "Kolumbowie rocznik 20" Bratnego i do tych 3 lektur krótko mozna skomentować:
opisane sa w nich losy ludzi, których historia zniszczyła, albo którym historia
zniszczyła zycie. z drugiej strony sa tez postacie, na których historia miala
pozytywny wpływ i tutaj proponuje : Pana Tadeusza- a konkretnie postać Jacka
Soplicy, "Dżuma" Camusa i postać Ramberta...mozna tez w swojej pracy podac np.
teze, ze człowiek kształtuje historie i ma na nia decydujacy wpływ i tutaj
mozna powołać sie na chociażby Stalina czy Hitlera...to tylko propozycje ale
moze coś rozjasnią i moja dobra rada nie powołuj sie na zbyt wiele ksiązek bo w
15 minut nie zdążysz wszystkiego omówić ( wiem to na własnym przykładzie) 3, 4
ksiązki w zupełności wystarcza :) powodzenia
Ach, Mickiewicz... moja miłość dozgonna :)))
Jak dla mnie jest on absolutnie nieprześcigniony... pamiętam, że też mnie
zachwycił wstęp do "Grażyny", kiedy czytałam ja po raz pierwszy, no a poza tym
to wszystko uwielbiam. "Dziady" chyba sa u mnie na pierwszym miejscu, chociaż w
zasadzie bardzo trudno tu ustalac jakąkolwiek hierarchię :) Ale jest coś
naprawdę niezwykłego w jego (Mickiewicza) pisaniu - bardzo mocne to jest i
chwytające za serce i w ogóle...ech... :)
Albo taki sonet "Do Niemna" (uwielbiam!!!)... albo liryki lozańskie... albo "Do
Matki Polki"... albo "Do M***"... mogłabym wymieniać w nieskończoność.
Doprawdy miłość moja wieczną jest, choć nieodwzajemnioną ;)))
Kiedyś na lektoracie z angielskiego babka pytała nas, o ulubione książki -
powiedziałam że jedną z moich ulubionych są "Dziady" - kobitkę strasznie to
rozśmieszyło i powiedziała mi, że to dewiacja :P hehe...
A jak spiżowo brzmi ballada "Alpuhara" z "Konrada Wallenroda"? Cudo.

A Słowackiego jakoś mniej lubię, chociaż też pewną sympatią go darzę. Trochę
zbyt ulotny i srebrzysto-niecielesny jest dla mnie :)

Pozdrawiam - miło że wśród forumowiczów jest więcej takich jak ja dewiantów :)))
Dużo książek na zamianę
Mam dużo książek na zamianę.
Oto moja lista
1.Jadwiga Courtis-Mahler- 20 książek
2.Friede Birkner-11 ksiązek
Dla zainteresowanych prześlę tytuły.
3.Judith Lennox-Trzy przyjaciółki
4.Mini Encyklopedia-Język ciała;Naturalne sposoby leczenia;Znaki zodiaku.
5.Akademia pana Kleksa-Jan Brzechwa
6.Dobra Pani-Eliza Orzeszkowa
7.Falbanki-Krystyna Siesicka
8.Podreczny słownik haseł do krzyzówek.
9.Kieszonkowa encyklopedia dla krzyzówkowiczów.
10.Koniec wakacji-Janusz Domagalik
11.Dywizjon 303-Arkady Fiedler
12.Konrad Wallenrod-Adam Mickiewicz
13.Wesele-Stanisław Wyspiański
Zainteresowane osoby proszę o pisanie na adres gazetowy.
Postawy prometejskie w ....
Witam, mam taki temat (nie wiem czy ciekawy ale taki sobie wybrałem) mianowicie:

Postawy prometejskie w literaturze. Omów problem na wybranych przykładach.

I teraz mam takie pytanie. Chce wybrać do tego następujące książki:
- III cz. Dziadów (postawa Kordiana),
- Ludzie bezdomni (Tomasz Judym).

Co do tych 2 jestem pewien w 100%-tach, ale to za mało. Jakie jeszcze
polecacie mi lektury, bądź książki gdzie występują w/w postawy. Czytałem też w
necie że Antygona i Konrad Wallenrod ale co do tej 1 nie jestem pewien.

Z góry dzięki za odp.
literatura przedmiotu
witam,
może ktoś mi zaproponować jakąś ciekawą literaturę przedmiotu do tematu:
'konsekwencje wyboru zła, dokonaj wiwisekcji wybranych bohaterów literackich'
moje książki to konrad wallenrod, król edyp, granica i bibia (chodzi o
przypowieść o adamie i ewie)
proszę najlepiej o artykuły, nazwy i autorów.
Literackie opisy pisania listu miłosnego ?
Witam!

Moze nie za bardzo to do matury ale do klasy licealnej.
Poszukuje tego co w temacie. Musze znalesc cos takiego jak np. scena pisania
listu milosnego w "slubach panienskich" przez Gustawa i Aniele. Potrzebuje
rowniez porownania tejze sceny z inna o podobnym temacie (podobienstwa,
roznice; czy mozna mowic o schemacie pisania takiego listu).

Czy jest taki opis w ktorejs z ksiazek, ktore wymienie( za duzo zeby czytac na
szybko:/) ?

cierpienie mlodego wertera, kordian, konrad wallenrod, pan tadeusz, nie boska
komedia, ojciec goriot, szkice weglem, nad niemnem, gloria victis,
milosierdzie gminy, lalka.

Ma ktos jakies pomysly? Ja niestety nie potrafie nic znalezc, moze zle szukam
... Pomozcie
Męczennicy, prorocy, karierowicze, kanalie, błazny
Oto mój temat "Męczennicy, prorocy, karierowicze, kanalie, błazny -przedstaw i
omów różne postawy ludzkie w wybranych utworach literackich XIX i XX wieku"

Jak moge napisać to tego plan ramowy ??
Prosił bym o jakieś przykłady
Podczas pisania pracy użyłem takich książek

1. Lalka
2. Pan Tadeusz.
3. Konrad Wallenrod
4. Wesele
5. Dziady część III.
Lektury szkolne
Przerabiam właśnie z polaka romantyzm. Muszę przyznać, że najciekawsze
lektury tej epoki są napisane przez Polaków ("Dziady" cz. II i IV, "Konrad
Wallenrod"), jakoś nie pasują mi inne książki ("Giaur", "Cierpienia młodego
Wertera"). Chociaż muszę przyznać, iż fragmenty "Fausta" były fajne. To na
razie tyle. Wkrótce "Kordian" i "Dziady" cz. III. :)
A tak w ogóle, to w liceum jest wiele świetnych lektur, ale większość z nich
traci na swojej renomie, bo jest... lekturą. Rewelacyjne książki to także
(np): "Chłopi", "Potop", "Ferdydurke", "Konrad Wallenrod", "Dziady" (ale tylko
część II), "Lord Jim", "Ojciec Goriot", "Opowiadania" Borowskiego, "Cierpienia
młodego Wertera", "Monachomachia", "Proces" -no i wiele, wiele innych.
Tragiczne lektury -prawie całe średniowiecze i większość Mickiewicza. Prawie
cała literatura powojenna. No i Witkacy z Żeromskim i Nałkowską.
najlepsze:ferdydurke, sklepy cynamonowe, zbrodnia i kara, tango(genialne!!!),
dziady-ale tylko wielka improwizacja,

najpaskudniejsze...zdecydowanie nad niemnem-ta justyna, którą mogiła zmieniła,
jan-wieeelki patriota , takie schematyczne, sielsko, wiejsko..:)....oczywiście
desperat konrad wallenrod i jego zamurowana aldona..., wszystkie lektury
tasiemce typu potop, inne wielce patriotyczne...poza tym nie przypadł mi do
gustu egoista judym...niby bojownik w słusznej sprawie, ale jaki egocentryk...
aha-i oczywiście powiastki oświeceniowe
cała reszta jakoś nie wywołała u mnie takiego wstrząsu...
pozdrawiam......na szczęście są jeszcze inne książki poza lekturami:)))
małe sprostowanie
Konrad Wallenrod został przedstawiony jako jednostka zmuszona do przyjęcia
postawy dwulicowości, bowiem mottem utworu poeta uczynił słowa z książki N.
Machiavellego "Książę":

"Macie bowiem wiedzieć, że są dwa sposoby walczenia – trzeba być lisem i lwem".
tak więc jest przebiegły jak lis i odważny jak lew.
Maria Janion (ur. 24 grudnia 1926 w Mońkach) - uczona polska, historyk
literatury, krytyk literacki, profesor IBL PAN. Feministka.

Pracuje w Instytucie Badań Literackich PAN. Zajmuje się przede wszystkim
romantyzmem i jego dziedzictwem w kulturze współczesnej. Jest członkiem
Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Opublikowała m.in.:

* Gorączka romantyczna,
* Odnawianie znaczeń,
* Życie pośmiertne Konrada Wallenroda,
* Wobec zła,
* Żyjąc tracimy życie,
* Kobiety i duch inności,
* Do Europy - tak, ale razem z naszymi umarłymi,
* Romantyzm, rewolucja, marksizm,
* Projekt krytyki fantazmatycznej,
* Romantyzm i egzystencja,
* Romantyzm i historia (wspólnie z Marią Żmigrodzką).

Jest również autorką książki pt. "Wampir. Biografia symboliczna", w której
śledzi i analizuje różne aspekty wampiryzmu towarzyszące kulturze i literaturze
w XIX i XX wieku. Należy do PAU i PAN. Promotorka Kazimiery Szczuki, głosi
poglądy radykalne i wybitnie lewicowe. Podpisała list solidarności z Orianą
Fallaci po pozwaniu tej ostatniej do sądu pod zarzutem obrazy islamu.

Jest członkiem Towarzystwa Naukowego Warszawskiego.

30 czerwca 1994 Uniwersytet Gdański przyznał jej tytuł doktora honoris causa.

Według Marii Janion "każdy ma swoją jedyną melodię istnienia", a "żyjąc tracimy
życie".
oj, to malo slyszalas i widzialas; bylo to bodaj w 1992 albo w 1993 roku
(dokladnie nie pamietam); michnik przyjechal do Paryza, zeby wspolnie z
Jaruzelskim promowac ksiazke tego ostatniego; na konferencji prasowej -
zalatwilem sobie wejsciowke - zaczal bronic jaruzela i jego decyzji o
wprowadzeniu stanu wojennego; zaczalem - a bylem z tylu (wiec moze nie
uslyszal) - krzyczec po francusku: putain (ku..arz) i cochon (swinia), i zaraz
paru panow mnie wyprowadzilo z sali; na drugi dzien Polak - emigrant - napisal
w "Le Parisien": Jaruzelski, Petain stanu wojennego; Michnik i Jaruzel
zaprotestowali; Michnik oswiadczyl, ze Jaruzel to nie Petain, tylko Konrad
Wallenrod; nie bron, prosze, Michnika; zeswinil sie kompletnie; i nie wierze,
ze sie zmienil

woda.woda napisała:

> Moim zdaniem Michnik cały czas mówi jasno, za czym jest: za wolnością i
> demokracją: czyli za dopuszczeniem do żyia publicznego wszystkich. Zawsze
mówi
> też, że jeśli ktoś popełnił przestepstwo, nalezy go postawic przed sądem i
> sprawiedliwie ukarać.
>
> Ma prawo miec poglądy, jakie ma: wiadomo, że jest wrogiem nacjonalizmu i
> ksenofobii.
>
> Nigdy nie słyszałam ani nie czytałam, że pochwala stan wojenny.
>
> Nigdy nie mówił inaczej, choc czasem ponoszą go emocje - jak Ciebie :)
> "Sto lat samotności"

Powiem szczrze, że jest to książka jedna z najlepszych jakie w życiu
przeczytałem... stawianie jej obok "Konrada Wallenroda" jest dla mnie
tragedią... pomimo tego, że ludzie różnią się pięknie i uważam że każdy ma
prawo do własnych poglądów to tej zniewagi nie przełknę.

Yo-anno wciągam cię na listę moich śmiertelnych wrogów!
Niestety moja lista jest długa... zapewne zbyt długa :) Na szczęście poza szkołą
czytałem bardzo dużo innych książek więc kompletnym tłukiem nie jestem...

jedziemy:

- Król Maciuś Pierwszy (co za kupa!)
- Syzyfowe Prace
- Cierpienia Młodego Wertera
- Dziady III
- Zbrodnia i Kara (wiem i wstydzę się)
- Ojciec Goriot
- Lord Jim
- Konrad Wallenrod (no sorry, ale nie dałem rady)
- Lalka (do połowy dotarłem)
- Nad Niemnem
- Chłopi
- Granica
- Ferdydurke (zamierzam przeczytać, jak najszybciej)
- Kamienie na szaniec

i pewnie jeszcze sporo...
hej
Sa dwa tematy pracy mi jest to obojetne na ktory
Ma byc to na 2-3 strony zeszytu..wiec nie duzo.
oto tematy:
1) A.Mickiewicz po latach powiedzial o Konradzie Wallenrodzie : "w swoim czasie
byla to rzeczywiscie dosc wazna broszura o sprawach biezacych, dzisiaj nie
przywiazuje juz do niej wcale wyzszej wartosci." Czy zgadzasz sie z ta
opinia ???

2) Poezja jako nosnik pamieci w Konradzie wallenrodzie
- Gdzie po raz pierwszy wystepuje motyw pamieci, czego dotyczy, o czym swiadczy
jego umiejscowinie ( jest to we wstepie ksiazki)
-w jakim stopniu pamiec bohatera zalezy od niego samego? (rozmowa z pustelnica)
-Czego bohater nie chciaby pamietac? Dlaczego?
-Na czym polega cierpienie, ktore zadaje mu pamiec ?
-Czy zachowana pamiec jest przeklenstwem, czy tez jedynym ratunkiem przed
przejmijaniem?
-Na czym polega zwiazek poezji z pamiecia? ( jest w piesni wajdeloty)
-Jaka funkcje spelnia poezja jakos nosnik pamieci w utworze ?
W tym temacie trzeba odpowiedziec na te te myslniki, niekoniecznie wszystkie ze
dwa najtrudniejsze dla kogos mozna opuscic
Ja w przeciwienstwie do wiekszosci tutaj wpisujacych sie bardzo lubilam zawsze
romantyzm. Nie jestem w ogole romantyczna, ale jakos literatura tamtych czasow
do mnie przemawiala. Wertera przeczytalam z wlasnej woli. Mickiewicza uwazam za
bardzo "zmyslnego", rzadko kto potrafil wymyslic taka fabule, umiescic w niej
wiele przeslan itd. Szczegolnie lubie Dziady, Konrada Wallenroda i Sonety
krymskie. Pan Tadeusz troche mniej mi sie podobal. Przyznam, ze czytanie Ody do
mlodosci i Romantycznosci wywolalo we mnie poruszenie, a zbytnio wrazliwa na
literature nie jestem, biorac pod uwage moj umysl scisly. Z epok oprocz
romantyzmu bardzo lubilam tez oswiecenie, powiastki filozoficzne Woltera itp. Z
kolei Sienkiewicz - nie do przejscia. W pustyni i w puszczy, Krzyzakow i Quo
Vadis jakos zmusilam, ale Potop niestety sobie odpuscilam, bo dzialal na mnie
lepiej, niz srodki nasenne :) Maly Ksiaze mi sie nie podobal, wydaje mi sie zbyt
przereklamowany, ale to moje zdanie. Jezeli chodzi o Zeromskiego, Silaczka byla
beznadziejna, ale Syzyfowe Prace czytalam kilka razy, dla wlasnej przyjemnosci.
Z ksiazek, ktore kiedys byly lekturami, ale teraz juz nie, uwielbiam Martina
Edena i jest to chyba najczesciej czytana przeze mnie ksiazka, taka moja mala
"Biblia", mimo nieszczesliwego zakonczenia :)
ja kiedyś zrobiłam "przekręt"
znalazlam w bibliotece ksiazke ktorej wieki szukałam
pozyczylam ale wczesniej zapytalam czy jest "popularna"
"a gdziezby, mamy ja kilka lat a moze z 2 odoby pozyczyly, zreszta moge
sprawdzic"-powiedziala bibliotekarka
"tak-dokładnie 3 osoby"

pozyczylam
po kilku tyg. zglosilam zagubiebie

dogadalam sie z babeczka
dalam w zamian "qou vadis" i "konrada wallenroda" i chyba cos jeszcze...
babeczka ucieszona( to byla biblioteka szkolna)

a ja -tym bardziej:)
Bibliografia na maturę ustną z polskiego
Cześć

Muszę napisać bibliografię na temat " 'jam jest posąg człowieka na posągu
świata". (J.Słowacki "Kordian"). Marzenia bohaterów literackich dotyczące
wielkości i wyjątkowości. Zaprezentuj postawy wybranych postaci epoki
romantyzmu lub Młodej Polski "

Problem w tym, ze mam na razie tylko 2 książki - Konrad Wallenrod i Kordian z
Dziadów.
Mógłby ktoś napisać mi jeszcze kilka przykładów do tego tematu ?

z góry dzięki
Samotnosc Czlowieka..na przykladach literackich
Prosze o opinie, spostrzezenia wszystkich tych którzy mają ten temat:D

-Podawajcie przykłady(ksiazek i bohaterów) na których opiera sie wasza praca
-pytania jakie zadała wam komisja
-końcowe wnioski na podsumowanie calej wypowiedzi

Moja praca: 1) "Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu" postac Hioba
2)"Antygona" 3)"Cierpienia młodego Wertera" 4)"Konrad Wallenrod"

Drodzy maturzysci pomóżmy sobie!! Pozdrawiam;]
GuruBalcerowicza, Sachs konsekwentnym bolszewikiem
blust napisał:

> Sachs przestal byc dogmatykiem neoliberalizmu ... bo w
przeciwienstwie do Gadomskiego czyta ksiazki i jezdzi po swiecie.
M: kompletnie nie rozumiesz celow czerwoych "lyberalow". Sachs
doradzal Blacerowiczowi jak zniszczyc gospodarke nowo pwstalej
Polski a nasz Konrad Wallenrod bolszewi spelnil wymaganiach
czerwonych elit. W rezultacie wypelniania przez profesora marksizmu
i leninizmu, tow. Balcerowicza wskazan Sachsa czesc Polacy zaczelo
nawet milo wspominac okupacje sowiecka w PRL.
Obecne ratowanie socjalistycznych despotow w Afryce calkowicie
pokrywa sie z filozofia Kosmopolistycznych zamordystow jak George
Soros czy Jeffrey Sachs i ich wysilkami by zniszczyc po upadku
komuny odbudowe suwerennej Polski.
kongreszydowski napisał:

> I nastapil paranoidalny kociokwik polskich antysemitow wychowanych na
> lekturze Konrada Wallenroda, piora Zyda Adama Mickiewicza.

za ile ta książka?i czemu tak drogo??kongreszydowski-wy to na wszystkim
zarobicie[patrz-Larry Silverstein]
prezentacja: Bohater samobójca.... mam pytanie....
dokładnie temat który wybrałam na ustną brzmi:
"bohater samobójca w literaturze. Ukaz rozne przyczyny i rodzaje samobojstw w
poznanych utworach"
Wydawało mi sie, ze ten temat jest prosty, a tymczaswem od mojej polonistki
usłyszałam, że jest b. trudny i wymagający.... Tez tak uważacie?
Hymmmm....mozecie mi wiec doradzic jakies ksiązki?
sama mam zamiar przejrzeć "cierpienia młodego wertera", "konrada Wallenroda",
"Nie-boską komedię", "Ludzi bezdomnych"
ale chciałabym tez wzbogacic swoja pracę lekturą nadobowiazkową ale nie mam
pomysłu....
nikodem123 napisał:

> Miłość Michnika do Jaruzelskiego? Jeszcze bardziej kuriozalne: miłość do
Urbana
> ?
>
> Skąd o tym wszystkim się do wiedziałeś, że Michnik kocha ich obu? Podaj choć
> fragment z wypowiedzi Michnika.
>
stad, ze michnika zlapaly media, jak wychodzil of "zakrapianej" imprezy od
urbana. zraszta urban sam sie tym chwalil. poza tym bylem we francji - bodaj
rok 1993 albo i 1994 -, w samym paryzu, kiedy michnik prezentowal ksiazke
jaruzela, i go (w telewizji) wysciskal, oznajmiajac, ze to nowy polski konrad
wallenrod. krotko po tym - w wywiadzie w gw - okreslil chamskiego i wrednego
zbrodniarza kiszczaka - "czlowiekiem honoru". potrzebujesz wiecej "faktow" a
to, ze maleszka, cham i konfident ub, ktory zniszczyl zycie (takze i
konkretnie: ubecja zabila Staszka Pyjasa), dalej w gw pracuje? to tez zaden
dowod? co ciekawe: wtedy w Paryzu Michnik sie "wkur...", kiedy francuski
dziennikarz nazwal jaruzela poskim "Petainem"
Kolejny gorący dzień w Sejmie - relacja na żywo
zastanawiam się nad jednym faktem historycznym. W latach
pęćdziesiątych ubiegłego wieku uciekł z Polski wysoki funkcjonariusz
Ministerstwa Bezpieczeństwa płk. Józef Światło. Będąc już w USA
wydał książkę "Za kulisami bezpieki i partii" (wydana róznież w
tłumaczeniu polskim). Reakcja ówczesnych władz komunistycznych była
równie histeryczna jak dzisiejszych na "rewelacje Kaczmarka" -
leciały inwektywy "kłamca, zdrajca". Nikt natomiast z ówczesnej
tzw. "czarnej reakcji" nie kwestionował wiarygodności jego
opowieści, składanej bądź w formie wywiadów prowadzonych przez
Sekcję Polska Radia Wolna Europa, bądź w formie cytowanej książki.
Nikt nie podnosił, że uczestnictwo jego w aparacie przemocy podważa
wiarygodność informacji. Sam zbyt dokładnie czasów tych nie
pamiętam, ale prowadzone obecnie rozmowy z osobami starszymi ode
mnie świadczą, że był on postrzegany bardziej w roli Konrada
Wallenroda niż w kategoriach zdrajcy i kłamcy. Dziś mamy ponoć
demokratyczne rządy i... powtórkę z rozrywki. Ja osobiście widzę
Kaczmarka jako bandziora, niewygodnego świadka, który mając
niewygodną dla innych wiedzę boi się o własne życie i jako jedyną
formę obrony przyjął "sypanie", gdyż taka wiedza upubliczniona w
pewnym sensie go chroni. To jednak nie do końca a może i wogóle nie
dezawuuje jej treści, tylko wymaga weryfikacji, głównie pod katem na
ile pragnie on "wybielić" swoją osobę.
No wlasnie. Obstawiam, ze - poniewaz mlodzi kupuja jego ksiazki to
paradoksalnie jeszcze wzrosna naklady jego ksiazek.

Tytul nastepnej ksiazki np. "Bylem agentem" albo "Ja, Konrad Wallenrod"

ps. i ten facet zachecal z ekranu telewizora Polakow do glosowania za
wstapieniem Polski do UE... Ponury hihot historii.
Fajny temat :)
Sama chcę wrócić do czytania, chociaż nie mogę powiedzieć żebym się ostatnimi
czasy objała, bo jestem świeżo po maturze i muszę przyznać, że przez całe 3 lata
liceum czytałam wszystkie lektury (wyjątki: Konrad Wallenrod - nie wytrzymałam
do końca; Potop - wypadłam po kilku pierwszych rozdziałach :))

Zdecydowanie polecam czytać lektury, bo większość z nich jest naprawdę ciekawa,
a poza tym myślę, że warto znać kanon ... hmmm no i jakoś tak mi łyso na myśl,
że można nie czytać lektur obowiązkowych, ale może to wynik tego, że miałam
naprawę świetną polonistkę (klasa mat-inf, a siedzieliśmy nad polskim tyle samo
czasu, albo więcej niż nad matmą ;))

Teraz przede mną najdłuższe "szkolne" wakacje w życiu i mam zamiar je
wykorzystać właśnie na czytanie "rekreacyjne" - od kilku dni się zastanawiałam
po co sięgnąć najpierw i mogę powiedzieć, że temat spadł mi jak z nieba :)

Na pewno skorzystam z podawanych tutaj pozycji, ale i sama popytałam -> polecono
mi "Cień wiatru" Zafon'a, Madeline Brent "Ostatnia z rodu Chiavellich" i Anne
Rivers Siddons "Zdarzyło się pewnego lata"
- o tej pierwszej książce coś już poczytałam i myślę, że siegnę z ciekawości,
ale o dwóch pozostałych nie wiem za wiele - może Wy macie coś do powiedzenia na
ich temat?

pozdrawiam
mangax
___________

forum: Grupa TrzymającaWładzę - jeśli uważasz, że się nadajesz ... próbuj ;>
mam problem, oddalam bibliografie ale polonistak przyczepila sie do literatury
przedmiotu. moje ksiazki wykorzystane w p[rezentacji to :
konrad wallenrod
pan tadeusz
nad niemnem
lalka
popiol i diament

i tu mam prosbe czy znacie moze jakies opracowania tych lektur i podac wpis do
bibliogeafi z tych ksiazek?
Pomnik walczących o polskość Warmii i Mazur? Ktoś się naczytał komunistycznych
książek i gada takie głupoty. Tu nie było żadnej Polski (przejściowe dzieje ok.
300 lat). Tu nie było żadnych Niemiec (przejściowe dzieje ok. 300 lat). Te
ziemie najdłużej były Prusów (1800 lat - od V w.p.n.e. do 1300 r.). Policzcie
sobie. Nawet Mazurzy, co zapisał Kętrzyński w swych książkach, nie przyznawali
się do swych Polskich korzeni (ani do Niemieckich) - nazywali się prusakami lub
tutejszymi. Po wojnie wygnani na równi z Niemcami.

Pomnik Piłsudskiemu można postawić (w końcu podobno z dziadów Jaćwięgów, a i
wielce zasłużony człowiek), można też postawić pomnik HERKUSOWI MONTE. Człowiek-
rycerz, Prus walczący z Krzyżakami o wolność swej ojczyzny. Podobny pomnik jest
na Litwie. Na podstawie jego życia Mickiewicz napisał przecież Konrada
Wallenroda. A Mickiewicz to wieszcz, jakby nie patrzeć.

Należy wciąż pamiętać o WIELOKULTUROWOŚCI tych ziem. Byli tu Niemcy, Polacy,
Mazurzy, Holendrzy, Francuzi, Rosjanie i... autochtoni - Prusowie. Prusowie,
którzy nie wyginęli jak to się pisuje w podręcznikach. Było by to nielogiczne,
3/4 ludności przeżyła, bowiem Krzyżacy nie byli głupcami i ktoś musiał uprawiać
dla nich ziemię i płacić podatki i budować kościoły, miasta. Ulegli
germanizacji.
Ktoś, kto patrzy na TĄ ziemię przez pryzmat polskości li tylko, traktuje ją jak
okupant, jak zdobywca. Zapomina, że to przejściowe bywają radości, jak historia
pokazała.

Dbajmy o Warmię i Mazury, bo to wyjątkowy region w dzisiejszej Rzeczpospolitej.
Dbajmy i pamiętajmy o bogatej historii.
Cóż, pani profesor ma pełną świadomość dla kogo i po co pisane
są "nowoczesne" książki do j. polskiego. Przecież stwierdza -
"ta metoda to jedyny sposób, by ruszyć tępaków. Tępak nie
nauczy się niczego z podręcznikowej narracji, bo go znudzi".
Heh, ja wykształcona jeszcze (na szczęście) w/g "starego
systemu" przyzwyczaiłam się do reguły, że słabszych uczniów się
podciąga do lepszych, a nie obniża się poziom...
Po co więc czytać coś co zmusza do wysiłku, skoro te same
zagadnienia można opisać w sposób prosty, łatwy i przyjemny,
Kiedys był Abelard i Heloiza, dziś Harlequin. A który lepszy -
oczywiście Harlequin, bo bardziej życiowy. Konrad Wallenrod -
uczy nienawiści, podstępu a na dodatek długie i źle się czyta...
Dziś wszystko musi być ładne, kolorowe, proste i przyjemne. A
jesli takie nie jest, to trzeba wyrzucić, zapomnieć, zniszczyć.
T-Love śpiewa " Jest super, jest super, więc o co Ci chodzi...".
Kto może pokazać piękno literatury jak nie szkoła. Kto nauczy
smakować piękno słowa... Czemu zakłada się, że nikt teraz nie
jest w stanie zachwycić sie poezją, wzruszyć historią z
zamierzchłych wieków... Jak mówi pani profesor - tępak nie
zrozumie, po co go męczyć, po co mu pokazywać inny świat...

Mam 26 lat. Czy należeć będę do ostatniego pokolenia, którym
mówią coś słowa " Takie będą losy Rzeczpospolitej, jakie jej
młodzieży chowanie..."?

Agnieszka
PS. Taka mała dygresja - mnie wychowano w poszanowaniu dla
kultury języka. Określenie "tępak" w ustach jakby nie było pani
pedagog bardzo mnie razi... Nie chciałabym, żeby Pani Profesor
miała kiedykolwiek styczność z moimi dziećmi. Ja przeżyję ze
świadomością, że jestem matką "tępaka", moje dziecko może to
skrzywdzić na całe życie... Cóż chyba nie umiem być luzakiem...
Fenomenalne ... gratulacje
husycki napisał:

> Szerszy kontekst polski to niezly pomysl. Faktycznie, dodajemy mlodszego
brata
> opcji polskiej. Brat doszukuje sie w papierach dziadka powstanca, dzieki
czemu
> wstepuje w niego duch narodowy. Ballest brata uswiadamia, pokazuje,
> przeprowadza przez jezdnie, gotuje mu obiady, czyta na dobranoc, ale to nic.
> Brat w wieku lat 20 pisze ksiazke naukowa, w ktorej udowadnia, ze Armia
> Radziecka wziela pod ochrone miejscowa polska ludnosc Slaska. Niemcow na
Slasku
>
> nie bylo, a ci co sie ostali po prostu nie zdazyli na pociagi pospieszne w
> kierunku zachodnim, przez co musieli byc ewakuowani w wagonach bydlecych.
Przy
> czym brat poswieca caly rozdzial kolejnictwu na ziemiach polskich w latach
1945
> -
> 1947 i udowadnia, ze tak komfortowych warunkow jak Niemcy to nawet polacy zza
> Buga nie mieli.
> Na tym tle dochodzi do rozlamu w rodzinie, ojciec spadochroniarz wyrzeka sie
> mlodszego syna, ballest przezywa rozterki, bije sie z myslami, idzie nawet
> przez zielona granice na pielgrzymke do Munsterlandu, ale to wszystko na nic.
> Postanowiono, matka i ballest wyjezdzaja, mlodszy syn zostaje. Od tej pory
> ballest przezywa doly psychiczne, wszystko na tle nieodwzajemnionej milosci i
> braku wdziecznosci ze strony mlodszego brata.
> No to mamy film historyczny, o fabule wojennej, z niezlym watkiem
familijnym :-
> )))
> Moze cos jeszcze?

Ten Twój scenariusz jest po prostu świetny. No odwaze sie takze i ja coś niecoś
zaproponowac. A gdyby tak mlodszy brat ballesta dzialal w organizacjach
ziomkowst i tzw. wypedzonych jako taki nasz nowoczesny Konrad Wallenrod ... to
by bylo to .... Ballest z rozpaczy politycznej staje przed decyzja : zabic
brata zdrajce sprawy dojczszlejzierów lub popelnic samobójstwo (najlepiej
harakiri)

pyrsk!
Ballest88
Kilka uwag:

-Po pierwsze, po co każe się czytać "Granicę"? Z Nałkowskiej są
już "Medaliony" - książka tysiąc razy lepiej napisana i znacząca.
Dlatego "Granicę" wyrzucić, bezwzględnie. Kto po niej będzie płakać? Nawet nie
poloniści.

-Po drugie. "Ferdydurke". Bardzo sobie cenię Gombrowicza, ale rozumiem, że
zmuszanie typowego licealisty do czytania "Ferdydurke" nie ma najmniejszego
sensu i jest jakby wbrew Gobrowiczowi. Dlatego zastąpiłbym to fragmentami jego
Dzienników. Byłoby i krócej i ciekawiej (dobrze dobrane fragmenty mogłyby
naprawdę do wielu przemówić, nawet tych programowo niezainteresowanych, np. o
malarstwie, jakieś narwane polemiki itp.) oraz ta część o "Słowackim co wielkim
poetą był". Można to przeczytac na głos, na lekcji.

- "Szewcy". To jest przeżytek, wystarczy, ze się o tym uczniom opowie,
scharakteryzuje, przeczyta jakiś urywek.

- Wszelkie tzw. "grube" książki. Nie oszukujmy się, zdecydowana większość
uczniów, gdy dowiaduje się, że coś ma przeczytać od razu pyta: a ile to ma
stron. Jeśli dużo, to lektura wypada, jest bez szans, nawet nie wypożyczą.
Dlatego zachęcałbym do zamieniania w kanonie grubawych powieści na opowiadania,
ewentualnie wybrane fragmenty. I to egzekwować. Bo jak się każe czytać
Trylogie, Lalki itp. to się tego nie czyta w ogóle. Gdyby zmienić ilość na
jakość więcej osób by się z literaturą zapoznało, przynajmniej "powierzchownie"
(a gdyby kogoś faktycznie zaiteresowało doczytałby sam).

- Podobnie z całą tą literaturą romantyczną. Zamiast "Pana Tadeusza", "Konrada
Wallenroda", "Dziadów" (najstarsza polska telenowela mistyczna), "Kordiana"
itd. - wybór poezji Mickiewicza, Słowackiego, CKN. Ewentualnie fragmenty
Dziadów cz.3, jedna księga Pana Tadeusza i przypomnieć motto z Konrada
Wallenroda.

- Miejsce w kanonie "zaoszczędzone" na polskich autorach zagospodarować
zagranicznymi. Polskie stere poezyje wypierać, promować zagraniczną krótką
prozę, tak by przekrój światowej literatury był największy.
czytaj, kopiuj. wpisuj gdzie się da

Morderca bohatera pułkownika Ryszarda Kuklinskiego!

Płk. Ryszard Kuklińskiego zmarł 11 lutego 2004 r. Jego śmierć, podobnie jak
życie nie mogła nie być dramatyczna. Tak opisuje ją przyjaciel płk Ryszarda
Kuklińskiego, ostatni więzień polityczny PRL, dr Józef Szaniawski:
Mało
kto wie, jak umarł Pułkownik. Otóż, wziął do ręki Gazetę Wyborczą i przeczytał
artykuł. Był to kolejny paszkwil na Pułkownika. Korespondent Wyborczej w
USA, Bartosz Węglarczyk, zamieścił bowiem recenzję z najnowszej książki
Benjamina Weisera, poświęconej Pułkownikowi, a którą to książkę Weiser pisał
od niepamiętnych już czasów.

Recenzja została tak skonstruowana i zmanipulowana, iż wynikało z niej, że
Kukliński potwierdza motywy wprowadzenia stanu wojennego, o których mówi
generał Jaruzelski.

Było to wierutne kłamstwo, bo nic takiego w tej książce nie pada. W czwartek,
5 lutego, pułkownik pisał kolejną wersję odpowiedzi, gdyż nie godził się z
oszczerstwami Wyborczej.

Wiem o tym, gdyż dzwonił do mnie w tej sprawie wielokrotnie. Dało się odczuć,
że był bardzo zdenerwowany. W następstwie tego dostał wylewu krwi do mózgu.

W śpiączce, po sześciu dniach, umarł.


Bartosz Węglarczyk komunistyczna szuja pozbawiona jakich kolwiek morałów,
pseudo korespondent polskiego USbeckiego brukowca Gazjety Wybjorczej, szkolony
na placówce w Moskwie skoorwysyn, specjalista od propagandy politycznej.


Tego debila nie da się ani czytać ani zrozumiec jego motywacji!

Tak samo jak nie można zrozumieć innych idiotów piszacych dla gazjety Wybjorczej.

Widać ze UBecja i stara komuna z ich wodzem Adamem Michnikiem, obrońcą UBecji
i Stefana Michnika, nadal razem kuleje w tym Ciemnogrodzie, a naiwni głupcy
odżywiają się kłamstawmi tego komunistycznego brukowca!Były korespondent
szmatławca w Moskwie, Brukseli a potem w Washingtonie Teraz ta menta jest
szefem działu w Gazjecie Wybjorczej, również komentator wydarzeń krajowych i
międzynarodowych w: TOK FM, Polsacie, TVN24, TVN, TVP i TV Puls.

[u]Pseudo dziennikarz /u]]Polskiego Radia Programu I i Programu
III Polskiego Radia.

Bartosz Węglarczyk potrzebuje pomocy aby go teraz za te idiotyczne komentarze
wysłać prosto na ten chamski komunistyczny pysk prosto na bruk.

girzynski.salon24.pl/98754,pulkownik-ryszard-kuklinski-konrad-wallenrod-xx-wieku
gybyś wziął Giaura to nie byłoby to dziwne ale w przypadku Konrada
Wallenroda, wertuj ksiązkę, znajdziesz szczegóły, kombinuj
zanim wam powiem na powaznie...

Praca bibliotekarza wydaje się bardzo nudna. Ale to tylko pozory... Codziennie
ma do rozwiązania kilka łamigłówek dzieki wypożyczającym, którzy pytają o
tytuły. Przekonajcie się sami o jakie książki pytają ludzie w bibliotece:

Historia żółtej ciężarówki
(A. Domańska “Historia żółtej ciżemki”
Fircyk w opałach
(F. Zabłocki “Fircyk w zalotach”

Kompleks Paranoja
(P. Roth “Kompleks Portnoya”

Mity Paderewskiego
(J. Parandowski “Mitologia”

Makbet Hamleta
(W. Shakespeare “Makbet”

Magnet
(W. Shakespeare “Makbet”

Kubuś Filatelista
(D. Diderot “Kubuś Fatalista”

Dzieje chłopca i dziewczyny
(J. Bedier “Dzieje Tristana i Izoldy”

Rozterki pani Dulskiej
(G. Zapolska “Moralność pani Dulskiej”

Świetliczek
(Molier “Świętoszek”

Reflektor w bryk
(T. Boy-Żeleński “Reflektorem w mrok”

Ojciec Goliat
(H. Balzac “Ojciec Goriot”

Stary człowiek nie może
(E. Hemingway “Stary człowiek i morze”

Mahometanin
(I. Krasicki “Monachomachia”

Od nowa
(A. Szczypiorski “Początek”

Bliżej Pana Boga
(H. Krall “Zdążyć przed Panem Bogiem”

Książę Wallenrod
(A. Mickiewicz “Konrad Wallenrod

Fruwający jastrząb
Latający jastrząb
(J. Kawalec “Tańczący jastrząb”

Nad Menem
(E. Orzeszkowa “Nad Niemnem”

Zbrodnia i kara Wołodyjowskiego
(F. Dostojewski “Zbrodnia i kara”

Raz w roku w Kurzych Łapkach
(Z. Nienacki “Raz w roku w Skiroławkach”

Dzieci garbate
Dzieci z herbaty
(A. Rybakow “Dzieci Arbatu”

Kamizelka Bolesława Bieruta
(B. Prus “Kamizelka”

Gdzie jest Grzechu
(S. Żeromski “Dzieje grzechu”

Rogaś z Doliny Rozkoszy
(M.Kownacka “Rogaś z Doliny Roztoki”

Wódz, Buc i goście
(J. Grabowski “Puc, Bursztyn i goście”
Z zycia bibliotekarza:o)))
Pozwolilam sobie tu przytoczyc wypowiedz Liloom o "tytulach" ksiazek bo po
prostu umarlam ze smiechu czytajac:o)))

****************************************************************
Praca bibliotekarza wydaje się bardzo nudna. Ale to tylko pozory...
Codziennie
ma do rozwiązania kilka łamigłówek dzieki wypożyczającym, którzy pytają o
tytuły. Przekonajcie się sami o jakie książki pytają ludzie w bibliotece:

Historia żółtej ciężarówki
(A. Domańska “Historia żółtej ciżemki”)
Fircyk w opałach
(F. Zabłocki “Fircyk w zalotach”)

Kompleks Paranoja
(P. Roth “Kompleks Portnoya”)

Mity Paderewskiego
(J. Parandowski “Mitologia”)

Makbet Hamleta
(W. Shakespeare “Makbet”)

Magnet
(W. Shakespeare “Makbet”)

Kubuś Filatelista
(D. Diderot “Kubuś Fatalista”)

Dzieje chłopca i dziewczyny
(J. Bedier “Dzieje Tristana i Izoldy”)

Rozterki pani Dulskiej
(G. Zapolska “Moralność pani Dulskiej”)

Świetliczek
(Molier “Świętoszek”)

Reflektor w bryk
(T. Boy-Żeleński “Reflektorem w mrok”)

Ojciec Goliat
(H. Balzac “Ojciec Goriot”)

Stary człowiek nie może
(E. Hemingway “Stary człowiek i morze”)

Mahometanin
(I. Krasicki “Monachomachia”)

Od nowa
(A. Szczypiorski “Początek”)

Bliżej Pana Boga
(H. Krall “Zdążyć przed Panem Bogiem”)

Książę Wallenrod
(A. Mickiewicz “Konrad Wallenrod”)

Fruwający jastrząb
Latający jastrząb
(J. Kawalec “Tańczący jastrząb”)

Nad Menem
(E. Orzeszkowa “Nad Niemnem”)

Zbrodnia i kara Wołodyjowskiego
(F. Dostojewski “Zbrodnia i kara”)

Raz w roku w Kurzych Łapkach
(Z. Nienacki “Raz w roku w Skiroławkach”)

Dzieci garbate
Dzieci z herbaty
(A. Rybakow “Dzieci Arbatu”)

Kamizelka Bolesława Bieruta
(B. Prus “Kamizelka”)

Gdzie jest Grzechu
(S. Żeromski “Dzieje grzechu”)

Rogaś z Doliny Rozkoszy
(M.Kownacka “Rogaś z Doliny Roztoki”)

Wódz, Buc i goście
(J. Grabowski “Puc, Bursztyn i goście”)
A to? :)
O co pytają czytelnicy w bibliotece/księgarni:

1. Rozmowy z Panem Bogiem.
2. U Pana Boga za piecem.
3. Zdążyć przed katem.
4. Zbrodnia Ikara.
5. Ludzie bezrobotni.
6. Taką dużą żółtą książkę.
7. Mitologie Paderewskiego
8. Ludzi biednych
9. Znikający punkt (nie „Zwodniczy punkt”)
10. Cyfrową wieże (nie "Cyfrową Twierdza")
11. Cierpienie młodego Wernera
12. O rozbiór Polski, który rzekomo miał miejsce już w XIII wieku, później
wyjaśniło się że chodziło o rozbicie dzielnicowe
13. O nowelki Konopackiej (na pewno bo z tablicy przepisywałam)
14. O Wesele Reymonta
15. O Janka muzyka
16. Historia żółtej ciężarówki
(A. Domańska “Historia żółtej ciżemki”)
17. Fircyk w opałach
(F. Zabłocki “Fircyk w zalotach”)
18. Kompleks Paranoja
(P. Roth “Kompleks Portnoya”)
19. Makbet Hamleta
(W. Shakespeare “Makbet”)
20. Magnet
(W. Shakespeare “Makbet”)
21. Kubuś Filatelista
(D. Diderot “Kubuś Fatalista”)
22. Dzieje chłopca i dziewczyny
(J. Bedier “Dzieje Tristana i Izoldy”)
23. Rozterki pani Dulskiej
(G. Zapolska “Moralność pani Dulskiej”)
24. Świetliczek
(Molier “Świętoszek”)
25. Reflektor w bryk
(T. Boy-Żeleński “Reflektorem w mrok”)
26. Ojciec Goliat
(H. Balzac “Ojciec Goriot”)
27. Stary człowiek nie może
(E. Hemingway “Stary człowiek i morze”)
28. Mahometanin
(I. Krasicki “Monachomachia”)
29. Od nowa
(A. Szczypiorski “Początek”)
30. Bliżej Pana Boga
(H. Krall “Zdążyć przed Panem Bogiem”)
31. Książę Wallenrod
(A. Mickiewicz “Konrad Wallenrod”)
32. Fruwający jastrząb
Latający jastrząb
(J. Kawalec “Tańczący jastrząb”)
33. Nad Menem
(E. Orzeszkowa “Nad Niemnem”)
34. Zbrodnia i kara Wołodyjowskiego
(F. Dostojewski “Zbrodnia i kara”)
35. Raz w roku w Kurzych Łapkach
(Z. Nienacki “Raz w roku w Skiroławkach”)
36. Dzieci garbate
Dzieci z herbaty
(A. Rybakow “Dzieci Arbatu”)
37. Kamizelka Bolesława Bieruta
(B. Prus “Kamizelka”)
38. Gdzie jest Grzechu
(S. Żeromski “Dzieje grzechu”)
39. Rogaś z Doliny Rozkoszy
(M.Kownacka “Rogaś z Doliny Roztoki”)
40. Wódz, Buc i goście
(J. Grabowski “Puc, Bursztyn i goście”)

:DDDDDDDDDD
Znowu się wtrącę, bo nie wytrzymam. Chciałam tylko zauważyć, że owszem, ryba
psuje się od głowy :), ale kiedy dom się wali, zaczynamy naprawę od fundamentów
a nie od dachu. Takich rzeczy jak niesprawiedliwości społeczne, wyzysk
ekonomiczny itp. nie zmienia nigdy żaden łaskawy król ani nawet zakamuflowany
alterglobalista, który poświęcił się jak Konrad Wallenrod i został prezesem
super hiper maga korporacji (no dobra, zdarza się czasem jakiś Roman Kluska ale
nie przesadzajmy). Takie rzeczy zmienia się tak naprawdę od dołu i to
niekoniecznie krwawymi rewolucjami, z barykadami i gilotyną. Wystarczy
popatrzeć na historię, zastanowić się przez chwilkę jak wyglądało życie
codzienne, prawo i obyczaje sto lat temu, a jak wyglądają teraz i jak wiele,
wiele się zmieniło. My, szczęściarze z pierwszego świata, mamy teraz
demokrację, równouprawnienie płci, szeroki wachlarz praw obywatelskich, prawo
do kontroli społecznej nad poczynaniami państwa, przepisy chroniące prawa
mniejszości, niepełnosprawnych itd. . A do tego wszystkiego jeszcze względny
dobrobyt i pokój. I nie mówcie, że tego nie doceniacie. Nasze czasy w
porównaniu z tym co było sto lat temu, to jest istny raj na ziemi (zaznaczam,
tu, w pierwszym świecie). I jak myślicie, komu to zawdzięczamy? Ach, mili moi,
otóż właśnie rozmaitym naiwnym idealistom, którzy nie zniechęcali się, że jest
ich niewielu, nie oglądali się na innych, którzy pójdą pierwsi, nie poddawali
się tanim argumentom rozmaitych cyników, którzy zwracali im uwagę na priorytet
pełnego brzucha nad czystym sumieniem i cytowali stare, śmieszne, nie mające
wiele wspólnego z rzeczywistością, dla odważnego człowieka, przysłowie o
wronach, itd. Oni marudzili, dyskutowali, wysuwali argumenty, przekonywali,
pisali ksiązki i artykuły, dawali przykład, podejmowali starania, zbierali
podpisy, wygłaszali przemówienia, zdobywali głosy, a także, owszem, przymierali
głodem, gnili w więzieniach, czy ginęli na barykadach. Ale robili coś dla nas,
tak jak my możemy zrobic dla siebie samych, dla naszych dzieci i wnuków.
Pracowali nad tym, żeby ten świat był lepszy i w dużym stopniu im się to udało,
jak to już zostało wykazane. Szanuję ich walkę i podziwiam ją i sama robię
tyle, na ile mnie stać. A że stać mnie na niewiele, bo z natury jestem
tchórzliwa, leniwa, egocentryczna i dość bezmyślna, to inna sprawa. Ale pracuję
nad tym :). I w każdym razie nie usprawiedliwiam swego tchórzostwa, lenistwa,
egocentryzmu i bezmyślności tym, że taki jest świat i tak juz musi być. :)
zdemaskować bydlaka
Morderca bohatera pułkownika Ryszarda Kuklinskiego nadal żyje!


Płk. Ryszard Kuklińskiego zmarł 11 lutego 2004 r. Jego śmierć, podobnie jak
życie nie mogła nie być dramatyczna. Tak opisuje ją przyjaciel płk Ryszarda
Kuklińskiego, ostatni więzień polityczny PRL, dr Józef Szaniawski:

Mało kto wie, jak umarł Pułkownik. Otóż, wziął do ręki Gazetę Wyborczą i
przeczytał artykuł. Był to kolejny paszkwil na Pułkownika. Korespondent
Wyborczej w USA, Bartosz Węglarczyk, zamieścił bowiem recenzję z najnowszej
książki Benjamina Weisera, poświęconej Pułkownikowi, a którą to książkę Weiser
pisał od niepamiętnych już czasów.

Recenzja została tak skonstruowana i zmanipulowana, iż wynikało z niej, że
Kukliński potwierdza motywy wprowadzenia stanu wojennego, o których mówi
generał Jaruzelski.

Było to wierutne kłamstwo, bo nic takiego w tej książce nie pada. W czwartek,
5 lutego, pułkownik pisał kolejną wersję odpowiedzi, gdyż nie godził się z
oszczerstwami Wyborczej.

Wiem o tym, gdyż dzwonił do mnie w tej sprawie wielokrotnie. Dało się odczuć,
że był bardzo zdenerwowany. W następstwie tego dostał wylewu krwi do mózgu.

W śpiączce, po sześciu dniach, umarł.


Bartosz Węglarczyk komunistyczna szuja pozbawiona jakich kolwiek
morałów, pseudo korespondent polskiego USbeckiego brukowca Gazjety Wybjorczej,
szkolony na placówce w Moskwie skoorwysyn, specjalista od propagandy
politycznej.


Tego debila nie da się ani czytać ani zrozumiec jego motywacji!

Tak samo jak nie można zrozumieć innych idiotów piszacych dla gazjety Wybjorczej.

Widać ze UBecja i stara komuna z ich wodzem Adamem Michnikiem, obrońcą UBecji
i Stefana Michnika, nadal razem kuleje w tym Ciemnogrodzie, a naiwni głupcy
odżywiają się kłamstawmi tego komunistycznego brukowca!Były korespondent
szmatławca w Moskwie, Brukseli a potem w Washingtonie Teraz ta menta jest
szefem działu w Gazjecie Wybjorczej, również komentator wydarzeń krajowych i
międzynarodowych w: TOK FM, Polsacie, TVN24, TVN, TVP i TV Puls.

Pseudo dziennikarz Polskiego Radia Programu I i Programu
III Polskiego Radia.

Bartosz Węglarczyk potrzebuje pomocy aby go teraz za te idiotyczne komentarze
wysłać prosto na ten chamski komunistyczny pysk prosto na bruk.

girzynski.salon24.pl/98754,pulkownik-ryszard-kuklinski-konrad-wallenrod-xx-wieku

czytaj, kopiuj, wpisuj gdzie tylko możesz aby tego bydlaka wreszczie zdemaskować!
Prezydent odwołuje wizytę w Łodzi. Jest chory
Morderca bohatera pułkownika Ryszarda Kuklinskiego nadal żyje!


Płk. Ryszard Kuklińskiego zmarł 11 lutego 2004 r. Jego śmierć, podobnie jak
życie nie mogła nie być dramatyczna. Tak opisuje ją przyjaciel płk Ryszarda
Kuklińskiego, ostatni więzień polityczny PRL, dr Józef Szaniawski:

Mało kto wie, jak umarł Pułkownik. Otóż, wziął do ręki Gazetę Wyborczą i
przeczytał artykuł. Był to kolejny paszkwil na Pułkownika. Korespondent
Wyborczej w USA, Bartosz Węglarczyk, zamieścił bowiem recenzję z najnowszej
książki Benjamina Weisera, poświęconej Pułkownikowi, a którą to książkę Weiser
pisał od niepamiętnych już czasów.

Recenzja została tak skonstruowana i zmanipulowana, iż wynikało z niej, że
Kukliński potwierdza motywy wprowadzenia stanu wojennego, o których mówi
generał Jaruzelski.

Było to wierutne kłamstwo, bo nic takiego w tej książce nie pada. W czwartek,
5 lutego, pułkownik pisał kolejną wersję odpowiedzi, gdyż nie godził się z
oszczerstwami Wyborczej.

Wiem o tym, gdyż dzwonił do mnie w tej sprawie wielokrotnie. Dało się odczuć,
że był bardzo zdenerwowany. W następstwie tego dostał wylewu krwi do mózgu.

W śpiączce, po sześciu dniach, umarł.


Bartosz Węglarczyk komunistyczna szuja pozbawiona jakich kolwiek
morałów, pseudo korespondent polskiego USbeckiego brukowca Gazjety Wybjorczej,
szkolony na placówce w Moskwie skoorwysyn, specjalista od propagandy
politycznej.


Tego debila nie da się ani czytać ani zrozumiec jego motywacji!

Tak samo jak nie można zrozumieć innych idiotów piszacych dla gazjety Wybjorczej.

Widać ze UBecja i stara komuna z ich wodzem Adamem Michnikiem, obrońcą UBecji
i Stefana Michnika, nadal razem kuleje w tym Ciemnogrodzie, a naiwni głupcy
odżywiają się kłamstawmi tego komunistycznego brukowca!Były korespondent
szmatławca w Moskwie, Brukseli a potem w Washingtonie Teraz ta menta jest
szefem działu w Gazjecie Wybjorczej, również komentator wydarzeń krajowych i
międzynarodowych w: TOK FM, Polsacie, TVN24, TVN, TVP i TV Puls.

Pseudo dziennikarz ]Polskiego Radia Programu I i Programu
III Polskiego Radia.

Bartosz Węglarczyk potrzebuje pomocy aby go teraz za te idiotyczne komentarze
wysłać prosto na ten chamski komunistyczny pysk prosto na bruk.

girzynski.salon24.pl/98754,pulkownik-ryszard-kuklinski-konrad-wallenrod-xx-wieku
Przestępca żyje!
Morderca bohatera pułkownika Ryszarda Kuklinskiego nadal żyje!


Płk. Ryszard Kuklińskiego zmarł 11 lutego 2004 r. Jego śmierć, podobnie jak
życie nie mogła nie być dramatyczna. Tak opisuje ją przyjaciel płk Ryszarda
Kuklińskiego, ostatni więzień polityczny PRL, dr Józef Szaniawski:

Mało kto wie, jak umarł Pułkownik. Otóż, wziął do ręki Gazetę Wyborczą i
przeczytał artykuł. Był to kolejny paszkwil na Pułkownika. Korespondent
Wyborczej w USA, Bartosz Węglarczyk, zamieścił bowiem recenzję z najnowszej
książki Benjamina Weisera, poświęconej Pułkownikowi, a którą to książkę Weiser
pisał od niepamiętnych już czasów.

Recenzja została tak skonstruowana i zmanipulowana, iż wynikało z niej, że
Kukliński potwierdza motywy wprowadzenia stanu wojennego, o których mówi
generał Jaruzelski.

Było to wierutne kłamstwo, bo nic takiego w tej książce nie pada. W czwartek,
5 lutego, pułkownik pisał kolejną wersję odpowiedzi, gdyż nie godził się z
oszczerstwami Wyborczej.

Wiem o tym, gdyż dzwonił do mnie w tej sprawie wielokrotnie. Dało się odczuć,
że był bardzo zdenerwowany. W następstwie tego dostał wylewu krwi do mózgu.

W śpiączce, po sześciu dniach, umarł.


Bartosz Węglarczyk komunistyczna szuja pozbawiona jakich kolwiek
morałów, pseudo korespondent polskiego USbeckiego brukowca Gazjety Wybjorczej,
szkolony na placówce w Moskwie skoorwysyn, specjalista od propagandy
politycznej.


Tego debila nie da się ani czytać ani zrozumiec jego motywacji!

Tak samo jak nie można zrozumieć innych idiotów piszacych dla gazjety Wybjorczej.

Widać ze UBecja i stara komuna z ich wodzem Adamem Michnikiem, obrońcą UBecji
i Stefana Michnika, nadal razem kuleje w tym Ciemnogrodzie, a naiwni głupcy
odżywiają się kłamstawmi tego komunistycznego brukowca!Były korespondent
szmatławca w Moskwie, Brukseli a potem w Washingtonie Teraz ta menta jest
szefem działu w Gazjecie Wybjorczej, również komentator wydarzeń krajowych i
międzynarodowych w: TOK FM, Polsacie, TVN24, TVN, TVP i TV Puls.

Pseudo dziennikarz ]Polskiego Radia Programu I i Programu
III Polskiego Radia.

Bartosz Węglarczyk potrzebuje pomocy aby go teraz za te idiotyczne komentarze
wysłać prosto na ten chamski komunistyczny pysk prosto na bruk.

girzynski.salon24.pl/98754,pulkownik-ryszard-kuklinski-konrad-wallenrod-xx-wieku
Morderca Pułkownika żyje!
Morderca bohatera pułkownika Ryszarda Kuklinskiego nadal żyje!


Płk. Ryszard Kuklińskiego zmarł 11 lutego 2004 r. Jego śmierć, podobnie jak
życie nie mogła nie być dramatyczna. Tak opisuje ją przyjaciel płk Ryszarda
Kuklińskiego, ostatni więzień polityczny PRL, dr Józef Szaniawski:

Mało kto wie, jak umarł Pułkownik. Otóż, wziął do ręki Gazetę Wyborczą i
przeczytał artykuł. Był to kolejny paszkwil na Pułkownika. Korespondent
Wyborczej w USA, Bartosz Węglarczyk, zamieścił bowiem recenzję z najnowszej
książki Benjamina Weisera, poświęconej Pułkownikowi, a którą to książkę Weiser
pisał od niepamiętnych już czasów.

Recenzja została tak skonstruowana i zmanipulowana, iż wynikało z niej, że
Kukliński potwierdza motywy wprowadzenia stanu wojennego, o których mówi
generał Jaruzelski.

Było to wierutne kłamstwo, bo nic takiego w tej książce nie pada. W czwartek,
5 lutego, pułkownik pisał kolejną wersję odpowiedzi, gdyż nie godził się z
oszczerstwami Wyborczej.

Wiem o tym, gdyż dzwonił do mnie w tej sprawie wielokrotnie. Dało się odczuć,
że był bardzo zdenerwowany. W następstwie tego dostał wylewu krwi do mózgu.

W śpiączce, po sześciu dniach, umarł.


Bartosz Węglarczyk komunistyczna szuja pozbawiona jakich kolwiek
morałów, pseudo korespondent polskiego USbeckiego brukowca Gazjety Wybjorczej,
szkolony na placówce w Moskwie skoorwysyn, specjalista od propagandy
politycznej.


Tego debila nie da się ani czytać ani zrozumiec jego motywacji!

Tak samo jak nie można zrozumieć innych idiotów piszacych dla gazjety Wybjorczej.

Widać ze UBecja i stara komuna z ich wodzem Adamem Michnikiem, obrońcą UBecji
i Stefana Michnika, nadal razem kuleje w tym Ciemnogrodzie, a naiwni głupcy
odżywiają się kłamstawmi tego komunistycznego brukowca!Były korespondent
szmatławca w Moskwie, Brukseli a potem w Washingtonie Teraz ta menta jest
szefem działu w Gazjecie Wybjorczej, również komentator wydarzeń krajowych i
międzynarodowych w: TOK FM, Polsacie, TVN24, TVN, TVP i TV Puls.

Pseudo dziennikarz ]Polskiego Radia Programu I i Programu
III Polskiego Radia.

Bartosz Węglarczyk potrzebuje pomocy aby go teraz za te idiotyczne komentarze
wysłać prosto na ten chamski komunistyczny pysk prosto na bruk.

girzynski.salon24.pl/98754,pulkownik-ryszard-kuklinski-konrad-wallenrod-xx-wieku

Czytaj, skopiuj, wpisz GDZIE tylko możesz!
znalezione w necie:
Jaxa-Ronikier, dawny kompan więzienny Dzierżyńskiego, a potem jego więzień, w
swej książce „Czerwony kat” pisze, że tamten plik papierów, które w styczniu
1913 szczęśliwie przechował (odesłał je „przez swego strażnika” do domu)
zawierał wiersze Dzierżyńskiego. Niektóre z nich Jaxa-Ronikier opublikował w
swoim „Czerwonym kacie”. Są to wiersze miłosne, rewolucyjne i – poświęcone Bogu
(przekład poetycki).
Dzierżyński tłumaczył i pisał wiersze w czasach gimnazjalnych, w Wilnie. Był
chłopcem wyjątkowo religijnym. Wychowany w polskiej, szlacheckiej,
patriotycznej rodzinie, wiersze Słowackiego, Mickiewicza (w szczególności
poemat „Pan Tadeusz”) recytował z pamięci w wieku czterech lat. Poetyckiego
olśnienia doznał w czasach gimnazjalnych pod wpływem ody rosyjskiego poety
Gawriły Dierżawina „Bóg”. Postanowił ten wiersz przetłumaczyć na
polski. „Męczył się długo, nim tego dokonał”.

O Ty, bez granic w swej przestrzeni,
Duch Twój ożywia ruch wszechrzeczy,
Wieczny pęd czasu Go nie zmieni,
Trwa w Trójcy Bóstwa Syn Człowieczy.
Wszędzieś Ty czujny i jedyny,
Bez miejsca, celu i przyczyny,
Tobie dorównać nikt nie mógł...
Tyś ten, co wszystko masz do dania,
Co wszystko krzewi i ochrania,
Kogo my nazywamy – Bóg!

*

Oznaczyć głębię wody wszelkiej,
Przeliczyć piaski, gwiazd obszary,
Chociażby zdołał umysł wielki,
W Tobie nie znajdzie końca, miary!..

„Tłumaczenie nie bardzo ścisłe, ale niewątpliwie nacechowane indywidualnością
szczerego polotu i własnej formy”- komentuje Jaxa-Ronikier przekład poetycki
młodego Feliksa Dzierżyńskiego.
Po Dierżawinie Dzierżyński tłumaczył Puszkina, Lermontowa, Niekrasowa, Kolcowa.
A później sam zaczął pisać wiersze.
Feliks Dzierżyński miał szczególny „słuch” na poezję, na rytm wewnętrzny, na
muzykę. Nieźle grał na fortepianie, pianinie, często – utwory Chopina,
Moniuszki.

Taki sobie człowiek na kształt Konrada Wallenroda?
pzdr.
Asia ja wybralem ksiazki:Granica Z.Nałkowskiej(tytuł),Konrad Wallenrod
A.Mickiewicza(motto),Ballady i romansie W.Broniewski i Romantycznosc
A.Mickiewicz(cytat),Ojciec Goriot H.Balzaka(ostatnia scena).a ty jakie wybralas?
odpisz
aha a mozesz mi podac jakies ksiazki z opracowaniem konrada wallenroda i pana
tadeusza?
Inne mity o unii europejskiej
Mit o rzekomym "zwycięskim przetrwaniu" polskich przedsiębiorców
Obawiam się, żeby nie było ono tak "zwycięskie", jak dotąd - przypomnę np.
upadek wszystkich większych przedsiębiorstw w Łodzi w ciągu ostatnich
kilkunastu lat. Ci, którzy liczą na pomoc unijną dla przedsiębiorstw,
zapominają o tym, że decyzje pomocowe o ewentualnej dotacji dla
przedsiębiorstwa będą rozstrzygać się 2 tys. km stąd (por. K.
Niklewicz, "Czternaście mgnień Brukseli", "Gazeta Wyborcza" z 28 czerwca 2002
roku).

Iluzje na temat ogromnej poprawy ochrony środowiska
Zapomina się tu, jak wiele unijnych zaleceń w sprawie ochrony środowiska jest
zupełnie nieprzystosowanych do konkretnej sytuacji w Polsce, za to ogromnie
kosztownych. Warto pamiętać też o coraz liczniejszych ostrzeżeniach polskich
ekologów w tej sprawie, np. wiceprezesa Warszawskiego Instytutu na rzecz
Ekorozwoju Krzysztofa Kamienieckiego, który stwierdził: "Akceptujemy unijne
prawo, ale jego wdrażanie w niektórych wypadkach zagrozi środowisku. Polscy
ekolodzy narzekają na tzw. rozwiązanie końca rury, czyli przestarzałe
przepisy, mówiące, co robić ze ściekami czy zanieczyszczeniami, a nie, jak
redukować ich powstanie. Należy najpierw nauczyć ludzi oszczędzać wodę,
dzięki temu zmniejszyłaby się ilość ścieków itd.".

Mit o przyszłym wzroście polskiej nauki w UE
Przypomnę tu wiele mówiące uwagi z książki prof. Andrzeja Karpińskiego o
Polsce i Unii Europejskiej. Andrzej Karpiński pisał tam, jak w zakładach
prywatyzowanych, kupionych przez nabywców z Zachodu, w przeważającej mierze
zlikwidowano istniejące w nich przedtem polskie zaplecze naukowo-badawcze.
Przedsiębiorcy z Zachodu po prostu uznali, że takie polskie zaplecze jest im
zupełnie niepotrzebne, mają wszak swoich naukowców, którzy dostarczą Polakom
gotowe wzorce z Zachodu. Z kolei niejednokrotnie można było przeczytać,
choćby w korespondencjach Jędrzeja Bieleckiego z "Rzeczpospolitej", o takich
absurdach, iż biedna Polska dopłaca do badań naukowych znacznie bogatszych
krajów UE. Po wejściu do Unii polska składka ma się jeszcze wydatnie
zwiększyć.

Iluzja o lepszym zagwarantowaniu interesów Polski po wejściu do Unii
Fakty wykazały, że dużo silniejsze od nas kraje, takie jak Wielka Brytania,
nie mogły zmienić po wejściu do UE wcześniej ustalonych warunków. Iluzją jest
więc nadzieja, że mogłoby to się udać Polsce.
Iluzja, że po wejściu do Unii "pomożemy zewangelizować całą Europę"
Zastanówmy się nad tym, jakie będą polskie szanse na "ewangelizowanie" Europy
Zachodniej przy zdominowaniu mediów przez siły lewicowo-liberalne. Przecież
już teraz dochodzi do dofinansowania ze środków unijnych ruchu
homoseksualistów itp. Wspomnijmy też o różnych zabezpieczeniach dla
wspierania prounijnej "poprawności politycznej", o istnieniu w UE różnych
praw mających godzić w eurosceptyków. Ewa Polak-Pałkiewicz pisała
w "Niedzieli" z 21 kwietnia 2002 roku o możliwości nadużywania oskarżeń
o "ksenofobię" dla rozprawiania się z przeciwnikami UE, nawet groźby, że
przeciwnicy UE mogą zostać uznani za równie niebezpiecznych dla społeczeństwa
jak terroryści. Można też obawiać się, że wraz z przyłączeniem do UE coraz
szerszy będzie zakres cenzurowania "niepoprawnych politycznie" książek i
czasopism, także dzieł narodowej klasyki, które będzie można usuwać jako
anachroniczne i nacjonalistyczne. Dla przykładu, będzie się dążyć do
usunięcia Sienkiewicza, już dziś tak atakowanego przez różnych
naszych "europejczyków". Można więc będzie usuwać "nacjonalistyczne dzieła",
przeszkadzające w "proeuropejskiej edukacji", bo "Ogniem i mieczem" zostanie
uznane za książkę antyukraińską, "Potop" za antyszwedzką, "Krzyżacy" za
antyniemiecką, "Dziady" za antyrosyjską, "Konrad Wallenrod" i "Grażyna" za
antyniemiecką, "Warszawianka" i "Noc listopadowa" za antyrosyjską.
Ostrzegam przed groźbą tego typu "poprawnej politycznie" cenzury. Być może
niektórym takie obawy wydadzą się nieuzasadnione. Radzę więc im spojrzeć na
przykłady z USA, gdzie potrafiono cenzurować nawet sztuki Szekspira, uznając
je za niebezpieczne, no bo "Ottello" był jakoby antymurzyński, "Kupiec
wenecki" antysemicki etc.
prof. Jerzy Robert Nowak

>> Na początek <<
>> Wyślij znajomemu <<

Liczba odwiedzin od 1.XII.2000:
2244411

W dziale:

Koszty aneksji do UE

Szacunek wartości kosztów, strat i zysków wywołanych polską transformacją i
aneksją do Unii Europejskiej

Świat unijnych iluzji
Komunistyczny generał, komunistyczny film
Do znudzenia w moich skromnych wystąpieniach na forum powtarzam,
że wyrwane z kontekstu, i to nie ważne jakiego, zdarzenia nigdy nie
osiągną poziomu merytorycznej, zgodnej z faktami oceny. Stosowanie
erystycznych, ale w negatywnym znaczeniu, chwytów, musi w
konsekwencji prowadzić do deformacji opisu zdarzeń w których nasze
społeczeństwo funkcjonowało. Gdybym chciał dosadnie ocenić twórców
filmu i tych którzy ze zwykłego tchórzostwa za nimi stali to ocenił
bym ich słowami Marszałka Józefa Klemensa Piłsudskiego, że: "eto
młodszyje pomoszczniki starszawo naraditiela". U wielu skirtotymnych
osób mamy do czynienia z chorobą woli. Moich myślących kategoriami
Ojczyzny rodaków odsyłam do "Labiryntu schorowanej woli" ks. Józefa
Tischnera.
Mam przed sobą artykuł jaki ukazał się w paryskiej Kulturze
zatytułowany "Wojna z narodem widziana od środka" Jest to rozmowa
jaką "Kultura" przeprowadziła w piątą rocznicę wprowadzenia w Polsce
stanu wojennego z (podaję expresis verbis) byłym płk. dypl. Ryszardem
J. Kuklińskim. Ten bardzo obszerny wywiad unaocznia jak dzisiejsi
pseudo historycy (Bóg raczy wiedzieć na czyje zlecenie) starają się w
prostacki sposób fałszować historię. Wywiad w którym ostatnie pytanie
brzmi:
K.: "Jak wiadomo, są tacy ludzie i w Polsce i za granicą, którzy
dopatrują się w generale Jaruzelskim jakiegoś Konrada Wallenroda,
który kierując się względami patriotycznymi, uratował kraj przed
katastrofą. Jak Pan to widzi?"
R.J.K.: "Ja widziałem i widzę to nadal, że w Polsce była realna
szansa uniknięcia i radzieckiej interwencji i stanu wojennego. Na
początku kryzysu generał Jaruzelski nie sprawował najwyższej funkcji
w państwie. Tym niemniej od sierpnia 1980 jego głos ważył najwięcej.
Gdyby wspólnie ze Stanisławem Kanią znaleźli w sobie więcej siły,
gdyby nie okazywali uległości wobec Moskwy, lecz stanęli uczciwie na
gruncie zawartych umów społecznych, Polska prawdopodobnie wyglądałaby
dziś zupełnie inaczej." To jest pytanie i odpowiedź zawarta na
stronie 57.
My nadal byliśmy w okowach Jałty. Dlatego wrócę na stronę 22
tegoż wywiadu.
R.J.K. relacjonuje dziennikarzowi "Kultury": ... treść
dramatycznych rozmów jakie Rosjanie prowadzili z generałem
Jaruzelskim nie jest mi znana... ja znam wyłącznie ich rezultaty. Tuż
po ich zakończeniu, na osobiste polecenie doszczętnie zmaltretowanego
gen.Jaruzelskiego, w dniu 1 grudnia 1980 roku, pierwszy zastępca
Szefa Sztabu Generalnego WP gen. dyw. Tadeusz Hupałowski wraz płk.
dypl. Franciszkiem Puchałą udali się specjalnym samolotem do Moskwy w
celu zapoznania się ze szczegółami radzieckich planów wprowadzenia do
Polski wojskowych sił interwencyjnych...pod pozorem ćwiczeń "Sojuz 8"
do Polski miały być skierowane trzy radzieckie armie w składzie
piętnastu dywizji, jedna armia czechosłowacka w składzie dwóch
dywizji, oraz sztab jednej armii i jedna dywizja Narodowej Armii
Ludowej NRD. W sumie w operacjach militarnych na terytorium PRL miało
uczestniczyć osiemnaście dywizji radzieckich, czechosłowackich i
niemieckich. Gotowość do przekroczenia przez siły inwazyjne granic
PRL wyznaczona została na 8 grudnia 1980 roku.
Jeżeli czytający te słowa znajdą w sobie dość hartu ducha by
słowo w słowo przestudiować całość tego wywiadu, a również potrafią
ocenić sytuację w jakiej Polska się wtedy znalazła, a również bez
emocji jakie bardzo często towarzyszą naszym narodowym sporom,
niechaj w bardzo spolegliwych kategoriach przyjmą słowa jakie kończą
"Rozważania o wojnie domowej" Pawła Jasienicy: "Książka ta mówiła o
takich, co zbytnio miłując własne wizje, zdradzili program
reformatorski, oraz o takich, co napiętnowani jako wstecznicy i
zbrodniarze, byli mu właściwie wierni".
Osobiście jestem zaszczycony, że mogłem dodać moje skromne zdanie
do artykułu Szanownego Pana Profesora Kuli.
Hehehehe...Widzę, że kolega przeczytał lektury zalecane przez MEN.
Chwalebne... Spójrz jednak na sprawę pod kątem prostym a nie pod
kątem strategicznym. Oszukujecie samych siebie... Tak, może wy i
jesteście na swój sposób idealistami , ale ideały mamy dość różne.
Ja wole Marqueza i Kapuścińskiego a wy Pinocheta i Korwina Mikke.
Skoro Olszewski postępuje zgodnie ze swoimi ideami to znaczy, ze się
da.

Ty... ale z Ciebie konfabulant... Taki jesteś pewien, że mnie
znajomi nie lubią? Na jakiej podstawie wysnułeś taką teorię?
Przecież mnie nie znasz. Nawet nie wiesz jak bardzo się mylisz, ale
nie będę Cię do tego przekonywał, bo i tak będziesz tkwił w swojej
bezgranicznej głupocie.

Facet ja się nie pcham do polityki i do władzy. Ja się tylko
polityką interesuje i z resztą nie tylko polityką. Pracuje i działam
społecznie i mi to w zupełności wystarczy. Uważam, że pomaganie
innym jest dużo bardziej pożyteczne niż siedzenie w zakisiałym
pomieszczeniu, pławienie się w samo zachwycie i rozmowa o tym jak tu
się wepchnąć na jakiś stołek. Mam swoje zasady i zgodnie z nimi
postępuje.

Mówisz, że Dudek zmienia mentalność roszczeniową. Niech najpierw
zacznie od siebie. Jak chce zmieniać ta mentalność to musi dać
przykład, a udział w strajku to chyba nie jest najlepszy.

Człowieku jeśli chodzi o związki zawodowe to proszę przestań, bo
nawet nie chce mi się Tobie pewnych rzeczy tłumaczyć. Poczytaj
trochę publikacji historycznych i literatury pięknej (np. prozę
naturalistyczną) dowiedz się po co są związki i co dzięki związkom
teraz mamy. Min. to że szary obywatel, robotnik jest traktowany
lepiej niż np. było to w XIX w. Przeczytaj sobie np. Germinal, wtedy
będziesz wiedział jak wyglądało życie górnika kiedy przemysłowcy
dyktowali warunki.

Jakby już takie nieszczęście ten naród faktycznie spotkało jak
wdrożenie tego Waszego programu, to nikt by tu nie pozostał poza
Wami samymi. Emigracja zarobkowa zapewne sięgnęłaby zenitu, bo
poziom życia społecznego byłby mniej więcej na poziomie krajów
ameryki łacińskiej. Czy wy naprawdę nie rozumiecie tego, że wzrost
gospodarczy i PKB nie jest równoznaczny z poziomem życia
społecznego. Czy znacie jakieś inne koncepcje ekonomiczne poza tym
waszym mentorem Friedmanem. Jakoś mi się nie wydaje. Już mi się nie
chce Wam tego tłumaczyć. Czy Wy naprawdę jesteście tak ślepi, że nie
zauważacie tego że najlepiej żyje się obywatelom w państwie
socjalnym? Powinniśmy raczej iść w stronę Skandynawii, w której wg.
wszystkich raportów żyje się najlepiej. Wszystkim obywatelom, a nie
tylko tym przedsiębiorczym i zaradnym. Byłeś kiedyś w Norwegii,
Danii, Szwecji czy Finlandii czy najdalej za granica to tylko w
Busku Zdroju? Nawet Chile odeszło od proponowanego przez Was modelu
gospodarczego, bo w pewnym momencie doszło do poważnego zagrożenia
przewrotem społecznym. Jeśli biedni nie maja na chleb to prędzej czy
później wyjdą na ulice. Cały świat poza Wami zauważył, że jeżeli
liberalizm to liberalizm oświecony. Wiesz co to jest socjalizm
utopijny? Wasz program to liberalizm utopijny... Wszelkie skrajności
są dobre, do póki są w mniejszości. Na szczęście ludzie widza, ze
jesteście zadufanymi w sobie, przeświadczonymi o własnej
nieomylności, oderwanymi od rzeczywistości, mającymi manię
prześladowczą i nieustannie śniącymi o potędze ludzikami. Nawet tak
się pogubiliście, że pokazujecie te swoje „rzetelne” sondaże, w
których macie po 37% poparcia. Po wyborach będziecie oczywiście
udowadniać, że były na pewno sfałszowane. Szkoda mi Was, bo to tylko
utwierdza mnie w przekonaniu, że nadajecie się tylko na oddział
paranoików. Wszystkie złe siły tego świata zawiązały spisek
przeciwko Wam tworząc ciemną stronę mocy. Tylko wy jesteście jasną
strona mocy. Korwin Mikke jest waszym Obim Wan Kenobim a Popiela
Lukiem Skywalkerem. Gierych to pewnie Chewbacca a Jurek C-3PO.
Już Was nawet nie pozdrawiam, bo może i to uznacie za próbę
dyskryminacji, poniżanie i Bóg wie co jeszcze...
Echhhhhhhh.... smutek i nostalgia...
Acha i jeszcze jedno skoro mnie nie znasz to nie wiesz ile czytam i
co czytam. Czytam na pewno więcej od ciebie ćwierćinteligencie i na
pewno poważniejsze książki niż twoje. Na poziomie Konrada Wallenroda
byłem bardzo dawno temu. A ty co? Jesteś świeżo po maturze i zaraz
tu będziesz się popisywał Dziadami, Panem Tadeuszem i Balladyną? Jak
znam życie to Beniowski jest dla Ciebie autorem a Generał Barcz
dowódcą dywizji pancernej i przyjacielem Gustlika. Jak ja czytałem
Freuda, Kanata i Schopenhauera to ci mama jeszcze pieluchy
zmieniała...Więc jak nie wiesz z kim rozmawiasz to się 3 razy
zastanów zanim walniesz coś głupiego. Ale czego się po tobie
spodziewać... No na pewno nie rozsądku i umiarkowania...
Rok szkolny rozpocznie się dzisiaj dla 5 mln 640 tys. uczniów.
Wśród nich będzie prawie 0,5 mln małopolskich dzieci.
Od września wszyscy uczniowie publicznych szkół podstawowych i
gimnazjów będą obowiązkowo chodzić w mundurkach, w większości szkół
będą to tanie bezrękawniki z naszytym emblematem szkoły.(tu brawo
Giertycg!)
Najbiedniejsze rodziny dostaną dofinansowanie do zakupu jednolitego
stroju. Warunkiem otrzymania pomocy jest miesięczny dochód na
jednego członka nie przekraczający 351 zł. Takie rodziny dostaną 50
zł na dziecko niezależnie od ceny zamówionego przez szkołę mundurka
(jego koszt waha się od ok. 25 do nawet 100 zł). Wnioski o
dofinansowanie można składać w szkole jeszcze do 6 września.

A nowości? Są, są !

Nauka matematyki według nowych zasad, obowiązkowa matura z
matematyki w 2010 r. Obliczanie procentów przeniosą ze szkoły
podstawowej do gimnazjum, zamiast tego uczniowie podstawówek poznają
bryły obrotowe, które wcześniej były omawiane w gimnazjum,
z programu liceów do gimnazjów trafiło zaś twierdzenie Talesa.

Polski - nowa lista lektur szkolnych!

W kanonie lektur dla uczniów klas I-III szkoły podstawowej pojawiły
się "Baśnie" Andersena.
W miejsce wierszy Jana Brzechwy wpisano "Akademię Pana Kleksa" tego
samego autora, a "Anaruka, chłopca z Grenlandii" Aliny i Czesława
Centkiewiczów zastąpiła sierotka Marysia Marii Konopnickiej. Nie
będzie też "Karolci" Marii Krüger. Ze spisu dla klas IV-VI szkoły
podstawowej minister wykreślił natomiast "Robinsona Crusoe" Daniela
Defoe. Ma stać się lekturą obowiązkową dopiero w szkole
ponadgimnazjalnej.
W podstawówce zamiast zaproponowanego przez Romana Giertycha "Pana
Samochodzika i Templariuszy" Zbigniewa Nienackiego uczniowie będą
czytać "Sposób na Alcybiadesa" Edmunda Niziurskiego i
dodatkowo "Szatana z siódmej klasy" Kornela Makuszyńskiego.

W gimnazjach i szkołach ponadgimnazjalnych z listy lektur
wykreślono "Listy Nikodema" Jana Dobraczyńskiego - autora, którego
za wszelką cenę chciał przeforsować poprzedni minister edukacji, a
dodano "Konrada Wallenroda" Adama Mickiewicza, powieść Zofii Kossak-
Szczuckiej "Pożoga" oraz utwór Włodzimierza Odojewskiego "Zasypie
wszystko, zawieje".

Nowy minister chce też, by większość lektur uczniowie czytali w
całości, a nie jak proponował jego poprzednik, jedynie we
fragmentach. Oprócz "Starej baśni" dzieci będą musiały zmierzyć się
z "Kordianem" Juliusza Słowackiego, "Nad Niemnem" Elizy
Orzeszkowej, "Innym światem" Gustawa Herlinga-
Grudzińskiego, "Ferdydurke" Witolda Gombrowicza i "Procesem" Franza
Kafki.

Cieszycie się, hehe...

Szóstoklasiści będą musieli za to zmierzyć się z powieścią Józefa
Ignacego Kraszewskiego "Stara baśń". Minister edukacji postanowił
natomiast pozbyć się "Władcy Pierścieni" Tolkiena. Uczniowie szkoły
podstawowej nie będą też musieli czytać powieści Karola
Bunscha "Dzikowy skarb". Nowy minister zastąpił ją książką Wiktora
Gomulickiego "Wspomnienia niebieskiego mundurka".
Każdy, kto ma choć jedną szarą komórkę i żył w tamtych czasach wie, że piszesz
głupoty. Nie byłem "człowiekiem władzy", a pracownikiem całkiem pośledniego
sortu, ale wtedy nie można było też być w jakiejkolwiek czynnej opozycji, do
której należały b. nieliczne jednostki, policzalne może na palcach jednej ręki.
Kukliński nawiazał współpracę z Amerykanami za późnego Gomułki i na przełomie
lat gierkowskich, czyli wtedy, gdy komuna w Polsce, demoludach i ZSRR była
najmocniejsza. Czy znasz kogokolwiek poważnego, kto wtedy przewidywałby upadek
komuny? Przeczytaj jakąkolwiek książkę Brzezińskiego w tej sprawie, aby się
przekonać, że nawet na Zachodzie było to całkowicie niewyobrażalne w dającym
się przewidzieć czasie. W takiej sytuacji Kuklinski idzie na współpracę. Czy
twoim zdaniem mógł wtedy realistycznie przewidywać możliwość przewrotu w
perspektywie dziesieciolecia? Nie miał żadnych podstaw do tego! Romantyczny
bohater Konrad Wallenrod miał przynajmniej psychologiczne podstawy do swoich
działań, bo liczył, że cel może być osiągniety, choćby przez własna śmierć. W
przypadku Kuklińskiego takiej nadziei ani romantycznych motywów działania wtedy
z pewnościa nie było, gdyż wkalkulowanie nawet najgorszego nie prowadziło do
jakiegokolwiek sukcesu w osiągnieciu celu, jakim mogło być obalenie komuny czy
oderwanie Polski spod "opieki" ZSRR. Dowiodły tego choćby krwawa rozprawa z
rewolucją na Wegrzech i inwazja wojsk UW w Czchosłowacji (w której Kukliński
brał zreszta czynny udział i zasłużył się, bo został po tej operacji
awansowany). Trzeba być niezłym idiotą, żeby tylko to uwzgledniając uwierzyć w
jakakolwiek uzasadnioną ideowo motywację działań Kuklińskiego - przecież nie
miał on charakteru samobójcy a raczej rysy precyzyjnie kalkulującego menadżera.
Natomiast jest przecież całe spektrum różnych materialnych, środowiskowych i
socjalnych względów, z których tylko jeden wymieniłem w swoim poprzednim
poście,a które właśnie legły u postaw jego decyzji o współpracy z CIA. Moim
zdaniem było to wyłacznie działanie z niskich, materialnych pobudek, z którymi
spotykałem się na codzień w podobnym środowisku. Nie znam dotąd żadnego
udokumentownego socjologicznego opracowania, które obiektywnie odnosiłoby się
do panującej za komuny w wojsku drapieżnej pazerności, robienia kariery "po
trupach", powszechnego donosicielstwa i hipokryzji z jaką funkcjonowała
komunistyczna kadra oficerska. Tylko nieliczni byli w miarę uczciwi, ale tylko
tacy którzy nie utracili ideowego zangażowania w komunę, zreszta też nie
wiadomo do jakiego stopnia było to szczere, skoro za awansami za taką postawę
stały różne korzyści prestiżowe i materialne. W tym środowisku szybko awansował
Kukliński i będąc po studach w radzieckiej akademii byłby zapewne kiedyś
generałem za swoje niebagatelne zasługi dla UW i LWP. Aby osiagnąć taki
szczebel nie można było udawać, chyba, że współpraca z Amerykanami była
znacznie bardziej obiecująca, przewidywane korzyści znacznie wieksze a ryzyko
opłacalne. Tylko z taką motywacją moża było prowadzić szpiegowską działalność
nie różniąc się hipokryzją od ogromnej większosci swoich towarzyszy. Postawy
takie, jako spadek po komunie, obserwujemy zreszta obecnie wszędzie w Polsce:
złodziej na złodzieju z gębami pełnymi frazesów o patriotyzmie i dobru
społecznym; stało się to nawet już niezależne od opcji politycznej.
Uważam, że Kukliński to wątpliwy bohater i wzorzec w kraju, gdzie hipokryzja i
nieuczciwośc nie wymagają nadmiernej promocji.
Płk Kukliński ujawni nowe szczegóły...
info.onet.pl/469979,11,item.html

Płk Kukliński ujawni nowe szczegóły

Pułkownik Ryszrad Kukliński, który w 1981 roku przekazał na Zachód plany
wprowadzenia w Polsce stanu wojennego, zapowiedział rychłe ujawnienie dalszych
szczegółów swej wywiadowczej misji.

Pułkownik uczestniczył w Nowym Jorku w spotkaniu, zorganizowanym przez Konsulat
Generalny RP i Kongres Polonii Amerykańskiej z okazji trzeciej rocznicy
wstąpienia Polski do NATO.

"W dalszym ciągu nie mogę ujawnić, gdzie mieszkam. Ale niedługo, prawdopodobnie
w ciągu roku, wyjdzie w Ameryce jeszcze więcej na forum publiczne. Będą
publikowane książki w oparciu o dokumenty. Amerykanie zawsze się tym
interesowali. Dotyczy to operacji, w których jako Polak i żołnierz miałem
zaszczyt uczestniczyć" - powiedział Kukliński.

72-letni pułkownik powiedział, że przez ostatnie dwa lata miał problemy ze
zdrowiem. Niedomaga również jego żona.

"W tej chwili jakoś się wydostaję" - podkreślił i dodał, że marzy o powrocie do
kraju.

"Tam się urodziłem, dla tego kraju poświęciłem większą część swojego życia i
tam chciałbym dokonać swojego żywota. Wiele czynników jest za i przeciw. Ciągle
spotykam się z pogróżkami przed moim przyjazdem do kraju. Obiecano mi kulę z
bliska, z daleka, nóż, truciznę. Wszystko... Gdy byłem w Polsce (w 1998 roku)
miałem taką ochronę jak papież" - powiedział Kukliński.

Dodał, że w USA cały czas ma gwarancje bezpieczeństwa, udzielone mu przez rząd
Stanów Zjednoczonych, ale "żaden rząd polski do tej pory nie zaoferował mi
jakiejkolwiek pomocy w ochronie mojego życia".

To wielka postać - powiedział o pułkowniku Kuklińskim wybitny polski prozaik i
dramatopisarz Janusz Głowacki, który uczestniczył w spotkaniu.

"Człowiek, który bardzo dużo ryzykował, który bardzo dużo stracił, ale i bardzo
dużo wygrał. Jakby nie tyle dla siebie, ale dla innych. Ja go po prostu nie
widziałem z bliska i chciałem zobaczyć jak wygląda Konrad Wallenrod, bohater
naszych trudnych czasów. Postać tragiczna i wspaniała" - dodał Głowacki.

Komentując pojawiające się opinie, że Kukliński był zdrajcą, Głowacki
podkreślił, że "wielkich, wybitnych ludzi cechuje to, że mają trochę szersze
spojrzenie niż jakieś regulaminy, niejasne przysięgi".

"Myślę, że zrobił coś bardzo ważnego i wspaniałego. Będzie to zawsze postać
kontrowersyjna, ale to był akt niebywałej odwagi, niebywałego poświęcenia i
powinniśmy go wszyscy naprawdę podziwiać" - dodał Głowacki.

"Często świat wyżej ocenia naszych bohaterów niż my sami"- powiedział z kolei
Ludwik Wnękowicz, prezes Kongresu Polonii Amerykańskiej na stan New Jersey.

W czasie spotkania w Nowym Jorku pułkownik Kukliński podpisywał
książkę "Reduta - Polska pomiędzy historią a geopolityką", wraz z jej autorem
Jerzym Szaniawskim.

Kukliński służył w Ludowym Wojsku Polskim od 1947 roku. W latach
sześćdziesiątych pracował w Sztabie Generalnym. Od 1976 był szefem Oddziału
Planowania Strategicznego. Kukliński był również polskim oficerem łącznikowym w
Sztabie Generalnym Armii Radzieckiej.

Dla Amerykanów zaczął pracować w 1970 roku. Przekazywał CIA szczegółowe
strategiczne plany ZSRR i Układu Warszawskiego. Zagrożony dekonspiracją,
jesienią 1981 roku potajemnie opuścił Polskę wraz z rodziną, co zorganizowały
amerykańskie służby specjalne. Trzy lata później sąd PRL skazał go na karę
śmierci za zdradę.

Wyrok został uchylony w połowie lat dziewięćdziesiątych.
I nagle w tym czasie umiera.
25 października wieczorem poeta poczuł się źle. Następnego dnia w południe
poczuł mdłości. O godzinie 16 przybył lekarz, Gembicki i zaaplikował choremu
laudanum i kazał ogrzewać ciało chorego. Godzinę później przybył lekarz
Drozdowski, który znów zaordynował laudanum. Poeta nie chciał lekarstw. Chciał
pić, a gdy namawiano go na przyjęcie lekarstwa, zawołał: „Lepiej dajcie mi
noża” O godzinie 22 Mickiewicz zaczął konać. Zmarł bez spowiedzi, co starannie
dawniej tuszowano16.

Przez długie lata utrzymywała się wątpliwa teoria o tym, że przyczyną śmierci
twórcy „Konrada Wallenroda” była cholera. Teoria ta nie jest przekonująca, gdyż
w owym czasie w Konstantynopolu i okolicach nie było epidemii cholery, objawy
także nie wskazywały na tę chorobę, zwłoki nie sczerniały (potwierdza to m.in.
towarzysz Mickiewicza Armand Levy, którego zadaniem było zorganizować dywersję
w wojsku rosyjskim, tworząc z Żydów rosyjskich legion żydowski). Wreszcie
tempo, w jakim Mickiewicz od zdrowia przeszedł do agonii jest zbyt szybkie jak
na rozwój cholery. Warto też zaznaczyć, że do objawów cholery są bardzo podobne
symptomy zatrucia arszenikiem. Niedoświadczony lekarz mógłby uznać, że pacjent
zmarł na cholerę, gdy w rzeczywistości chory został otruty. Wreszcie świadkowie
twierdzą, że Levy pocałował zmarłego poetę, czego nigdy by nie uczynił, gdyby
istniało niebezpieczeństwo cholery. Opinię o zmarłym wydało czterech lekarzy.
Dwaj zaprzeczyli temu, jakoby przyczyną śmierci była cholera. Tezę o otruciu
wieszcza podał pierwszy do publicznej wiadomości Boy-Żeleński. Poparł go
profesor Bruchnalski z Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie. Inni badacze z
oburzeniem odrzucili tę hipotezę. Profesor Pigoń uznał ją za niedorzeczną, nie
przedstawiając żadnych merytorycznych argumentów. Prasa narodowa uznała jednak
za możliwe, że Mickiewicz został otruty. Sugerowano, iż uczynili to... Żydzi.
Warto postawić pytanie: czy mieli w tym interes? Oczywiście nie. Po wojnie
Maria Janion napisała: „...gruntowne dociekania zarówno historyków literatury,
jak i lekarzy wykazały, że bezpośrednią przyczyną śmierci Mickiewicza była
prawdopodobnie przewlekła i zaniedbana choroba przewodu pokarmowego”17. I znowu
mamy niejasność. Jeśli choroba była przewlekła, to poeta powinien skarżyć się
na dolegliwości żołądkowe bardzo często. Relacje z Turcji świadczą, że
Mickiewicz był zdrowy, jadał z chęcią dziczyznę i bigosy, popijał barszczem.
Jeśli więc nie cholera i nie choroba układu pokarmowego, to co tak piorunująco
zadziałało na Mickiewicza, że po jednym dniu choroby, zmarł? Logiczna odpowiedź
brzmi: arszenik podany w dużym stężeniu.
Trzeba więc postawić pytanie, kto go otruł i jaki miał interes? Za nonsensowne
musimy uznać teorie, że zrobili to Żydzi. Nie mieli żadnego powodu, przeciwnie:
Mickiewicz dążył do tego, by Żydzi zjednoczyli się w wolnej Rzeczypospolitej
razem z Polakami i Litwinami. Boy rzucił podejrzenie na konserwatywną część
polskiej emigracji. Ponawiam pytanie: po co arystokracja miała by to robić?
Czyż wojna przeciw Rosji, nie przybliżyła by chwili, gdy Polska odzyska
niepodległość, a oni, magnaci i szlachta, wrócą do swoich zagarniętych przez
cara majątków? Czy rzeczywiście wojsko kozackie i legion żydowski były czymś
nie do przyjęcia? Pamiętajmy, że w tradycji wojsk Rzeczypospolitej wielu
narodów walczyli m.in. Szkoci, Czesi, Tatarzy, Wołosi, a więc przedstawiciele
wielu nacji i religii. Czy konflikt Mickiewicza z generałem Zamoyskim był
wystarczającą przesłanką, by oskarżyć generała o morderstwo?

Kto miał korzyść z otrucia – jeśli Mickiewicza rzeczywiście otruto - ? Nie
mamy na razie żadnych dowodów, ale bezstronnie i racjonalnie rozumując, można
dojść do wniosku, że najbardziej logiczna odpowiedź brzmi: Rosja. Wszak za
jednym pociągnięciem pozbywała się wsparcia armii tureckiej przez oddziały
Polaków, usuwała zagrożenie dezercji Żydów z szeregów własnej armii, być może
likwidowała człowieka, który mógł wiedzieć o szpiegach rosyjskich w wojsku
polskim.

Pamiętajmy, że Mickiewicz od lat obracał się w kręgach wysłanników cara i po
przewrocie duchowym, czy nawróceniu, mógłby zdemaskować ich, uniemożliwiać
rozwój siatki. Poeta stanowił zatem ogromne zagrożenie dla Rosji. Oddziały
wojskowe, jakie walczyłyby na południu Rosji i Ukrainie mogły stanowić poważne
zagrożenie dla państwa cara, zwłaszcza, że Mickiewicz jako płomienny trybun
ludowy, mógł porwać za sobą rzesze niezadowolonych: Kozaków, Żydów, chłopów.
Być może umarł dlatego, by nie dopuścić do powstania porównywalnego z buntem
Chmielnickiego.

Może historycy znajdą w archiwach rosyjskich informacje o działaniach szpiegów
carskich w Konstantynopolu w roku 1855 i zagadka śmierci polskiego poety
zostanie rozwiązania? Warto zbadać tę i pozostałe tajemnice z prywatnego życia
naszego wieszcza, który dał nam tyle wspaniałych utworów, że warto wreszcie
poznać jego prawdziwe życie, dalekie od wersji podręcznikowej, pełne zwrotów,
zwątpień, faktów chwalebnych i moralnie nagannych. Może kiedyś doczekamy
rzetelnej wiedzy o twórcy „Ksiąg pielgrzymstwa polskiego”.
Autor jest publicystą, badaczem biografii znanych postaci historycznych.
Ukazały się jego książki „Sławni ludzie” (1996) i „Leśmian” (2000). Jest
współautorem pracy „U źródeł sensu. Leśmian, Hrabal, Schulz” (2003). Obecnie w
przygotowaniu książka „Zofia i Bolesław Leśmianowie”.

wiadomosci.onet.pl/1233125,1292,1,1,kioskart.html?drukuj=1#_ednref17
Do Zibi i kimmjiki
Zibi: Dodałbym, że Balcerowicz dla mnie to syndyk masy upadłościowej przysłany
przez zachód celem doprowadzenia do likwidacji polskiej gospodarki, co mu się w
końcu udało. Za pierwszym razem, kiedy żądził, położył moją firmę na łopatki a
za drugim tak ją schłodził, że już się nie podniosła podobnie jak nasza
gospodarka. I o to chodziło. Dzięki temu zachód poniósł śmiesznie małe koszty
przystąpienia Polski do Unii. Bo ile można zapłacić za złom. Pięć, siedem lat
temu negocjacje przebiegałyby w moim mniemaniu zupełnie inaczej. Powoli jednak
dochodzę do wniosku, że będę głosował za, bo mam nadzieję, że przynajmniej
część rządzących debili wyjedzie precz z tego kraju do Brukseli lub do diabła i
nie będą tu mieszać i okradać narodu. A może Unia nie pozwoli żeby dalej
niszczyli ten naród. Nie wiem.
Mirmat: bedac realistycznym politycznym zwierzakiem ja tez pogodzilem sie z
mysla, ze dojdzie do anschlussu. Nie widze spojnej akcji propagandowej w
obronie suwerennosci a przewaga eurofanow jesli chodzi o dostep do mediow i
pieniedzy jest przerazajaca. Sadze, ze druga najlepsza mozliwoscia poza NIE dla
unii jest znalezienie bedac juz w unii partnerow, by odwrocic tworzenie sie
Zwiazku Socjalistycznych Republik Europejskich i przywrocic handlowy charakter
tego tworu. Byc moze przy pomocy W. Brytanii, Wloch i Hiszpanii uda nam sie
sparalizowac os Berlin-Paryz. Jezeli wdepniemy w to szambo to tym bardziej
konieczna bedzie scisla wspolpraca wojskowa i polityczna z Ameryka jako
przeciwwaga dominacji Berlina i Paryza. Jak historia pokazuje nasi prawdziwi
przyjaciele sa za Atlantykiem gdzie mieszka tez 12 milionow naszych rodakow.
Wiec snie o zrealizowaniu Francuskiej obcesji: Polska jako "kon Trojanski tej
Pani co wita przybyszow w Nowojorskim Porcie. W interesie Niemiec i Francji
bedzie slaba Polska,ktora by nie konkurowala z nimi ale stanowila rynek zbytu i
zrodlo wyksztalconej sily roboczej. Dla Ameryki (o ile bedziemy dalej ich
zdecydowanymi sojusznikami) Polska powinna byc silna by przeciwwazyc sile
Niemcow i Francuzow na naszym kontynencie.
Kimmjiki:
 Mirmat: Alez oczywiscie moze byc tez KATASTROFALNY INTERWENCJONIZM PANSTWOWY.
Taki wlasnie reprezentuja socjalisci, ktorzy daja ludziom zasilki by siedzieli
w domu i nic nie robili. To taki INTERWENCJONIZM krytykuja Galbraith czy
Friedman.
K: Krytykuja interwencjonizm w ogole, a jesli twierdzisz inaczej, to prosze o
cytaty, najlepiej wsparte linkami.
M:> Balcerowicz zaprezentowal najgorsza forme INTERWENCJONIZMU PANTWOWEGO.

K: To, co robil Balcerowicz, nie mialo nic wspolnego z interwencjonizmem.
Mirmat: A wlasnie ma. Wysprzedaz rodzinnej bizuterii prawie za
bezcen "strategicznym inwestoron" przez rzad pod finansowym kierownictwem
Balcerowicza nie mialo nic wspolnego z mechanizmem rynkowym. Czemu po prostu
nie sprzedano stopniowo tych zakladow na gieldzie tak by Polacy na emigracji je
mogli kupic?
 > Mirmat: Opanuj sie, ja pokazuje, ze Twoj "cud niemiecki" z lat 30-tych nie
> mial nic wspolnego z gospodarka rynkowa.
K: Ja nie mowie o zadnym cudzie. To nie Niemcy tak sie wspaniale rozwijaly,
tylko
Polska stala w miejscu.
 Mirmat: zarowno Polska jak i Niemcy stosowaly te same mechanizmy
interwencjonizmu panstwowego i obie gospodarki rozwijaly sie szybciej
od "czysto kapitalistycznej W.Brytanii czy Francji. Przewaga Niemiec polegala
na gotowej infrastrukturze i posiadaniu wlasnego kapitalu, ktorego II RP po
latach rozbiorow nie posiadala. Ale jak wykazal leszek Moczulski w swojej
ksiazce "Wojna Polska" wynik kampanii Wrzesniowej mogl byc inny gdyby nie
tchorzostwo Francji robiacej w portki na linii Maginotte. Hitler nie wiedzial o
nikczemnosci zabojadow wiec wysylal telegram za telegramem do Stalina o
przyspieszenie ataku na Polske. Orginalny plan Hitlera zakladal rozbicie Polski
w dwa tygodnie (bo tyle Francja potrzebowala do zoorganizowania ataku) i
przerzucenie armi na zachodni front. Po dwoch tygodniach Niemcy zajeli tylko
1/3 Polskiego terytorium a na zachodzie byli kompletnie odkryci. Dlatego Stalin
w koncu posluchal sie Hitlera i uderzyl 17 wrzesnia.

K: No popatrz, ledwo go odstawili i juz z -7% zrobilo sie +2,6%. Naprawde jakas
cudowna polityke musial prowadzic ten Olszewski, ze tak szybko rozpedzil
gospodarke. Nie, kolego, ten proces zaczal sie juz za Balcerowicza, a zaslugi
Olszewskiego nie bylo w tym praktycznie zadnej.
 Mirmat: Elementary Watson. Reakcja gospodarki na wlasciwa stymulacje rzadowa
nie przekracza wiecej niz pol roku a po roku ma sie pelny rozwoj. Kiedy Reagan
przejal zbankrutowana gospodarke USA po amerykanskim Balcerowiczu - Jimmy
Carterze zajelo mu mniej niz pol roku interwencjonizmu w postaci obnizenia
podatkow i masowych inwestycji panstwowych w sektor zbrojeniowy (co uskrzydlilo
cala technologie Ameryki przegrywajaca z Japonczykami) by rozpoczac nowa ere
rozwoju. Podobnie ale w druga strone, Bushowi seniorowi po podpisaniu umowy z
diablem (demokratami) o podwyzszeniu podatkow zabralo tylko pol roku by wywolac
recesje. To samo kiedy w 1994 republikanie na bazie platformy "Pakt z Ameryka"
przejeli kontrole nad Izba Reprezentantow i wymusili na Clintonie obciecie
podatkow rozwoj ekonomiczny podskoczyl od razu. Nie doceniasz psychologicznej
roli wlasciwej polityki rzadu w stosunku do rodzimych przedsiebiorcow.
 Dla krajow na dorobku jak III RP czy Tajwan, Singapur, Koreja w latach 70-
tych najwazniejsza jest ochrona rodzimej wytworczosci. Temu maja sluzyc cla na
atrykuly konsumpcyjne (ale nie inwestycycjne) polaczone z realistyczna
wartoscia waluty tak by produkt krajowy byl konkurencyjny do czasu kiedy ilosc
przemieni sie w jakosc. Mozemy sie spierac ile maja wynosic budzetowe wydatki
panstwa (i tu pewnie sie zgadzam z Toba, ze powinny byc mozliwie jak najnizsze)
ale dla rozwoju lepiej by konieczne dochody panstwa pochodzily z cel niz z
podatkow od rodzimych producentow. Jak widzisz te proste mechanizmy stosowane
przez Azjatyckich tygrysow byly z premedytacja nie tylko ignorowane przez
Balcerowicza ale wrecz stosowane na odwyrtke. Jego idealem bylo i jest (dzieki
nowej funkcji prezesa NBP) zawyzona zlotowka, ktora czyni Polski product
niekonkurencyjny zwiekszajac import, zlikwidowanie cel tak by Poacy tym
chetniej kupowali importowe buble niz produkt krajowy i sprzedarz sektora
bankowego w obce rece tak by Polski przedsiebiorca nie mogl uzyskabc pozyczki
na rozwoj rodzimej przedsiebiorczosci. Jest to idealna zemsta PZPR-owca na
pragnacym w 1990 kapitalizmu spoleczenstwie Polskim. Trudno nie widziec
Balcerowicza w roli Konrada Wallenroda komunistow, prowadzacego demokratyczna
III RP na manowce.

>